Węgiel

Cisza wyborcza w Kompanii Węglowej

Niektóre elementy biznesplanu Nowej Kompanii Węglowej nie podobają się związkom zawodowym.
Fotorzepa, Krzysztof Matuszyński Krzysztof Matuszyński
Biznesplan węglowego giganta nie podoba się związkom zawodowym. Na realizację spornych pomysłów przyjdzie czas po wyborach parlamentarnych.

W poniedziałek reprezentacja rządu przyjedzie na Śląsk, by rozmawiać z górniczymi związkami zawodowymi na temat restrukturyzacji branży węglowej. Wojciech Kowalczyk, pełnomocnik rządu ds. górnictwa, oraz Rafał Baniak, wiceminister skarbu odpowiedzialny za spółki węglowe, będą wyjaśniać, co już udało się zrobić, i przedstawią kolejne plany, zwłaszcza wobec Kompanii Węglowej.

Rozmowy nie będą łatwe.

Redukcja kosztów

Mimo podpisanego w styczniu porozumienia między zarządem KW a związkami sytuacja w spółce wciąż jest mocno napięta. Ogłoszony przed tygodniem biznesplan dla tzw. Nowej KW (spółka celowa Węglokoksu, do której włączonych zostanie 11 kompanijnych kopalń) nie przypadł do gustu liderom związkowym. Są przeciwni zwiększeniu zaangażowania firm zewnętrznych w roboty górnicze, co ma – według planów – przynieść spore oszczędności. Ale takie działania nieuchronnie doprowadziłyby do zmniejszenia zatrudnienia w spółce, która zatrudnia 47 tys. osób. Związkowcy obawiają się, że redukcja zatrudnienia doprowadzi do braku kadr w kolejnych latach. Uważają, że zwiększona liczba pracowników z zewnątrz utrudni dochowanie standardów bezpieczeństwa pod ziemią.

„Domagamy się dotrzymania zobowiązań wobec absolwentów szkół górniczych i przyjęcia ich do pracy" – napisali związkowcy w liście do zarządu KW.

Ale redukcja kosztów jest jednym z najważniejszych punktów biznesplanu tworzonej Nowej KW. Ma ona polegać m.in. na wdrożeniu programów dobrowolnych odejść dla tzw. pracowników powierzchni. Podobny program ma wdrażać Spółka Restrukturyzacji Kopalń, która przejmie kilka zakładów od KW. Na restrukturyzację zatrudnienia w górnictwie przez SRK przewidziano dotacje – do 3 mld zł z budżetu państwa i nawet 1 mld zł z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Chętni do odejścia z pracy będą mogli otrzymać 12-miesięczne odprawy.

Gra na czas

Nowa KW będzie musiała radzić sobie sama z finansowaniem odpraw.

– Zapisane w biznesplanie programy dobrowolnych odejść to pieśń przyszłości – uspokaja Tomasz Głogowski, rzecznik KW. – Pomyślimy o nich, gdy spółka będzie miała pieniądze na ich realizację.

Z naszych informacji wynika, że nie tylko brak środków wstrzymuje zarząd przed pełną realizacją projektu naprawczego.

– Najbardziej sporne punkty spółka będzie wdrażać po październikowych wyborach parlamentarnych. Dopiero wówczas przyjdzie czas na ostre negocjacje ze związkami zawodowymi – mówi nasze źródło.

Najwięcej emocji budzić będzie tworzenie nowego układu zbiorowego pracy, bo to tam zapisana jest większość górniczych przywilejów. Co ciekawe, do Nowej KW nie przejdą automatycznie układy zbiorowe z KW.

Ta gra na czas jest już ponoć wkalkulowana w strategię Nowej KW, która już w 2017 r. ma osiągać zyski 2 mld zł.

Przerost zatrudnienia

Biznesplan dla Nowej KW został dobrze przyjęty przez ekspertów.

– Zlecanie prac firmom zewnętrznym to dobry kierunek. Tak działa całe światowe górnictwo – przekonuje Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. Obawia się on jednak, że plan ten nie zostanie wdrożony.

– Zniszczy go polska rzeczywistość. Już dziś widoczne są patologie w dostępie do górniczych zleceń. W mojej ocenie potrzeba naprawdę mocnej ręki, by złamać te wszystkie okołogórnicze układy – uważa Markowski.

Były prezes KW Mirosław Taras podkreśla, że redukcja zatrudnienia to konieczność. – Pensje górników, w mojej ocenie, nie są wygórowane. Istotna jest liczba pracowników, bo kopalnie KW od lat obciążone są przerostem zatrudnienia – przekonuje Taras, Szacuje, że restrukturyzacja KW może pochłonąć 7 mld zł w ciągu dwóch–trzech lat. – Odkładanie decyzji o mocnej redukcji kosztów tylko powiększy ten rachunek – przewiduje Taras.

Polski rząd wciąż nie otrzymał jeszcze zgody Komisji Europejskiej na udzielenie pomocy pogrążonym w kłopotach śląskim kopalniom. Prywatna kopalnia Bogdanka w piśmie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakwestionowała już zgodność z prawem dotacji, które popłyną z publicznych pieniędzy na ratowanie KW.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy zarządowi Kompanii Węglowej uda się porozumieć ze związkami zawodowymi?

Powstanie kolejny gigant z udziałem spółek państwowych

Ruszył proces budowy nowej spółki, która zastąpi Kompanię Węglową. Roboczo została ona nazwana Nowa Kompanią Węglową. Na początku 100 proc. jej udziałów kontrolować będzie państwowy Węglokoks, specjalizujący się w eksporcie węgla. Później część udziałów przejmą inwestorzy – najpewniej będą to kontrolowane przez Skarb Państwa spółki energetyczne. Nowa KW, by wyjść na prostą, musi uzyskać od inwestorów 2 mld zł kapitału.

W pierwszej turze do nowej spółki wejdą cztery rybnickie kopalnie. Umowa między Węglokoksem a Kompanią Węglową w tej sprawie już została podpisana, co umożliwiło wypłatę pierwszej zaliczki. Kolejnych dziewięć kompanijnych kopalń przejdzie do Nowej KW później. Wydzielony zakład wydobywczy Bobrek trafi bezpośrednio do Węglokoksu. Kopalnie Brzeszcze, Piekary i pojedyncze tzw. ruchy wydzielone z kopalń Centrum oraz Makoszowy zostaną wchłonięte przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń. Tam przejdą restrukturyzację, a następnie znajdą inwestorów albo zostaną zlikwidowane. Ten ostatni scenariusz możliwy jest tylko w przypadku zakładu Centrum. Kopalnię Brzeszcze chce kupić Tauron, Piekary i Makoszowy zobowiązał się przejąć Węglokoks, dając tamtejszym załogom gwarancję zatrudnienia na pięć lat.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL