fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Andżelika Borys: Nie ufam władzy

Fotorzepa, Bartłomiej Żurawski Bartłomiej Żurawski
Jerzy Haszczyński
Rozmowa z Andżeliką Borys, przewodniczącą Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi (nieuznawanego przez Mińsk)
Rz: Dlaczego władze w Mińsku postanowiły?teraz zawalczyć z polskimi szkołami na Białorusi, zmieniając ustawę o edukacji?
Andżelika Borys: Trudno w tym dostrzec zdrowy rozsądek. Można się domyślać, że ma to ułatwić życie władzom, które muszą zapewnić podręczniki w języku polskim. Zgodnie z ustawodawstwem białoruskim nauczanie po polsku odbywa się na podstawie podręczników wydanych przez Ministerstwo Edukacji albo dopuszczonych przez nie do użytku.
To by oznaczało, że chodzi bardziej o sprawy ekonomiczne, a nie o uderzenie w Polaków?
To jest próba zmiany statusu szkół polskich. Zgodnie z podpisanymi umowami wszystkie przedmioty powinny być w języku polskim. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, obie szkoły, w Grodnie i Wołkowysku, będą zagrożone.
Co powinna w tej sprawie zrobić Polska?
Trzeba ten temat poruszyć z Mińskiem, zwłaszcza że Warszawa znowu z nim rozmawia. Widzimy, że coś się w stosunkach polsko-białoruskich dzieje. Szef MSZ Uładzimir Makiej był pod koniec sierpnia w Warszawie. Da się zauważyć pewne ocieplenie w relacjach.
Mówi pani, że jest ocieplenie. Aleksander Łukaszenko zrozumiał, że Polacy na Białorusi są mu do czegoś potrzebni?
Trudno ocenić. Na pewno to ocieplenie między Mińskiem a Warszawą jest spowodowane zaostrzeniem sytuacji na Ukrainie. Władze Białorusi jak zwykle lawirują między Wschodem a Zachodem. My w naszej organizacji wychodzimy z założenia, że skoro się ociepla, to powinno to dotyczyć i szkolnictwa polskiego.
Czy w związku z ociepleniem jest możliwa legalizacja Związku Polaków na Białorusi, którego jest pani jednym z liderów?
Mamy taką nadzieję. Pytanie tylko, w jakiej formie. Nie wiadomo, czy władze w ogóle dopuszczą istnienie większej niezależnej struktury. Teraz nie ma ostrych represji wobec naszych działaczy. Do końca jednak nie ufam władzy. Mieliśmy już odwilże, ocieplenia, ale nic dobrego nie przyniosły.
Czy warunkiem delegalizacji byłoby połączenie z drugim ZPB, tym reżimowym pod wodzą Mieczysława Łysego?
To kwestia rozmów z władzą. My się przygotowujemy – prowadzimy w oddziałach ewidencję aktywnych członków. Sprawą legalizacji zajmowaliśmy się na spotkaniu szefów oddziałów naszego związku, które dwa tygodnie temu odbyło się w Sopocie. Chcemy legalizacji, ale nie wiemy, czy władza chce. Wszystkie nasze pisma, odezwy pozostały bez odpowiedzi. Szefowie oddziałów odrzucili wariant legalizacji poprzez połączenie ze Związkiem Łysego.
Czyli władze białoruskie w sprawie Polaków lawirują: z jednej strony mała odwilż, a z drugiej atak na szkoły?
Atak na polskie szkoły zawsze był – finansowy i polityczny. A projekt Ministerstwa Edukacji ewidentnie ma prowadzić do likwidacji nauczania w dwóch polskich szkołach.
Protestujecie przeciw projektowi, ale nie jako Związek Polaków, bo jest nielegalny.
Protestujemy jako obywatele Białorusi polskiego pochodzenia. Przygotowaliśmy pismo do ministra edukacji i zbieramy podpisy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA