Wiadomości

Chwalmy się zaradnością i budujmy dumę narodową

Jan Szomburg
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Jan Szomburg, prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
Czy Polsce jest potrzebna dyskusja o symbolach?
Jan Szomburg: Tak, bo najważniejszym procesem, który w tej chwili się w Polsce odbywa, jest kształtowanie naszej tożsamości. Musimy spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jesteśmy i kim chcielibyśmy być. To nam pomoże odnaleźć wspólną tożsamość, stworzyć emocjonalne więzi między Polakami. Jakie to będzie mieć znaczenie praktyczne?
Bardzo duże. Polska musi uświadomić sobie, co chce zaoferować światu, dzięki jakim cechom chcemy wpisać się w międzynarodowy podział pracy – przecież od tego zależy, jak powinniśmy kształtować edukację czy infrastrukturę. To na użytek wewnętrzny. Na użytek zewnętrzny musimy stworzyć wizerunek spójny z tym, co oferujemy w sferze gospodarczej. Wszyscy na świecie wiedzą, że Skandynawowie są pracowici, a Niemcy zorganizowani. A co wiedzą o Polakach? No właśnie, co? Myślę, że możemy pochwalić się takimi naszymi cechami jak zaradność, przedsiębiorczość, mobilność, elastyczność. Jesteśmy narodem indywidualistów. Na pewno bliska Polakom jest idea wolności. Jesteśmy pomysłowi. Na tym powinniśmy budować swój wizerunek. Powinniśmy tak o sobie myśleć, bo w taki sposób buduje się dumę narodową. Dzięki takim cechom mamy szansę na sukces w Europie, bo one nieźle pasują do gospodarki rynkowej. Nie rozczarowuje pana, że Polacy, mówiąc o symbolach swojego kraju, przywołują – jak zawsze – Kopernika, papieża, Wałęsę? A zaraz obok wódkę i kartofle? Mam problem z tymi pytaniami. Uważam, że więcej wywnioskowalibyśmy, gdyby spytać, co bardziej charakteryzuje Polskę: dąb czy brzoza. Te drzewa kojarzą się z zupełnie innymi cechami. Czy bardziej kojarzymy siebie z Wawelem czy z Pałacem Kultury? Albo czy bardziej identyfikujemy się z wróblem czy z orłem... Z orłem, oczywiście... W naszych badaniach aż 65 procent Polaków odpowiedziało, że ptak z naszego godła dobrze symbolizuje Polskę. Właśnie z takich odpowiedzi można by wywnioskować, jacy chcemy być. Ta odpowiedź jest najbardziej potrzebna nam samym. Od tego musimy wyjść, a dopiero w oparciu o naszą własną identyfikację budować wizerunek na zewnątrz. Minęło już prawie 20 lat od transformacji ustrojowej i do takiej dyskusji jeszcze nie doszło. Zmieniły się warunki, a my dalej myślimy o sobie jak przed laty. Jak w XIX wieku? Od Norwida nikt nic ciekawego na temat Polaków nie powiedział? Właśnie. Nasze myślenie o sobie jest pęknięte. Z jednej strony kształtują je XIX-wieczne lektury, Norwid i Sienkiewicz, z drugiej – sukcesy prywatnej przedsiębiorczości, doświadczenie nowoczesności i emigracja zarobkowa. Te wszystkie nowe doświadczenia społeczne budują naszą tożsamość. Weszliśmy do Unii, weszliśmy do NATO. Powinniśmy wiedzieć, co chcemy w tej Europie robić. A kto to powinien określić? Elity? Moim zdaniem dyskusja powinna być jak najszersza, tak by w jej wyniku nie dawać odpowiedzi, które będą z gruntu fałszywe. Dlatego tak ważne jest, by uczestniczyły w niej bardzo różne środowiska. Oczywiście elity intelektualne, ale też emigracja zarobkowa. Przecież to w opozycji do "innych", często w trakcie pobytu za granicą, uświadamiamy sobie, jacy jesteśmy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL