fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Partnerstwo Wschodnie wyłącznie na papierze

AFP
Kraje, które przystąpiły do programu zainicjowanego przez Polskę i Szwecję w 2009 r. nie łączy już nawet poparcie dla podstawowych zasad prawa międzynarodowego. To smutny wniosek szczytu w Rydze.

Ostatnie godziny szczytu w łotewskiej stolicy przewodnicy Rady Europejskiej Donald Tusk spędził próbując przekonać Azerbejdżan i Białoruś do wspólnego potępienia okupacji Krymu. O tym rozmawiał nawet przez telefon z autorytarnym azerskim prezydentem Ilhamem Alijewem. Ale bez skutku.

- To są kraje, których bezpieczeństwo jest uzależnione od Rosji. Są wręcz steroryzowane przez Kreml - tłumaczy "Rz" Elmar Brok, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego.

W ten sposób Moskwa uzyskała jednak bezpośredni wpływ na treść deklaracji w Rydze bo jej przyjęcie wymagało jednomyślnego poparcia wszystkich krajów wspólnoty.

- My to przewidzieliśmy próbując wprowadzić zindywidualizowane podejście do każdego kraju Partnerstwa - próbował tłumaczyć Donald Tusk.

Gdy mowa o Krymie i Sewastopolu, wyłącznie Unia określa w deklaracji swoje stanowisko podkreślając, że aneksja obu terytoriów przez Rosję jest nielegalna. Brak poparcia dla takiego stanowiska przez kraje Partnerstwa powoduje jednak, że pusto brzmią inne stwierdzenia szczytu, w tym o wspólnym promowaniu "demokracji, rządów prawa i podstawowych wolności i norm prawa międzynarodowego".

Rosjanie mają jednak także inny powód do satysfakcji. Przywódcy Unii nie zgodzili się bowiem na danie Ukraińcom choćby cienia nadziei, że kiedyś przystąpią do Wspólnoty. Uczestnicy szczytu przyjmują do wiadomości europejskie aspiracje i europejski wybór odpowiednich partnerów, jak to określono w Układach Stowarzyszeniowych - napisano. W dokumencie uznano także, że zadaniem "na najbliższe lata" będzie wdrożenie umowy o pogłębionej strefie wolnego handlu (DCFTA).

- To jest maksimum tego, co na obecnym etapie jest do osiągnięcia. Partnerstwo Wschodnie nigdy nie było gwarancją automatycznego członkostwa w Unii - tłumaczył Tusk. Ukraińcy i

Gruzini mieli nadzeję, że w Rydze uda im się wydrzeć umowę o zniesieniu wiz przy wyjazdach do Unii. Tego także się nie udało, bo zdaniem unijnych dyplomatów oba kraje mają wciąż ogromne zaległości gdy idzie o walkę z korupcję, nielegalną imigracją, kontrolą granic. Jednak Tusk przekonuje, że pozytywnej decyzji można się spodziewać w przyszłym roku.

- To będzie wymagało jednomyślnej zgody wszystkich krajów Unii. Ale dziś wszyscy przywódcy są do tego pozytywnie nastawieni - przekonywał Donald Tusk.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA