fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Pszeniczna wódka dołącza do Wyborowej

Bloomberg
Rynek wódek w Polsce już nie rośnie. Producenci stawiają więc na nowe produkty, aby odebrać część udziałów konkurentom.

Na polskim rynku wódki - czwartym pod względem wielkości sprzedaży na świecie - pojawiła się kolejna marka. Pszeniczną wódkę Ostoya wprowadziła do sklepów firma Wyborowa Pernod Ricard.

Nowy brand dołączył do produkowanych przez nią Wyborowej, Luksusowej i Pana Tadeusza. Prace nad nim trwały dwa lata.

Ostoya jest wódką z najwyższej półki cenowej, czyli z tzw. top premium. Jej półlitrowa butelka w sieciach handlowych kosztuje ponad 40 zł. To blisko dwa razy więcej niż wynosi dziś przeciętna cena czystej w Polsce.

- Produkt powstał z myślą o rynku polskim, chociaż otrzymujemy już zapytania dotyczące tego produktu z innych krajów, na których działa grupa Pernod Ricard – mówi „Rzeczpospolitej" Philip Ainsworth, dyrektor marketingu Wyborowa Pernod Ricard.

Opakowanie świadczy o luksusie

Polski rynek wódki lata szybkiego rozwoju ma już za sobą. W ubiegłym roku zaszkodziła mu podwyżka akcyzy o 15 proc., która weszła w życie 1 stycznia 2014 r. W efekcie sprzedaż wódki w krajowych sklepach spadła o ponad 4 proc.

Kurczenie się sprzedaży zaostrza rywalizację między firmami, które walczą m.in. ceną. W efekcie pogarsza się rentowność biznesu spirytusowego w Polsce.

- Obroną przed skutkami niskich cen może być poprawa tzw. miksu produktowego, czyli wprowadzenie droższych produktów – uważa Grzegorz Łaptaś, dyrektor w dziale doradztwa PwC.

Tomasz Wiśniewski, partner w dziale doradztwa finansowego w KPMG w Polsce zwraca uwagę, że droższe wódki nie odczuwają skutków ostatniej podwyżki akcyzy, które dotknęły głównie masowe marki. Powód? Okazje zakupowe związane z produktami premium są bardzo specyficzne – to m.in. świętowanie, kolacje biznesowe czy prezenty.

Udziały rynkowe trunków top premium są w Polsce niewielkie w porównaniu z innymi wódczanymi rynkami. Dlatego, jak zaznacza Grzegorz Łaptaś, firmy muszą przekonać konsumentów, że za znacznie wyższą ceną stoi rzeczywiście lepszy produkt. Używa się do tego przede wszystkim opakowania: czyli drogiego, bardzo przejrzystego szkła, często w nietypowych kształtach.

– Trzeba dostarczyć nabywcy wyjątkowe doświadczenie wnikające nie tylko z najwyższej jakości produktu i designu, ale także związane z marką i jej wartościami. Przy polskich ograniczeniach komunikacji marketingowej napojów spirytusowych taką legendę zbudować jednak bardzo trudno – mówi Tomasz Wiśniewski.

Smak z wyższą marżą

Argumentem na korzyść drogich wódek może być lepszy surowiec, jak np. pszenica zamiast żyta. Ostoya produkowana jest w Zielonej Górze ze spirytusu wytworzonego z pszenicy z Bieszczad. Spełnia wszystkie kryteria, aby móc korzystać z nazwy polska wódka. Na jej opakowaniu znajduje się hasło „The Essence of Polish Nature" oraz wizerunek Połonin.

- Pojawienie się marki Ostoya jest konsekwencją realizacji naszej długofalowej wizji biznesowej, m.in. poszerzania oferty wódczanej o marki premium. Wierzymy, że produkt ma duży potencjał – zaznacza Philip Ainsworth. - Przewidujemy, że będzie to doskonały pomysł na upominek z Polski.

Dalszego wzrostu popularności drogich wódek w Polsce spodziewa się też Tomasz Wiśniewski.

- Rynek napojów spirytusowych w Polsce przechodzi wyraźną zmianę na korzyść droższych marek i trend ten będzie się utrzymywał przez wiele lat. Potwierdzają to zarówno prowadzone przez nas badania konsumenckie, jak i rozmowy z producentami i dystrybutorami – mówi ekspert KPMG.

Sposobem na poprawę marż jest także rozszerzanie oferty tzw. wódek smakowych, gdzie zawartość spirytusu jest niższa niż w czystej. W swojej ofercie mają je wszystkie firmy z czołówki. Wprowadzić zamierza je także wrocławski Akwawit – Polmos.

Kolejne nowe produkty w planach ma Stock Spirits, lider branży oraz zajmujący drugie miejsce CEDC. Wicelider zapowiada jednak, że nie będą to nowe marki, a trunki na bazie brandów, które posiada - m.in. Żubrówka, Soplica czy Absolwent.

- Nasze marki są silne i rozpoznawalne, stanowią więc dobrą platformę do rozwoju - powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Monzer Elabrashy, prezes CEDC. - Ze względu na zakaz reklamy mocnych alkoholi, trudno jest wypromować kolejną markę od zera.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA