Edukacja

Dzieci obciążą swoją nauczycielkę?

Szkoła Podstawowa w Szczodrem na Dolnym Śląsku
Archiwum
Nie było odpowiedniego nadzoru nad stażem nauczycielki zerówki w Szczodrem – wynika ze wstępnych ustaleń dolnośląskiego kuratorium.

Już od zeszłego tygodnia prowadzi ono kontrolę w tej szkole, po tym jak wyszło na jaw, że nauczycielka zerówki miała znęcać się nad uczniami.

Kuratorium zajmuje się wątkiem nadzoru pedagogicznego nad nauczycielką oraz sprawą jej awansu zawodowego. Kobieta pracowała w szkole siedem lat. Była nauczycielem kontraktowym, a teraz odbywała staż na nauczyciela mianowanego.

– Nasza kontrola jeszcze trwa, ale już są pewne wątpliwości co do prowadzonego nadzoru. Wiążą się one z oceną pracy nauczycieli w tej szkole – mówi Janina Jakubowska, wicedyrektor wydziału rozwoju edukacji w kuratorium.

Podkreśla, że nadzór nad awansem nauczycieli w tej szkole budzi wątpliwości. – Opiekun stażu nie bywał na lekcjach nauczycielki, ona nie bywała na lekcjach opiekuna. Opiekun nie miał określonych przez dyrektora zadań na piśmie w sprawie stażu – tłumaczy dyr. Jakubowska.

Zaznacza, że dyrektor szkoły powinien dbać o to, czy awans zawodowy przebiega zgodnie z przepisami, że pod uwagę jest brane dobro uczniów. – Tu tego zabrakło - dodaje przedstawicielka kuratorium.

Samym incydentem związanym ze znęcaniem się nad uczniami już zajmuje się rzecznik odpowiedzialności zawodowej, jego postępowanie potrwa jednak kilka miesięcy.

Niezależnie od niego sprawę bada prokuratura. Śledczy z Oleśnicy chcą przesłuchać wszystkich uczniów zerówki, w której zajęcia prowadziła zawieszona nauczycielka ze szkoły w Szczodrem.

- Dziś złożyliśmy taki wniosek do sądu rejonowego. Czekamy na jego decyzję. Zależy nam na przesłuchaniu wszystkich uczniów zerówki – mówi „Rzeczpospolitej" Małgorzata Klaus, rzecznik wrocławskiej prokuratury.

Jeśli sąd zgodzi się na przesłuchanie dzieci, a są to maluchy w wieku 5-6 lat wówczas będzie to można przeprowadzić w specjalnym pokoju. – Poza sędzią w przesłuchaniu dzieci weźmie udział opiekun prawny, psycholog i prokurator – tłumaczy Małgorzata Klaus.

Nie jest w stanie powiedzieć ile potrwają przesłuchania wszystkich uczniów zerówki. A jest ich w sumie 23. Dopiero po ich zakończeniu śledczy zdecydują czy i jakie zarzuty postawić nauczycielce.

Afera w podstawówce w Szczodrem na Dolnym Śląsku wybuchła w ubiegłym tygodniu. Matkę jednego z uczniów Dorotę Łabę zaniepokoiły nocne koszmary jej synka i lęk przed szkołą.

Sześcioletni Franek zdradził w końcu, że boi się chodzić do szkoły, ponieważ nauczycielka grozi, że go zabije jeśli przy rysowaniu szlaczka przekroczy w zeszycie linię. Chłopiec powiedział też mamie o zaklejaniu ust taśmą klejącą.

Matka chłopca postanowiła to sprawdzić i włożyła synowi do plecaka dyktafon. Nagranie potwierdziło słowa Franka. Słychać na nim nie tylko ostrzeżenia, groźby i krzyki kobiety, ale też dźwięk rozwijanej taśmy i płacz dzieci.

Matka Frania powiadomiła dyrektorkę szkoły. Wychowawczyni zerówki została zawieszona. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie znęcania się nad dziećmi. Już przesłuchała kilkudziesięciu świadków.

Rodzice uczniów opowiadali, że nauczycielka zerówki nie tylko zaklejała dzieciom usta, czy im groziła, ale też zimą otwierała na oścież okna i kazała siedzieć w klasie. Sama nakładała kurtkę.

- Nauczycielka nie pozwalała uczniom korzystać z toalety, co kończyło się siusianiem w majtki –dodaje prok. Klaus. Nauczyciele i personel szkoły twierdzili podczas przesłuchań, że nic złego w zachowaniu wychowawczyni zerówki nie zauważyli.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL