Kultura

Cezary Kosiński: Metafizyka jest nam potrzebna

Cezary Kosiński (ur. 1973) zagrał w ponad 40 filmach i serialach, jako aktor teatralny związany przede wszystkim z TR Warszawa
TR Warszawa, Anna Grzelewska
Aktor Cezary Kosiński mówi Jackowi Cieolakowi o premierze Grzegorza Jarzyny. Jej tematem są poszukiwania duchowe.

"Rzeczpospolita": Punktem wyjścia „Męczenników", spektaklu Grzegorza Jarzyny, w którym zagra pan Ojca, była sztuka Mariusa von Mayenburga o chłopaku, który staje się fanatykiem religijnym po przeczytaniu Biblii.

Cezary Kosiński:
Spektakl w TR Warszawa nieco różni się od oryginału. Tematy poruszane w dramacie, chociażby antysemityzm, mają w Niemczech zupełnie inne podłoże i inny wydźwięk społeczny niż w Polsce. Podobnie jest z religią w szkole. Niemcy mają swoje, ostatnio coraz ciszej proklamowane, multi-kulti, my mamy krzyż na Krakowskim Przedmieściu i złudzenie, że jest tylko jeden Bóg. Niemcy są bardziej świeckim, bardziej liberalnym krajem od Polski, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nam nie chodzi jednak o publicystyczne traktowanie tematu. Uwolniliśmy „Męczenników" z kontekstu społecznego, narodowego. Naszą bohaterką jest Lidka, dojrzewająca dziewczyna, która po lekturze Biblii przeżywa rodzaj uniesienia religijnego. Ta pozornie nieznaczna zmiana bohatera na dziewczynę sprawiła, że Matkę zamieniliśmy na Ojca, co wpływa na kontekst sztuki. Uwalnia nas choćby od zajmowania się patriarchalnym aspektem religii.

I znika temat gender, który może być nowym stereotypem.


Tak. Dzięki temu mamy większą szansę skupić się na istocie spektaklu, którą jest pragnienie duchowego przeżywania świata, potrzeba metafizyki. A może raczej gwałtowność i nieprzewidywalność dojrzewania. Albo głód poczucia bezpieczeństwa oraz wynikające z młodzieńczej przekory dążenie do buntu? „To zwykła prowokacja, nic więcej" – mówi w pewnym momencie nauczyciel WF, komentując zachowanie Lidki. „Prowokacja bywa niekiedy wołaniem o pomoc" – odpowiada nauczycielka biologii. Świat dorosłych nie bardzo radzi sobie z zachowaniem Lidki, nie umie go realnie zdefiniować.

Czy Lidka buntuje się przeciwko światu liberalnych wartości, który zdaniem wielu rozmazuje zasady moralne i nie daje jednoznacznych wzorców zachowań?

Nie wydaje mi się to takie proste. Zdaję sobie sprawę, jak łatwo można każdą wypowiedź włączyć w polityczną dyskusję o moralności, o religii w szkole, o krzyżu w klasie albo na Krakowskim Przedmieściu. Dorzućmy do tego in vitro, aborcję i już jesteśmy w piekle społecznych podziałów, polityki, interesów, ocenianych w kategoriach prawicy, lewicy, złych, dobrych itd. Nie chciałbym, żeby nasz spektakl został „wmieszany" w tego rodzaju dyskusje. Religia, wiara, duchowość – to zbyt złożone pojęcia, dotyczące niezwykle intymnych przeżyć, takich jak śmierć czy sens życia. W takich sprawach nie ma prostych odpowiedzi.

Grzegorz Jarzyna nie goni za modą, bo temat głodu duchowości pojawił się wcześniej w jego spektaklach „T.E.O.R.E.M.A.T" czy „Idiota". Tam grany przez pana książę Myszkin jest współczesną prefiguracją Chrystusa. W końcu Jarzyna studiował też teologię.

W każdym człowieku w pewnym momencie pojawia się taka duchowa potrzeba. „Idiota" był próbą zmierzenia się z niemożliwym do realizacji, ale jednak konkretnie nakreślonym ideałem. W „Milczeniu o Hiobie" Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym, w którym gram niewierzącego w biblijną historię narratora, też czuć tę potrzebę. Niektórzy interpretatorzy Biblii uznają Księgę Hioba za punkt zwrotny w relacji Bóg–człowiek. Milczenie Hioba uczy Boga miłosierdzia, rozpoczyna niejako erę humanizmu. Hiob przez swój akt, który staje się manifestem wiary i mądrości, przerósł prymitywny boski pokaz siły, unieważnił kuriozalny zakład między Bogiem a Szatanem. Na tym tle bohaterka „Męczenników" jest kimś skrajnie innym. Czyta Biblię dosłownie, nie uznaje kompromisów. Mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz". Nie ma mowy o nadstawianiu drugiego policzka.

Przez lata mówiło się o wzajemnej niechęci TR Warszawa i Teatru Narodowego. Obecnie ma pan etat w zespole Grzegorza Jarzyny, ale nie rezygnuje pan ze sceny przy placu Teatralnym.

Tak, po jednym sezonie w Narodowym wróciłem do TR. Ale niech pan nie żąda odpowiedzi, która scena jest lepsza, a która gorsza! Gram w obu teatrach, w jeszcze paru innych i każdy ma swoją specyfikę, swoją jakość. W TR spędziłem dziesięć lat, mam wrażenie, że tu jestem u siebie. W Narodowym byłem zaledwie jeden sezon. Nie zdążyłem się zakochać, ale nie wykluczam powrotu na tamtą scenę.

Jak się panu grało milczącego Mrożka w „Dowodzie na istnienie drugiego" w Teatrze Narodowym?

Paradoksalnie sporo czasu zajęło mi uwolnienie się od myśli, że wszyscy wiedzą, jaki był Mrożek, że wielu ludzi go pamięta. Stałem przed dylematem, jak mam się do niego fizycznie upodobnić. Jestem przecież inny, niepodobny. Dopiero gdy uwolniłem się od przymusu imitacji, byłem w stanie zagłębić się w fascynującą historię spotkania dwóch niezwykłych osobowości: Gombrowicza i Mrożka. I warto było tę przygodę przeżyć. Milczący Mrożek stał mi się bliższy przez swoją małomówność i nad wyraz wymowny. Ironiczny, zaprzeczający sobie, wciąż na granicy zwątpienia, choć pozornie stabilny, to jednak zakompleksiony i niepokorny. Nadwrażliwiec w masce intelektualisty!

„Męczennicy" w TR Warszawa

14 marca w TR Warszawa odbędzie się premiera najnowszego spektaklu Grzegorza Jarzyny. Reżyser mówi, że „pokazuje, jak obłęd religijny wnika w młode osoby, które nie mają oparcia w podstawowych komórkach społecznych jak rodzina, szkoła, Kościół". W przedstawieniu występują: Justyna Wasilewska (Lidka), Roma Gąsiorowska, Cezary Kosiński, Dawid Ogrodnik, Piotr Głowacki, Aleksandra Konieczna, Sebastian Pawlak, Tomasz Tyndyk. Scenografia: Monika Pormale. Dramaturgia: Roman Pawłowski. Reżyseria, adaptacja, opracowanie muzyczne: Grzegorz Jarzyna.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL