Sport

Ukrywany doping mistrza świata Laurenta Brocharda

Laurent Brochard. Fot. Jarvin/ lic. Free Art License (Licence Art Libre)
Wikimedia Commons
Niezależna komisja do spraw reformy kolarstwa podała, że w 1997 roku Międzynarodowa Federacja Kolarska (UCI) przymknęła oko na stosowanie niedozwolonego wspomagania przez mistrza świata, Francuza Laurenta Brocharda.

W niedzielę komisja ogłosiła długo oczekiwany raport. Najbardziej zastanawiający jest przypadek mistrza świata z 1997 roku z San Sebastian. „UCI naruszyła własne przepisy antydopingowe, prosząc otoczenie kolarza, aby przekazał zaświadczenie lekarskie po przeprowadzeniu kontroli dopingowej, która dała wynik pozytywny (zaświadczenie było więc antydatowane), podczas gdy on przedtem nie deklarował stosowania tej substancji"- opisuje raport wydarzenia sprzed prawie 18 lat.

„Wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec Brocharda. UCI miała jednak bardzo elastyczne podejście do stosowania własnych zasad, wyjątki były zatwierdzane bez żadnego uzasadnienia. Ten przypadek jest poważnym naruszeniem przepisów" – podsumowuje sprawę Brocharda dokument. Francuski kolarz jeździł wówczas w grupie Festina. Rok później zespół został wyrzucony za doping z Tour de France. Przed rozpoczęciem wyścigu policja w ciężarówce grupy znalazła cały arsenał dopingowy. Kilku kolarzy została zatrzymanych, w tym bożyszcze Francuzów Richard Virenque. Brochardowi upiekło się. Kiedy jednak zamieszani w organizowanie systemu dopingowego w Festinie ludzie zaczęli ujawniać kulisy procederu, nie pominięto i tego kolarza, który w 2002 roku wygrał Tour de Pologne.

Willy Moet, masażysta grupy, we wspomnieniach opisał, że Brochard w 1997 roku był „tak samo prowadzony" jak inni kolarze Festiny. Podawane mu było EPO, hormon wzrostu i inne zakazane substancje.

W San Sebastian wykryto u niego jednak śladowe ilości lidokainy. O sprawie miało wiedzieć nie tylko UCI ale i szef francuskiej drużyny narodowej Charly Mottet. – Kiedy wyszło na jaw, że Brochard jest pozytywny, Mottet zadzwonił do mnie i powiedział: „Nie bój się, antydatujemy zaświadczenie. To UCI dało nam takie wskazówki – wspominał były dyrektor Festiny Bruno Roussel.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL