Polityka

Platforma na czele. KORWiN przejął wyborców KNP

Janusz Korwin-Mikke i Przemysław Wipler
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Nowa partia Janusza Korwin-?-Mikkego odebrała wyborców poprzedniemu ugrupowaniu europosła.

 

Platforma Obywatelska wygrałaby wybory parlamentarne, gdyby te odbyły się w ostatnią niedzielę. Na rządzących głosować chce 34 proc. ankietowanych – wynika z sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej".

 

PO pozycji lidera nie oddaje od listopadowych wyborów samorządowych. – Utrzymujące się napięcie w stosunkach zewnętrznych może sprzyjać poparciu dla rządzących. Tak też najczęściej było w historii – uważa dr Błażej Poboży z Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Zdaniem dr. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego w ostatnich miesiącach nie było żadnego wydarzenia, które mogłoby ten stan zmienić. – Były problemy ze służbą zdrowia i górnikami, ale one szybko zniknęły z tapety. Ten układ jest po prostu przymrożony – mówi „Rzeczpospolitej".

 

Na drugim miejscu, z jednopunktową stratą uplasował się blok prawicowych partii pod wodzą PiS (koalicja okrzepła na tyle, że nie badamy już wariantu osobnego startu Solidarnej Polski i Polski Razem). Największa formacja opozycyjna cieszy się poparciem ?33 proc. respondentów.

 

W stosunku do ostatniego sondażu, zarówno PiS ze swoim blokiem, jak i PO straciły po dwa punkty procentowe.

 

Jak ocenia Poboży, wpływ na spadek notowań rządzących mogły mieć ostatnie perturbacje ze związkami zawodowymi, a PiS traci, bo nie potrafi tego wykorzystać. – Skupili się na promocji kandydata na prezydenta, a głównym rozgrywającym w konflikcie na linii rząd-górnicy był lider „Solidarności". A głównym beneficjentem powinna być opozycja – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

 

Dwuprocentowy spadek zanotowało również trzecie w naszym badaniu SLD. Na partię Leszka Millera swój głos deklaruje oddać 8 proc. wyborców. Mimo strat Sojuszowi udało się zachować ostatnią pozycję na politycznym podium, choć nie jest ona bezpieczna. Takim samym poparciem cieszy się bowiem PSL, które utrzymało wynik z ostatniego sondażu. – Poprzedni, 10-procentowy wynik partii Leszka Millera był raczej premią za zaskoczenie z Magdaleną Ogórek i próbę przełamania aktualnej sytuacji na scenie politycznej – ocenia Poboży. – Teraz wszystko wraca do normy, a z biegiem kampanii ten wynik może wrócić do dawnego poziomu – dodaje.

 

Flis twierdzi jednak, że te dwuprocentowe spadki PO, PiS i SLD mieszczą się w granicach błędu statystycznego i nie muszą oznaczać zmiany zdania wyborców. – Nie ma żadnego skoku, a to wskazuje raczej na stabilność. Cztery główne partie parlamentarne ugruntowały swoją pozycję – tłumaczy krakowski politolog.

 

Pozostałe partie nie mogą liczyć na miejsce w Sejmie. Pod progiem wyborczym, drugi raz z rzędu, znalazł się Kongres Nowej Prawicy. Dawna partia Janusza Korwin-Mikkego traci trzy punkty procentowe i może liczyć już tylko na jeden procent wyborców. To największy spadek w naszym badaniu.

 

W sondażu debiutuje natomiast nowa formacja ekscentrycznego europosła – Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN). Powstałe przed niespełna dwoma tygodniami ugrupowanie cieszy się już czteroprocentowym poparciem. Dokładnie taki wynik w poprzednim notowaniu osiągał KNP. Na zdobycie mandatów poselskich to jednak jeszcze za mało.

 

– Potwierdziło się to, o czym mówiłem od dawna. Nie może być partii odwołujących się do dorobku i idei Korwina bez Korwina – przypomina Poboży. Flis podkreśla zaś, że te wyniki oznaczają, że wyborcy zorientowali się już, że europoseł zmienił szyld partii. – Ale  ich od tego nie przybyło i nic nie wskazuje, żeby mógł tu nastąpić jakiś przełom – zaznacza. Zdaniem Pobożego walka o próg wyborczy jest jednak realna. – Największym problemem mogłaby być rywalizacja z KNP, ale jak widać, Korwin-Mikke wychodzi z niej zwycięsko – tłumaczy politolog.

 

Jeden punkt zyskuje Twój Ruch, z dwuprocentowym wynikiem partia Janusza Palikota wciąż oscyluje na granicy błędu statystycznego.

 

Sondaż pokazuje także duży wzrost liczby niezdecydowanych. Spośród 55 proc. ankietowanych deklarujących udział w wyborach, co dziesiąty nie wie, na kogo odda swój głos. To o cztery punkty procentowe więcej niż w połowie stycznia. – Wszyscy czekają na wybory prezydenckie. To one będą najbliższym istotnym wydarzeniem, które albo podkopie podział partyjny, albo go potwierdzi – twierdzi Flis.

 

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL