Historia

Kronikarz świata żydowskiego

Maurycy Trębacz, Na plaży
Zbiory ŻIH
Maurycy Trębacz (1861 – 1941) to jeden z najpopularniejszych malarzy przełomu XIX i XX w. Ogromna część jego twórczości została zniszczona w czasie Holokaustu, ale na szczęście ocalał pokaźny album, więc mamy większą możliwość poznania jego obrazów niż innych żydowskich malarzy unicestwionych w czasie Zagłady
Miał od kolegów też trochę więcej szczęścia we współczesnych czasach, bo w 1993 r. dzięki staraniom Żydowskiego Instytutu Historycznego został wydany „Katalog dzieł istniejących i zaginionych Maurycego Trębacza” pod redakcją Magdaleny Sieramskiej. W opisie katalogu czytamy, że: „zawiera wszystkie prace artysty znajdujące się w polskich zbiorach publicznych, te, które udało się odnaleźć w zbiorach prywatnych, oraz te, które znajdują się w muzeach we Lwowie i w Izraelu. W katalogu znaleźć można prace zaginione, znane z fotografii i z przekazów bibliograficznych”.
Obrazy jego można też spotkać na aukcjach sztuki. Często pochodzą z prywatnych zbiorów, wyraźnie robione na zamówienie, raczej komercyjne, ale też dla artysty charakterystyczne, słodkie, bywa banalne, przeważnie martwe natury lub portrety. Ten rodzaj twórczości Trębacz – świetny portrecista i pejzażysta – często uprawiał w starszym wieku. Urodzony w 1861 r. w Warszawie, w rodzinie malarza pokojowego, jako 16-latek został przyjęty do klasy rysunkowej Wojciecha Gersona i Aleksandra Kamińskiego. Trzy lata później przy poparciu Leopolda Horowitza dostał stypendium ufundowane przez adwokata Stanisława Rotwanda i przeniósł się do Krakowa, gdzie rozpoczął studia w Szkole Sztuk Pięknych w pracowniach Jana Matejki, Leopolda Loefflera i Władysława Łuszczkiewicza.
Śladem swoich kolegów zdecydował się po dwóch latach na kontynuowanie nauki za granicą w dwóch ówcześnie najpopularniejszych ośrodkach kultury. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium u Sandora Wagnera (1882 – 1884), gdzie na zakończenie dostał wielki srebrny medal za obraz „Z martyrologii”. A w 1889 – 1890 w Paryżu uczył się w Académie Colarossi. Potem przez cztery lata mieszkał w Monachium i wrócił do Warszawy. Przez rok pracował we Lwowie i Drohobyczu i w końcu przeniósł się na stałe do Łodzi, gdzie założył i prowadził do września 1939 r. prywatną szkołę artystyczną. Zadebiutował z sukcesem jako 23-letni malarz w monachijskim Kunstverein i Salonie Krywulta w Warszawie. Drugim dużym sukcesem był udział obrazem „Miłosierny Samarytanin” z 1886 r. w wystawie w Kunstvereinie w Monachium i na I Ogólnopolskiej Wystawie Sztuki w Krakowie oraz w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Obraz ten został też nagrodzony złotym medalem na Powszechnej Wystawie Światowej w Chicago. Następne prace przyniosły artyście brązowy medal w 1889 r. na Powszechnej Wystawie Światowej w Paryżu. Początkowo malował pod wpływem akademizmu szkoły monachijskiej, z czasem widać w jego malarstwie wyraźne wpływy impresjonizmu. Dość późno, bo dopiero po 1900 r., najwyraźniej bardzo dobrze obeznany z obyczajami i religią, zaczął zajmować się tematyką żydowską. Pojawienie się żydowskich tematów w jego twórczości spowodowało natychmiastową reakcję i krytykę w prasie antysemickiej, stawiając patriotycznie nastawionego do Polski malarza w sytuacji dokonywania wyborów między środowiskiem polskim a żydowskimi przyjaciółmi sympatyzującymi i działającymi w nasilającym się ruchu syjonistycznym. Zaznaczył się w sztuce świetnymi portretami i plenerami, ale przede wszystkim był kronikarzem ówczesnego świata żydowskiego. Pokazuje rabinów, modlących się starców, Żydów z charakterystycznymi dla religii rekwizytami, uliczne spotkania, sceny domowe i rodzajowe, przedstawiające obyczajową stronę życia. Malarz uwiecznił na swoich płótnach świat, który zaginął, i ten nurt w jego twórczości wydaje mi się najciekawszy. To właśnie w tych obrazach widać jego kunszt malarski, własny styl i wielką wyobraźnię i te prace zdobyły mu największą popularność oraz uznanie krytyków, jak również wywarły wpływ na twórczość innych malarzy. Pod koniec XIX w., niestety, te ambitniejsze i często świetne prace są przeplatane przez artystę słodkimi, komercyjnymi obrazkami, które wyraźnie obniżają jego poziom artystyczny. Widać, że są to obrazy dopasowane do gustów zamawiających. Wzięty i popularny portrecista maluje liczne wymuskane portrety dzieci, upozowane kobiety i popularne martwe natury. Najwyraźniej nie powodziło mu się dobrze, bo w zapiskach miejskich znajduje się informacja: „Rada Miejska na wniosek Przecława Smolika i ławnika Antoniego Purtala postanowiła 1 września 1932 r. przyznać artyście malarzowi Maurycemu Trębaczowi, znajdującemu się w nader trudnych warunkach materialnych, dożywotnie wsparcie z funduszów miejskich w kwocie zł 125 miesięcznie”. Fundusz pochodził z kredytów przewidzianych na zapomogi dla starców i osób niezdolnych do pracy. Zmarł z głodu w łódzkim getcie w 1941 r. w wieku osiemdziesięciu lat.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL