Media

Zakazany hazard w natarciu

Fotorzepa/Rafał Guz
Ponad 90 proc. polskiego rynku gier hazardowych to nielegalne firmy. Po zaostrzeniu przepisów szybko ich przybywa.

W internecie kwitnie nielegalny hazard, a liczba oferujących go zagranicznych podmiotów w krótkim czasie się podwoiła – z 86 w 2012 r. do 156 w 2014 r. Celnicy, którzy w Polsce nadzorują hazard, nie potrafią go ukrócić. Za to ścigają graczy – wynika z raportu NIK, który poznała „Rzeczpospolita".

Po głośnej aferze hazardowej zaostrzono przepisy i od 2011 r. np. w ruletkę można grać tylko w kasynach. Zakazane jest organizowanie i udział w grach hazardowych online z wyjątkiem tzw. zakładów wzajemnych (bukmacherskich), które mogą być prowadzone w sieci tylko przez firmy posiadające zezwolenie Ministerstwa Finansów. Dziś mają je cztery firmy: Totolotek, Fortuna, STS i Millenium.

Jednak firmy z siedzibami w rajach podatkowych nie przejmują się zakazami. Oferują polskim graczom całą gamę usług: oprócz bukmacherki m.in. ruletkę czy blackjacka. Z powodzeniem je, również wbrew ustawie, reklamują. Kontrola NIK potwierdza, że celnicy są bezradni – nie potrafią ograniczyć działalności zagranicznym firmom zarabiającym w Polsce, choć te nie mają wymaganych zezwoleń.

– Tacy nielegalni internetowi bukmacherzy opanowali 91 proc. rynku. Ich obrót szacuje się na 5 mld złotych rocznie. Nie płacą podatków, a nasz budżet traci na tym każdego roku do 300 mln zł – mówi Paweł Rabantek, przedstawiciel Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

Biznes oferujący taki hazard nie jest ścigany w przeciwieństwie do polskich graczy. Za udział w nielegalnym hazardzie grozi grzywna (do 720 stawek dziennych, czyli ok. 16 tys. zł), a także nawet do trzech lat więzienia. Obie kary mogą też być orzeczone łącznie. Celnicy prowadzą obecnie przeciwko graczom 1100 takich spraw. Łatwo ich namierzyć – po numerze karty płatniczej.

Polaków korzystających z nielegalnych serwisów wciąż przybywa: 24 tys. osób wygrało łącznie 27 mln zł. Lubelscy śledczy dotarli w 2014 r. do takich danych o przepływach pieniężnych przy okazji jednego z postępowań.

Amatorzy gier wpadają w pułapkę, bo strony zakazanych zakładów prowadzone są w języku polskim bez informacji, że gra jest legalna tylko za granicą.

Jak ukrócić ten proceder? – Wystarczyłoby zablokować strony internetowe nielegalnych operatorów albo płatności. Tak się robi w wielu krajach Europy – wskazuje Rabantek.

Ustawę hazardową krytykuje jednak środowisko sportowe, bo wyjątkowo mocno uderzyła ona w polski sport. Bukmacherzy sponsorowali m.in. skoki narciarskie w Zakopanem, kluby ekstraklasy piłkarskiej czy największy klub piłki ręcznej. Wszystkie te firmy musiały się wycofać ze sportu.

Wiesława Dróżdż, rzeczniczka MF, zapewnia, że po kontroli NIK resort wnikliwie przyjrzy się problemowi hazardu. Zauważa jednak, że Polacy źle reagują na próby ograniczania wolności w internecie, co pokazała m.in. sprawa ACTA.

—żzny

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL