fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Klaps jest czasem niezbędny

- Katowanie dziecka to patologia społeczna. Ale dawanie lekkich klapsów patologią nie jest. Czasem dziecko musi zostać przestraszone czy lekko skarcone – twierdzi znany etyk
Pomysł wprowadzenia ustawowego zakazu bicia dzieci, do czego przymierza się obecny rząd, jest bardzo niebezpieczny. Należałoby zachęcić wszystkich inicjatorów tego pomysłu – z panią minister pracy i polityki społecznej Jolantą Fedak na czele – by nie podejmowali środków, które, o czym jestem przekonany, okażą się niefunkcjonalne.
Na czym polega problem? W wielu krajach Europy i świata istnieje osobny rodzaj służby publicznej określany jako praca socjalna. W Polsce jak dotąd – niestety – niemal nieobecny, choć i u nas od kilku lat na niektórych uczelniach powstają wydziały kształcące pracowników socjalnych. Na razie jednak nie mamy sieci placówek, które by się tym fachowo zajmowały.
Ktoś mógłby rzec, że przecież mamy za to dosyć dobrze rozwinięty system pomocy społecznej. Istnieje jednak zasadnicza różnica między pracą socjalną a pomocą społeczną. Otóż pomoc społeczna działa ex post – w sytuacji kiedy doszło do nieprzyjemnego, bolesnego zdarzenia, interweniuje policja lub właśnie opiekun społeczny, który stara się zminimalizować szkody, oferuje stałą opiekę, aby osoby niemające środków do życia nie popadły w stan kompletnego zaniedbania. Pomoc społeczna w zamyśle ma szanować godność człowieka i jego poczucie własnej wartości przez poszukiwanie rozwiązań egalitarystycznych.
Praca socjalna zaś opiera się na aktywnym poszukiwaniu źródeł problemów społecznych oraz na prewencji, czyli przeciwdziałaniu tego rodzaju zjawiskom. Opiera się na koncepcji patologii społecznej i koncepcji rodziny patologicznej, czego w pomocy społecznej nie ma. Bo istnieją pewne zjawiska dotyczące wyłącznie marginesu społecznego, tzn. rodzin niepotrafiących rozwiązać własnych problemów, które stają się później źródłem patologii. Tego typu osoby – stosujące przemoc, nadużywające alkoholu, praktykujące ryzykowne zachowania, także seksualne – wymagają zupełnie innego rodzaju opieki: łagodnego, dyskretnego, taktownego nadzoru, czyli pomocy społecznej. Nie wymagają natomiast pomocy finansowej czy żywieniowej ani zamykania w zakładach.
W Polsce od wielu lat pokutuje przekonanie – umocnione przez komunizm – że znośne warunki życia rozwiązują wszelkie problemy. Istnieje silna niechęć do używania rozwiązań z zakresu pracy socjalnej, ponieważ nie chcemy sobie uświadomić, że istnieją rodziny patologiczne, w których dochodzi do zachowań patologicznych.
O ile jednak katowanie dziecka jest zagadnieniem z zakresu patologii społecznej, o tyle dawanie mu lekkich klapsów patologią przecież nie jest. W niektórych sytuacjach dziecko musi zostać przestraszone czy lekko skarcone, aby się uspokoiło. Na przykład: jedno z moich dzieci, kiedy było małe, dostawało tzw. łuku histerycznego. Jeśli było z czegoś niezadowolone, to wyginało się do tyłu, piszczało i rzucało na ziemię, choć nie było ku temu realnych powodów. Wystarczył jeden lekki klaps, by dziecko się uspokoiło, przestało płakać. To nie była nawet kara, ale po prostu jedyny skuteczny sposób na to, by dziecko się opamiętało.
W rzeczywistości to nie klapsy są niebezpieczne, ale złe traktowanie dzieci w niektórych rodzinach. Nieczułość. Sytuacje, gdy dziecko w domu staje się zbędnym bagażem, nikt się nim nie opiekuje, gdy zostawione samo sobie, chodzi brudne i głodne. Rodzice nie otaczają go troskliwą opieką, nie dbają o jego zdrowie i wewnętrzne dobre samopoczucie. Można by długo wymieniać.
Natomiast skupianie się wyłącznie na biciu jest absurdalne i w najwyższym stopniu szkodliwe. Zwracamy bowiem uwagę na element, który sam nie jest ani źródłem wielkiego zła, ani efektem tego zła. W ten sposób nie rozwiążemy problemu, tylko wprowadzimy społeczeństwo w rodzaj letargu, utrwalimy niesłuszne przekonanie, że za pomocą ustawy zakazującej bicia dzieci realny problem został rozwiązany.
Przemoc domowa jest tylko jednym ze sposobów przejawiania się patologii rodzinnej.
A to właśnie patologia rodzinna jest głównym problemem, któremu należy przeciwdziałać. Nie da się tego zrobić metodami nacisku prawnego i inwigilacji policyjnej.
Wprowadzenie przepisów prawnych, które będą nakładały kary za uderzenie dziecka, może jedynie doprowadzić do tego, że patologiczni rodzice znienawidzą swoje dzieci, bo z ich powodu mogą mieć kłopoty z policją czy prokuraturą. Dzieci natomiast będą dręczone w inny sposób – psychicznie lub poprzez kary, które nie zostawiają fizycznych śladów. I będą jeszcze bardziej wylęknione.
Napięcie i antagonizm między złymi rodzicami a zaniedbanymi dziećmi będą się powiększać. Dlatego głośno apeluję do rządu, aby z pomysłu wprowadzenia prawnego zakazu bicia dzieci jak najszybciej się wycofał. Zamiast tego trzeba poważnie pomyśleć nad tym, jak rozwijać pracę społeczną w Polsce, która jest jedynym skutecznym środkiem przeciwdziałania tragediom maltretowanych dzieci.
not. k.b.
Prof. Jacek Hołówka jest filozofem, etykiem. Wykłada na Uniwersytecie Warszawskim
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA