fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Recepta na ocieplenie klimatu

Gospodarz szczytu, prezydent Francji Nicolas Sarkozy serdecznie witał gości (na zdjęciu: z kanclerz Niemiec Angelą Merkel)
Reuters, Thierry Roge Thierry Roge
Unia Europejska chce wspólnie walczyć z ociepleniem klimatu i kryzysem. W obu sprawach może dziś dojść do porozumienia
– Spędzimy tutaj tyle czasu, ile będzie potrzeba – powiedział Nicolas Sarkozy, wchodząc na salę obrad pierwszego dnia unijnego szczytu. Wydawało się, że negocjacje będą długie i trudne. – Kancelaria Premiera ma koszule do niedzieli – komentował Mikołaj Dowgielewicz, szef UKIE.
Wszystko wskazuje jednak na to, że szczyt, zgodnie z pierwotnym planem, zakończy się już dziś. – Nie możemy sobie pozwolić na spektakl podziałów w UE – ostrzegał Sarkozy. Francuski prezydent wypracował kompromis, który zyskał akceptację wszystkich państw UE. Formalnie zgoda zapadnie dziś, gdy przez noc francuscy eksperci dopracują wszystkie szczegóły porozumienia.
Dla Polski, ale i dla kilku innych krajów UE stawka spotkania w Brukseli jest ogromna. Z jednej strony ambitny cel ograniczenia emisji CO2 do 2020 roku roku aż o jedną piątą. Ma to zachęcić resztę świata do podobnego wysiłku i podpisania w przyszłym roku w Kopenhadze porozumienia będącego dalszym ciągiem układu z Kioto. Jego celem jest ograniczenie efektu ocieplenia klimatu.
Na drugiej szali znalazły się jednak interesy europejskiego przemysłu. Polska argumentuje, że wprowadzenie zasady całkowitej odpłatności za uprawnienia do emisji CO2 od 2013 roku może spowodować skokowy wzrost ceny energii elektrycznej o ponad 90 procent. Bo u nas, inaczej niż w większości państw UE, energia elektryczna pochodzi głównie z węgla. Z kolei Niemcy, przemysłowa potęga Europy, boją się obłożenia swoich przedsiębiorstw dodatkowymi kosztami, co może grozić przeniesieniem produkcji poza UE, do krajów mniej dbających o środowisko.
Polska już częściowo wcześniej wywalczyła koncesje. Na spotkaniu w Gdańsku 6 grudnia prezydent Sarkozy obiecał premierowi Tuskowi okres przejściowy dla naszych elektrowni do 2020 roku. Wczoraj miało jeszcze zostać ustalone tempo dochodzenia od systemu bezpłatnego do płatnego, a przede wszystkim Francja musiała przekonać innych do polskich postulatów. Dodatkowo też Polsce zależało na zwiększeniu tzw. funduszu solidarności, w którym państwa bogate, jak Niemcy, przekazują 10 proc. dochodów ze sprzedaży uprawnień do CO2 państwom biedniejszym, np. Polsce. Ten poziom kwestionowały Niemcy, a Polska i inne kraje regionu chciały nawet jego podwojenia. Ostatecznie stanęło na 12 proc., co oznacza miliardy euro na inwestycje w modernizację polskiej energetyki.
Szczyt ma też zdecydować o przygotowanym przez Komisję Europejską planie ratowania unijnej gospodarki za kwotę 200 mld euro. Wielkimi zwolennikami planu są Nicolas Sarkozy i Gordon Brown, wątpliwości ma Angela Merkel, ale też polski rząd. Nie podoba nam się propozycja ratowania gospodarki poprzez cięcia podatku VAT.
[ramka][srodtytul]Prezydent zaprosił premiera i stracił ulubione miejsce[/srodtytul]
Tym razem miało nie być kłótni o samolot. Politycy uzgodnili, że Lech Kaczyński do Brukseli poleci rządowym samolotem z Poznania, gdzie brał udział w szczycie klimatycznym. Ponieważ wykorzystywana przez Donalda Tuska maszyna nadal przechodzi przegląd, szef rządu miał skorzystać z samolotu rejsowego. Jednak z powodu usterki technicznej lot Brussels Airlines zaplanowany na 9.45 został odwołany. Lech Kaczyński zaproponował więc premierowi wspólną podróż. Wysłał po niego samolot do Warszawy, który następnie wrócił do Poznania, aby zabrać prezydenta. Jak twierdzi Lech Kaczyński, premier, wykorzystując to, że pierwszy wsiadł do samolotu, postanowił wystąpić w roli gospodarza. – Premier Tusk wskazał mi w samolocie inną kabinę niż ta, w której zazwyczaj siedzę w czasie podróży. Co mnie o tyle dziwi, że to jest mój samolot, sto jedynka – mówił prezydent Kaczyński, przypominając, że z dwóch rządowych maszyn ta oznaczona numerem 101 jest najczęściej wykorzystywana przez głowę państwa. – To bardzo miłe ze strony prezydenta, ale nie róbmy z tego jakiegoś ekstrawyjątku, to powinna być norma. Gdyby prezydent nie ze swojej winy utknął, też chcielibyśmy mu pomóc i wysłać drugi samolot – mówił szef gabinetu premiera Sławomir Nowak. Jego zdaniem atmosfera podczas lotu była sympatyczna. W październiku, kiedy politycy spierali się o to, kto powinien reprezentować Polskę na szczycie Unii, premier odmówił zabrania na pokład rządowego samolotu Lecha Kaczyńskiego. Prezydent musiał wtedy skorzystać z wyczarterowanej maszyny. Wczoraj obaj politycy z powodu zamieszania spóźnili się na szczyt.
[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=a.slojewska@rp.pl]a.slojewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA