fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Pendereccy i spór o kościół w Woli Justowskiej

Krzysztof Penderecki z żoną Elżbietą.
Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
?Sprawy ze skarg Elżbiety? i Krzysztofa Pendereckich ?są fragmentem głośnego sporu w Krakowie.
Toczy się on o to, jaki kościół miałby stanąć w sąsiedztwie działki państwa Pendereckich, na terenie skansenu w Woli Justowskiej.
Czy większy od poprzedniego, murowany, jakiego życzy sobie część parafian, czy niewielki, drewniany, jaki widzieliby tu Pendereccy na miejscu zabytkowego kościółka, który spłonął w 2002 r.
Wczorajszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nie odpowiada na to pytanie. Nakazuje jednak zbadać ponownie kwestię możliwości złożenia przez Elżbietę Penderecką i Krzysztofa Pendereckiego zażaleń na postanowienia prezydenta Krakowa.
Państwo Pendereccy, którzy od przeszło 40 lat mieszkają naprzeciw mającego powstać kościoła, wystąpili do miejskiego konserwatora zabytków w Krakowie o dopuszczenie w charakterze strony do postępowań administracyjnych prowadzonych w związku z zamierzaną budową.
W wypowiedziach dla krakowskich mediów niejednokrotnie podkreślali, że nowy kościół, który podobnie jak dawny miałby wchodzić – obok zabytkowego spichlerza i karczmy – w skład istniejącego tu skansenu, powinien zachować charakter i wielkość poprzedniego, zabytkowego.
– Państwu Pendereckim zależy na zachowaniu ładu historycznego i architektonicznego tego miejsca. Ich zdaniem duża bryła murowanego budynku nie pasuje do zabytkowego otoczenia. Z racji sąsiedztwa z kościołem i jako współwłaścicielom działki będącej drogą do kościoła nie jest im obojętne, ile samochodów będzie tędy przejeżdżać i ilu ludzi przechodzić – wyjaśniał w sądzie ich pełnomocnik adw. Paweł Wroński.
W maju 2013 r. prezydent Krakowa, wykonujący zadania miejskiego konserwatora zabytków, wydał postanowienia o odmowie ich udziału w postępowaniach jako strony.
Państwo Pendereccy nie wnieśli w terminie zażaleń, a minister kultury i dziedzictwa narodowego odmówił przywrócenia terminu ich złożenia.
Wczorajsza rozprawa przed WSA toczyła się więc głównie wokół kwestii, czy w ogóle doszło do doręczenia postanowienia prezydenta Krakowa w trybie art. 43 k.p.a., czyli dorosłemu domownikowi. I czy nieobecność państwa Pendereckich w domu z powodu częstych koncertów za granicą jest okolicznością nadzwyczajną, spełniającą kryterium braku winy.
W konsekwencji sąd uznał, że sprawę doręczenia trzeba ponownie wyjaśnić, i uchylił postanowienia ministra kultury.
– Bo jeśli do doręczenia w ogóle nie doszło, to i terminy nie zaczęły biec i nie można żądać ich przywrócenia – powiedziała sędzia Izabela Ostrowska.
Projekt nowego kościoła przewiduje, że będzie większy, murowany, ale obłożony drewnem i nawiązujący do sylwetki dawnego kościoła. Kurii metropolitarnej i władzom Krakowa zależy na jak najszybszej budowie. Najpierw jednak trzeba ostatecznie rozstrzygnąć sprawę udziału państwa Pendereckich w postępowaniach.
W październiku 2013 r. Duszpasterska Rada Parafialna wystosowała do nich list otwarty z prośbą o niepodejmowanie działań, które opóźniają uzyskanie kolejnych decyzji i budowę kościoła.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA