fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawnicy

Praktykujący doktor prawa może być adwokatem

ROL
Trudno zrozumieć, dlaczego kwestia dopuszczenia do wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego zaledwie stu doktorów nauk prawnych budzi opór korporacyjnego samorządu
W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem nowelizacji ustaw dotyczących adwokatury, radców prawnych i notariatu. Jedną ze spraw, która wywoływała najwięcej emocji podczas posiedzeń powołanej w tym celu podkomisji nadzwyczajnej, była kwestia dopuszczenia do wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego – bez obowiązku odbycia aplikacji – doktorów nauk prawnych, którzy legitymują się co najmniej trzyletnim doświadczeniem praktycznym zdobytym w kancelarii prawnej. Wydaje się, iż kwestia ta nie powinna budzić zastrzeżeń, szczególnie iż dotyczy około 100 osób.
[srodtytul]Istotne rozróżnienie[/srodtytul]
W odniesieniu do tej grupy w projekcie są dwojakiego rodzaju regulacje, których rozróżnienie w dyskusji często jest pomijane. Prowadzi to do podawania opinii publicznej mylnych i nieprawdziwych informacji.Otóż projekt rozróżnia doktora nauk prawnych, który posiada tytuł naukowy niepoparty doświadczeniem praktycznym (pierwsza grupa) oraz doktora nauk prawnych, który posiada co najmniej trzyletnie praktyczne doświadczenie (druga grupa).
Zgodnie z projektem osoby z pierwszej grupy mogłyby uzyskać uprawnienia do wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego bez obowiązku odbycia aplikacji, jednak dopiero po zdaniu końcowego egzaminu zawodowego: adwokackiego lub radcowskiego. Natomiast osoby z drugiej grupy, które legitymują się minimum trzyletnim doświadczeniem praktycznym zdobytym w kancelarii prawnej, mogłyby się wpisać na listę adwokatów lub radców prawnych bez odbycia aplikacji i bez zdania egzaminu zawodowego.I właśnie ta druga regulacja jest przedmiotem krytyki ze strony organów samorządów zawodowych.
[srodtytul]Z odpowiednim doświadczeniem[/srodtytul]
Postulowane rozwiązanie dotyczące drugiej grupy doktorów nauk prawnych nie spowoduje zalewu adwokatów czy radców prawnych przez ludzi nieznanych i nieposiadających wystarczającego doświadczenia zawodowego.
Po pierwsze – projekt przewiduje bardzo szczegółowe kryteria udowodnienia nabytego doświadczenia, które musi być m.in. podparte zaświadczeniem adwokata lub radcy prawnego, pod opieką którego doktor nauk prawnych wykonywał przez minimum trzy lata czynności wymagające wiedzy prawniczej.Po drugie: obowiązujące dzisiaj przepisy pozwalają już na uzyskanie uprawnień zawodowych adwokata lub radcy prawnego doktorom habilitowanym nauk prawnych, którzy w ogóle nie muszą się legitymować jakimkolwiek doświadczeniem praktycznym, aby mimo to bez żadnych dodatkowych wymagań mogli uzyskać uprawnienia zawodowe. W świetle tej regulacji argumentacja organów samorządów zawodowych odmawiająca przyznania uprawnień zawodowych doktorom nauk prawnych, którzy doświadczenie praktyczne posiadają – właśnie ze względu na rzekomy jego brak (!) – wydaje się nieuzasadniona.Obiektywnie analiza sytuacji prowadzi do wniosku, że środowisko adwokackie i radcowskie tak naprawdę nic by nie straciło, przeciwnie – mogłoby sporo zyskać. Doktorzy nauk prawnych zajmujący się praktycznym stosowaniem prawa to ludzie bardzo dobrze wykształceni, często mający za sobą zagraniczne stypendia i doświadczenie praktyczne w międzynarodowych kancelariach prawnych. To osoby, które swoje doświadczenie naukowe wykorzystują na co dzień w stosowaniu prawa. Ta wiedza i doświadczenie mogłyby być wykorzystywane przez samorządy zawodowe choćby do szkolenia aplikantów.
Trudno zrozumieć, dlaczego kwestia dopuszczenia do wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego zaledwie stu doktorów nauk prawnych posiadających odpowiednie wykształcenie praktyczne nabrała aż takiego znaczenia, że na ten temat były prowadzone rozmowy w Ministerstwie Sprawiedliwości podczas spotkania ministra z przedstawicielami samorządów zawodowych, zakończonego m.in. ustaleniem, że przedstawiciele samorządów zawodowych przygotują swoje poprawki do projektu. Pozostaje mieć nadzieję, że poprawki te nie spowodują zasadniczej zmiany założeń projektu.
[srodtytul]Niepotrzebne konflikty[/srodtytul]
Czy samorządy zawodowe w obliczu wyzwań stojących przed nimi wynikających z szybkiej harmonizacji prawa Wspólnot Europejskich, w obliczu planów całkowitej zmiany kształcenia aplikantów czy w obliczu wizji połączenia zawodu adwokata i radcy prawnego powinny tracić energię na walkę przeciwko regulacji dotyczącej zaledwie stu doktorów nauk prawnych? Czy nie lepiej dla wszystkich stron byłoby te siły połączyć i zadbać o to, aby w Polsce istniał niezależny samorząd zawodowy, w którym skupione byłyby osoby wykonujące zawody prawnicze, który kształciłby znakomitych prawników zdolnych stawić czoła swoim zagranicznym kolegom przed organami i trybunałami międzynarodowymi, choćby w sprawach dotyczących bezpieczeństwa energetycznego Polski, i który przede wszystkim cieszyłby się zaufaniem społeczeństwa.
[i]Katarzyna Lasota-Heller jest doktorem, przewodniczącą Stowarzyszenia
Doktorów Nauk Prawnych Praktyków Tomasz Chmal jest adwokatem
oboje współpracują z White & Case[/i]
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2008/11/26/praktykujacy-doktor-prawa-moze-byc-adwokatem/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA