fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Inny arcybiskup Michalik

Przewodniczący episkopatu Polski to postać wielowymiarowa. Nie należy go oceniać wyłącznie po jednej wypowiedzi na temat pedofilii – pisze publicysta „Więzi".
Po niedawnej wpadce abp. Józefa Michalika z głośnym „lapsusem językowym" dotyczącym pedofilii zewsząd posypały się na niego gromy. Spróbujmy jednak spojrzeć na tę postać obiektywnie i przypomnijmy sobie ważną zasadę chrześcijańską: oceniajmy czyny i słowa, nie potępiajmy człowieka.
Przejrzawszy doniesienia mediów z ostatnich dni, można by odnieść wrażenie, że przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski to zło wcielone. Za wypowiedź przed kamerami hierarcha zebrał zasłużone cięgi i naturalnie zaszkodził wiarygodności Kościoła. Nie demonizujmy jednak arcybiskupa, który obok niewątpliwych błędów ma na swym koncie sporo dobrego. Zresztą kto z nas ośmieliłby się o sobie powiedzieć, że jego życiowy dorobek to pasmo samych sukcesów?
Na internetowych stronach radia TOK FM ukazał się materiał z siedmioma cytatami abp. Michalika, które wzburzyły opinię publiczną w ostatnich latach. Ja chciałbym przypomnieć siedem innych wypowiedzi tego kościelnego dostojnika, które wykażą, że ocenianie go przez pryzmat sprawy pedofilii jest błędem.

Orędownik ubóstwa

W 2010 roku powstał list skierowany do duchownych archidiecezji przemyskiej, której abp Michalik jest ordynariuszem. Od wielu lat nikt inny tak mocno jak on w tym tekście nie wskazywał na obowiązek ubogiego życia księży.
„Ubóstwo jest zaleceniem Chrystusa, które odnosi się do wszystkich chrześcijan, ale cechować powinno szczególnie głosiciela ewangelii, bo ono weryfikuje niejako bezinteresowność naszej posługi. Mamy prawo do zapracowanej «strawy», ale do niczego więcej".
„Prezbiterzy mają obowiązek dzielić się z najbiedniejszymi otrzymanym dobrem. I to nie tylko przy okazji jakiegoś kataklizmu, ale poprzez regularną pomoc z części swoich dochodów czy przyjętych ofiar wobec naprawdę potrzebujących, którzy najczęściej milczą o swoim ubóstwie".
Od wielu lat nikt inny tak mocno jak abp Michalik nie wskazywał na obowiązek ubogiego życia księży
„Przykładów rażąco chorego myślenia i postępowania dostarcza życie. Jednym z nich są decyzje testamentalne. Ksiądz, który całe życie żył z ludzkich ofiar, bo przecież otrzymywał je jako sługa ołtarza, powinien zaoszczędzone ofiary uczciwie zwrócić Kościołowi, przeznaczyć na seminarium, Dom Księży Emerytów albo rozdać je biednym, o których może za mało za życia pamiętał. Przeznaczanie dalszym i bliższym krewnym jest w tym wypadku – według mego przekonania – zwykłą nieuczciwością".
„Sprawny samochód (ale nie luksusowy ani najnowszy model) w parafii z dojazdowymi kościołami filialnymi jest u nas koniecznością, ale zafałszowaniem byłoby domagać się od ludzi, aby przywozili i odwozili księdza do kościoła dojazdowego, podczas gdy on oszczędza własny samochód".

Krytyk arogancji

W tym samym liście hierarcha wskazuje na inny bardzo ważny wymiar ubóstwa kleru.
„Duchowe ubóstwo współczesnego księdza polskiego to wyzbycie się pewności siebie, tego rodzaju zarozumiałości, a może i pychy zawodowej, że moje metody posługiwania są słuszne i wystarczające, że moja gorliwość to akurat ta sama, którą zaleca Jezus w Ewangelii i ona wystarczy, więcej nie trzeba, bo wystarczy moja dotychczasowa modlitwa, wiara, uczynki miłosierdzia. Niestety, nie wystarczy!".
Przy innej okazji, gdy daje wykład księżom studiującym w Rzymie, dodaje w tym samym duchu:
„Z trudem też przychodzi w Polsce przemiana mentalności duszpasterzy z usługowej, kultycznej na ewangelizacyjną, apostolską. Mam na myśli nie tylko najstarsze pokolenie księży, ale i młodszych prezbiterów z generacji mocno posoborowej, ale że wzorce duszpasterskie przechodzą z pokolenia na pokolenie, to większość księży oczekuje w kancelarii lub w konfesjonale na parafian, nawet życzliwie i kulturalnie ich traktuje. Ale jeszcze daleko nam do misyjności Jezusa, nie odnaleźliśmy stylu ewangelijnego, kiedy to Pan Jezus wysyłał apostołów po dwóch i trzech, aby szli siać ziarno, nauczać, szukać, co było zginęło (...). Nie istnieje kapłaństwo sakramentalne na czas określony – zatem nasza służba i ofiara powinna być całkowita i nieodwołalna".

Przeciwnik stawek za sakramenty

Ta sprawa bulwersuje wielu wiernych i mocno zraża do Kościoła. Mało kto wie, że przewodniczący episkopatu od wielu lat walczy z wprowadzaniem w parafiach określonych i wymaganych stawek pieniężnych za sakramenty.
„Kolejną pokusą, którą powinniśmy przezwyciężać, i to nieustannie, jest chęć wyznaczania stawek za posługi duszpasterskie. Potrzebna tu jest duża wrażliwość na sytuację konkretnego parafianina, jego rodziny i także jego aktualnego duchowego nastawienia. Ofiara składana przy tych okazjach musi pozostać ofiarą, a nie taksą czy ceną za posługę. Synod w naszej archidiecezji słusznie postanawia w tym względzie, że duszpasterze nie mają prawa żądać, określać wielkości ofiary ani uzależniać od jej złożenia spełnienia posługi sakramentalnej i duszpasterskiej".

Zwolennik pojednania z Ukraińcami...

Przy okazji tegorocznych obchodów 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej byliśmy świadkami ogłoszenia bezprecedensowego dokumentu podpisanego przez zwierzchników Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce i na Ukrainie oraz Kościoła greckokatolickiego w Polsce i na Ukrainie. Arcybiskup Michalik w tej inicjatywie odegrał rolę pierwszoplanową. Wiedząc dobrze, że poniższe słowa mogą przysporzyć mu wielu przeciwników, nie zawahał się umieścić ich w tym dokumencie:
„Jako przewodniczący Episkopatu Polski kieruję do Braci Ukraińców prośbę o wybaczenie".

...i z Rosjanami

Rok wcześniej przemyski metropolita podpisał się pod innym równie ważnym dokumentem. „Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji", sygnowane również przez patriarchę Moskwy Cyryla, uznane zostało nie tylko za ważny gest religijny. Był to niezwykle istotny krok na drodze pojednania z sąsiednim narodem oraz próba przełamania wrogości w relacjach, nad którymi nadal ciążą rany zaborów, Katynia i katastrofy smoleńskiej.
„Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania".

Z wielkim taktem o Żydach

Kościół katolicki w Polsce co roku w styczniu obchodzi Dzień Judaizmu. I każdego roku główne uroczystości temu poświęcone odbywają się w innym regionie kraju. W 2011 roku abp Józef Michalik centralne obchody Dnia Judaizmu zorganizował w Przemyślu, czyli w swojej macierzystej archidiecezji. Nie uciekał przy tej okazji od trudnych tematów polsko-żydowskich i potrafił z wielkim taktem mówić o naszych starszych braciach w wierze.
„Szacunek i życzliwość mamy zachować wobec wszystkich narodów, ale z narodem Bożego wybrania łączy chrześcijan tak bardzo wiele, że nieustannie powinniśmy nosić w sercu wdzięczność dla Żydów, którzy przyjęli Boże przymierze, zachowali je i przez Jezusa przekazali nam nadzieję zbawienia. Więcej, słowem Bożego objawienia – zgodnie z poleceniem Pana – podzielili się z wszystkimi narodami świata. Jesteśmy wdzięczni Narodowi Wybranemu za Pismo Święte, które jest źródłem wiary i wiedzy o istnieniu Tego, który Jest. Przecież my z Żydami modlimy się tymi samymi słowami natchnionymi przez Ducha Świętego, ilekroć odmawiamy psalmy, wzruszamy się, medytując nad historią Abrahama, Izaaka czy Mojżesza. Z drżeniem wsłuchujemy się w głos Izajasza, w przestrogi oraz upomnienia i pouczenia proroków Jeremiasza, Eliasza i innych mężów Bożych. Wiemy, że odnoszą się do nas, że nic nie straciły na aktualności".

Wrażliwy na cierpienie

Dobrze wiemy, jak delikatnym tematem w Kościele są pieniądze. Jednak abp Michalik akurat w tym względzie może być dla innych biskupów i księży przykładem. Swoje stanowisko przewodniczącego episkopatu od czasu do czasu wykorzystuje też do tego, by nakłonić współbraci w biskupstwie, aby w swoich diecezjach robili w kościołach zbiórki pieniężne na konkretne cele. Nie posiada nad nimi takiej władzy, by im coś nakazać. To może tylko papież i Watykan. Ale delikatna presja też czasem działa. Przekonaliśmy się o tym niedawno, gdy 6 października tego roku w wielu polskich świątyniach zbierano na pomoc ofiarom konfliktu w Syrii.
„Dramat, jaki przeżywa naród syryjski, w tym również tamtejsi chrześcijanie, porusza serca, mobilizuje do modlitwy, ale również domaga się działania, a więc zapewnienia uchodźcom żywności, leków, odzieży oraz poczucia minimum bezpieczeństwa" – napisał abp Michalik w liście do biskupów diecezjalnych.
Były też inne tego typu akcje podejmowane z inicjatywy przewodniczącego episkopatu, na przykład ogólnopolska zbiórka na rzecz głodujących w Sudanie Południowym i Erytrei w 2011 roku. Wtedy hierarchów z innych diecezji zachęcał do włączenia się w pomoc, kreśląc opis dramatycznej sytuacji potrzebujących:
„Głód i pragnienie zmuszają tysiące ludzi do rozpaczliwego poszukiwania pomocy, także do ucieczki do sąsiednich krajów. W obozach dla uchodźców panują katastrofalne warunki żywieniowe i higieniczne. Śmiercią głodową zagrożone jest co najmniej pół miliona dzieci. Sytuację utrudniają konflikty zbrojne, spekulacje cenami żywności oraz korupcja".
Kadencja abp. Józefa Michalika na stanowisku przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski mija wiosną przyszłego roku. Ponieważ jest to jego druga kadencja, zgodnie ze statutem KEP po raz trzeci z rzędu kandydować nie może. Czy po odsunięciu się w cień zapamiętamy go jako autora wyżej zacytowanych wypowiedzi czy też może bardziej tych dotyczących pedofilii – czas pokaże. Jedno jest pewne. Jest to postać wielowymiarowa i niepoddająca się jednoznacznej ocenie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA