fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Gorący spór o oceny z religii na świadectwie

Katolik w swoim sumieniu ma obowiązek uczestniczyć w lekcjach religii – podkreśla ks. Piotr Tomasik. Na zdjęciu katecheza w Szkole Podstawowej nr 10 w Szczecinie
Głos Szczeciński, Marcin Bielecki Marcin Bielecki
Ewa K. Czaczkowska
Dlaczego uczniowie unikają katechezy. Lewica chce ją wykreślić z cenzurki, a Kościół precyzuje kryteria ocen
Dokument Komisji Wychowania Katolickiego episkopatu ujednolicający zasady oceny wiedzy z religii jest już prawie gotowy – dowiedziała się „Rz”. Mówi on, że ocenie podlegają wiadomości i aktywność ucznia, a nie uczestniczenie w praktykach religijnych.
– To jest tylko przypomnienie – zaznacza ks. Piotr Tomasik, członek Komisji Wychowania Katolickiego episkopatu. – Takie zasady istniały od początku nauczania religii w szkołach i zapisane są w dyrektorium katechetycznym przyjętym w 2001 roku przez episkopat. Po co zatem nowy dokument? Ks. Tomasik przyznaje, że „problemy się zdarzały”, że są „krnąbrni katecheci”, którzy mają własne teorie oceniania i którym trzeba było przypomnieć te zasady.
Niektórzy katecheci przy wystawianiu ocen biorą pod uwagę nie tylko wiedzę, ale np. uczestniczenie we mszy, nabożeństwach albo fakt, że ktoś jest ministrantem. Czy nowy dokument to zmieni? To zależy od tego, czy kurie biskupie będą egzekwować od katechetów stosowanie jego wytycznych. Problem polega bowiem na tym, że Komisja Wychowania Katolickiego nie jest organem nadrzędnym wobec wydziałów katechetycznych w kuriach biskupich.
Gdy Kościół ujednolica i precyzuje zasady oceniania, lewica konsekwentnie walczy z religią w szkole. Kilka miesięcy temu zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego wliczanie oceny z religii do średniej ocen. Ale ponieważ sprawa nie stanęła dotąd na wokandzie, to Klub Poselski Lewica złożył w Sejmie projekt ustawy, według której ocena z religii w ogóle nie jest umieszczana na państwowym świadectwie.
Wiesław Włodarski, przewodniczący Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich oraz dyrektor LO w Warszawie, uważa, że wliczanie oceny z religii do średniej zmieniło podejście uczniów do przedmiotu.
– Dopóki ocena nie liczyła się do średniej, był to przedmiot wyjątkowy na tle innych. Teraz religia spadła do rangi zwykłych przedmiotów – ocenia Włodarski. Dodaje, że z uczestniczenia w katechezach w minionym roku szkolnym zrezygnowało o wiele więcej uczniów niż w latach poprzednich. – Gdy pytałem o powody, odpowiadali, że im się nie opłaca. By dostać piątkę czy szóstkę, trzeba się nieco wysilić, a niższa ocena zaniży średnią – mówi dyrektor.
W jednej klasie znalazł się nawet uczeń, który na pierwszy semestr dostał czwórkę, a w następnym już zrezygnował z religii, by nie popsuć sobie świadectwa.
– Katolik w swoim sumieniu ma obowiązek uczestniczyć w lekcjach religii – podkreśla ks. Piotr Tomasik. – Jeżeli ktoś chodzi na religię tylko dla oceny, to być może jego odejście z lekcji nie jest tragedią. Ale na pewno pokazuje, że powinien się zastanowić, na ile identyfikuje się jako katolik.
Tendencję wycofywania się uczniów z chodzenia na lekcje religii lub brak chęci wpisywania oceny z niej na świadectwo potwierdza Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia w biurze rzecznika praw obywatelskich. – Przed końcem roku dostałem e-mail z pytaniem od ucznia: „Czy mogę zrezygnować z oceny z religii na świadectwie, gdy moja ocena z niej jest niższa, niż bym chciał?”. Zadałem to pytanie Ministerstwu Edukacji. Usłyszałem, że dopóki rada pedagogiczna nie zatwierdzi ocen, można się z religii wycofać.
Z danych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wynika, że na blisko 32 tys. szkół lekcje religii odbywały się w 27,5 tys. Etyki, która powinna być nauczana alternatywnie – w 334. Na katechezy uczęszcza 90 proc. uczniów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA