fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Nie wszyscy będą elitą

Radosław Zenderowski
archiwum prywatne
Według różnych obliczeń od 10 do 20 proc. osób jest w ogóle zdolnych intelektualnie do uzyskania dyplomu szkoły wyższej - mówi Radosław Zenderowski, politolog, UKSW
Rz: Absolwenci kierunków humanistycznych coraz częściej doszkalają się na kursach zawodowych, np. na operatora wózka widłowego. Na rynku pracy jest za dużo absolwentów kierunków humanistycznych.
Radosław Zenderowski: Zdecydowanie nie wszyscy powinni iść na studia. Dziś jest tak, że matura należy się każdemu jak psu buda. Równie dobrze świadectwo dojrzałości moglibyśmy nadawać jak numer PESEL. Tymczasem nauka nie tylko ma dostarczać wiedzę, ale jest także odpowiedzialna za selekcję: podział na ludzi inteligentnych, którzy będą elitą, i na tych, którzy nie są w stanie sprostać takiemu zadaniu.
Zachód jednak jest zachwycony tym, jak wiele osób u nas studiuje.
Tylko że sytuacja, w której wmawiamy ludziom, że wszyscy będą elitą, jest kompletnym nieporozumieniem. Według różnych obliczeń od 10 do 20 proc. osób jest w ogóle zdolnych intelektualnie do uzyskania dyplomu szkoły wyższej. Masowość studiów obniża ich poziom i powoduje ich degenerację.
Dlatego też premier Donald Tusk stwierdził, że lepiej być spawaczem niż politologiem.
Akurat kierunki społeczne wybrano sobie jako chłopca do bicia. Chciałbym zobaczyć badania, które pokażą, że politolodzy są naprawdę w czołówce zagrożonych bezrobociem, gdyż ze znanych mi analiz wynika, że politolodzy radzą sobie całkiem nieźle. Studia społeczne dają uniwersalne wykształcenie. Wachlarz przedmiotów jest bardzo szeroki. Absolwenci pracują w różnych branżach, pozornie niezwiązanych ze studiami, czyli wykształcenie to daje duże pole manewru.
Wszyscy twierdzą, że zamiast na kierunki społeczne lepiej iść na politechnikę.
Już teraz inżynierów w dużej mierze kształcimy na eksport. Zwyczajnie rozmontowaliśmy swój przemysł, więc dziś to bardzo płytki rynek, który nie jest w stanie przyjąć kolejnych specjalistów. Wystarczy porozmawiać z absolwentami politechnik. Problem na rynku pracy mają także prawnicy, o których się nie mówi. Rzadko wspomina się też o bezrobotnych pedagogach, których także jest dużo więcej niż politologów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA