fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jacek Świeca o otwarciu zawodów prawniczych

Jacek Świeca
archiwum prywatne
Osoba z wykształceniem prawniczym ma dużo większe możliwości podjęcia pracy, nawet w innej niż branża prawnicza, w porównaniu do wielu osób z innym humanistycznym tytułem magistra – pisze w replice radca prawny, Jacek Świeca.

Pragnę odnieść się do publikacji mec. Andrzeja Kalwasa z dnia 2 listopada 2014 r. pt. „Nieograniczona swoboda gry rynkowej to nie jest rozwiązanie". W zasadzie wystarczyłoby polecić mojemu Adwersarzowi ponowną, tym razem ze zrozumieniem, lekturę mojego tekstu z dnia 22 października 2014 r. pt. „Rynek weryfikuje, ale nie przesadzajmy". Ponieważ jednak zostałem wywołany do tablicy, a dodatkowo przypisano mi nieprawdziwe twierdzenia, zaś z tych prawdziwych wyciągnięte zostały absurdalne wnioski, zmuszony jestem do odpowiedzi.

Doskonale zrozumiałem tekst mec. Kalwasa pt. „Czy to jest w interesie publicznym", gdzie Autor na równi postawił „lex Gosiewski" i ustawy deregulacyjne, co jest obiektywnie absolutnie błędnym stwierdzeniem, gdyż, jak już napisałem, przed „lex Gosiewski" aplikacje korporacyjne były tylko i wyłącznie dla wybranych, z czego mój Adwersarz znakomicie zdaje sobie sprawę. Nigdy natomiast, wbrew twierdzeniom mec. Kalwasa nie uważałem, że ustawy deregulacyjne należy popierać bezwarunkowo.

Pragnę także poinformować mec. Kalwasa, że doskonale zdaję sobie sprawę jaka jest sytuacja wśród absolwentów prawa, aplikantów, jak również świeżo upieczonych adwokatów i radców prawnych, albowiem od samego początku swojej drogi zawodowej budowałem, buduję i nadal będę budował zespół swoich współpracowników i ekspertów na bazie młodych i zdolnych ludzi, którzy nie pochodzą z rodzin prawniczych i, podobnie tak jak i ja, ciężką pracą muszą osiągnąć swoją pozycję zawodową. Z uwagi na powyższe, bezspornym jest fakt, iż główne cele otwarcia zawodów prawniczych w postaci „zniesienia nepotyzmu i zapewnienia szansy młodym absolwentom prawa na zrealizowanie swoich marzeń o wykonywaniu wybranego zawodu prawniczego" zostały – wbrew twierdzeniom mec. Kalwasa – osiągnięte, co z przyczyn oczywistych spotkało się z większą lub mniejszą niechęcią przedstawicieli środowiska prawniczego „starszej daty".

Młodym prawnikom należy stwarzać szanse rozwoju, a zatem leczyć przyczyny, poprzez równoległe rozwijanie swojej osoby jako prawnika i przedsiębiorcy a nie, jak mec. Kalwas proponuje, leczyć skutki, poprzez ograniczenie ilości aplikantów. Niestety oprócz populistycznego postulatu o zwiększeniu etatów w administracji państwowej, innego rozwiązania w propozycjach mec. Kalwasa nie znalazłem. Sam się oczywiście zgadzam z postulatami „Rzeczpospolitej" o konieczności zapewnienia większej pomocy prawnej dla ubogich, przy czym patrzę na to, jako praktyk jeszcze szerzej. Poziom świadomości prawnej, nie tylko wśród osób ubogich, ale nawet i u przedsiębiorców, nadal jest niezwykle niski, o czym wiem doskonale obcując na co dzień zarówno z klientami, jak i z młodymi prawnikami. Dopuszczenie do wykonywania większej niż dotychczas ilości adwokatów i radców prawnych umożliwia, że każdy znajdzie obsługę prawną dla siebie, zaś ceny kształtowane będą właśnie przez rękę rynku. Nigdy przy tym, wbrew nieprawdziwym sugestiom mec. K alwasa, nie sugerowałem, jakoby w zakresie aplikacji i działalności fachowych prawników rynek miałby być niczym nieograniczony. Wyraźnie wszak wskazałem, że „w warunkach gospodarki wolnorynkowej to właśnie rynek (nadzorowany jednak, co się nie zmieniło, przez samorząd radcowski i adwokacki) weryfikuje".

Słusznie zauważa mec. Kalwas problem dużego bezrobocia wśród młodych prawników, lecz niesłusznie wiąże to otwarciem zawodów prawniczych. Czy gdyby zawody pozostały zamknięte to bezrobocie byłoby mniejsze? Uważam, że nie. Bezrobocie nie uległoby zmianie, a po prostu zamiast bezrobotnych prawników mielibyśmy bezrobotnych polonistów, czy politologów. Otwarcie zawodów prawniczych nie wpłynęło absolutnie w żaden sposób na ilość etatów w Polsce. Osoba z wykształceniem prawniczym ma dużo większe możliwości podjęcia pracy, nawet w innej niż branża prawnicza, w porównaniu do wielu osób z innym humanistycznym tytułem magistra. Wskazać również należy, że otwarcie zawodów daje szanse a nie nakazuje wybór. Żaden młody człowiek nie został zmuszony do studiowania prawa lub kończenia aplikacji, a robi to dobrowolnie. Państwo nie powinno reglamentować zawodu, to wolny rynek weryfikuje kto może zostać adwokatem lub radcą, a pozostali absolwenci prawa, niejednokrotnie o wielkiej wiedzy i umiejętnościach, mogą poszukać swojego s zczęścia w innych zawodach, gdzie zdobyte na kierunku prawniczym zdolności mogą im wysoko zaprocentować. Pozostaje tworzyć szanse, a nie odbierać prawo wyboru.

Jako członek samorządu radcowskiego i adwokackiego uważam nadto, że, dzięki gronu wybitnych nazwisk zarówno z grona teoretycznych, jak i praktycznych autorytetów prawniczych, każdy z młodych prawników ma szansę doskonale przygotować się do wykonywania zawodu. Jak sobie z tym poradzi, to już zależy wyłącznie od niego. W obecnych przepisach prawnych próżno bowiem poszukiwać, a już tym bardziej zgłaszać postulaty de lege ferenda, o zapewnieniu każdemu wykształconemu człowiekowi pracy zawodowej. Te czasy słusznie minęły.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA