fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Liczba globalnych banków z czasem się zmniejszy

Mamy tu Citi Handlowy, ale dodatkowo stworzyliśmy też centra obsługi i laboratorium innowacyjności, które obsługują różne kraje – mówi James C. Cowles, prezes Citigroup w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Pod względem wielkości aktywów Citi Handlowy plasuje się obecnie w Polsce na dziesiątym miejscu. Czy to miejsce pana zadowala?
Na naszą wielkość patrzymy pod kątem dopasowania naszych usług do naszych klientów. Staramy się alokować nasze zasoby tak, żeby zaspokoić ich potrzeby. Proszę zauważyć, że w związku z koniecznością dostosowania się do nowych wymogów kapitałowych Bazylei III każdy bank ma obecnie ograniczone zasoby. Uważam to za pozytywne zjawisko, ponieważ wprowadza pewną dozę dyscypliny w bankowości. Każdy bank musi zastanowić się, co robi dobrze, i skierować zasoby na te rynki, do tych segmentów klientów, do tych rodzajów działalności, gdzie może zaoferować coś, co ma realną wartość. Nie chodzi więc o to, aby być największym, tylko aby właściwie obsługiwać wybrane segmenty klientów.
Obecnie Citi Handlowy uczestniczy wszechstronnie w polskim rynku
Czy to oznacza, że era globalnych banków uniwersalnych dobiegła końca?
Myślę, że z czasem liczba globalnych banków się zmniejszy, ale my będziemy jednym z nich. Dla nas globalność – to, że działamy w 102 krajach na całym świecie – stanowi jeden z filarów przewagi konkurencyjnej. Dzięki niemu możemy selekcjonować najlepsze praktyki, najlepsze produkty i usługi. Jeśli coś dobrze działa w jednej części świata, możemy to przenieść gdzie indziej. To właśnie dzięki temu procesowi jesteśmy w Polsce liderami w segmencie kart kredytowych: mamy doświadczenie i wiedzę zgromadzoną na całym świecie i możemy ją zaoferować klientom detalicznym w Polsce i przygotowywać dla nich lepsze produkty.
Polski sektor bankowy ewidentnie przechodzi kolejną fazę konsolidacji. Największe banki w Polsce urosną jeszcze bardziej. Nie będziecie musieli urosnąć, żeby nawiązać z nimi konkurencję?
Powtórzę, że moim zdaniem zależy to od rynku, na którym się działa. W przypadku klientów instytucjonalnych już jesteśmy jednym z wiodących banków w zakresie licznych produktów, które oferujemy, i usług, które świadczymy. W przypadku bankowości detalicznej mamy zaś konkretne  plany, które zwiększą nasz udział w rynku. Wierzymy, że kierunek, w którym zmierza bankowość detaliczna, to dalsza koncentracja na technologii, dalsza koncentracja na rozwoju systemów cyfrowych, mobilnych i internetowych. Dzięki naszemu globalnemu zasięgowi, który umożliwia nam rozwijanie i wykorzystanie tych systemów na całym świecie,  zajmujemy wiodącą pozycję w tym obszarze. W Polsce też wprowadzamy kolejne innowacyjne rozwiązania, co – jestem przekonany – zwiększy nasz udział w rynku detalicznym. Jednym z takich rozwiązań jest niedawno otwarty pilotażowy oddział Smart w Katowicach. To rozwiązanie, które kompletnie przedefiniowuje rolę tradycyjnego oddziału. W Polsce chcemy się jednak  koncentrować zwłaszcza na segmencie klientów zamożnych i aspirujących do tego statusu.
Wiele banków zagranicznych wycofuje się z Polski, choćby KBC czy grecki EFG. Czy to coś mówi o polskim rynku? Na przykład, że stracił on na atrakcyjności albo że konkurencja jest zbyt silna?
My jesteśmy absolutnie zdecydowani pozostać i rozwijać się na polskim rynku. To, że inne banki się wycofują, bardziej niż ze zmianami w Polsce wiąże się z regulacjami bankowymi, z ostrzejszymi wymaganiami odnośnie do płynności i kapitału. Skoro banki muszą ograniczyć swoje bilanse, muszą też zdecydować się, na co położyć akcent, a z czego zrezygnować. My zrobiliśmy to już kilka lat temu, gdy Citigroup został podzielony na Citi Holdings i Citicorp. W pierwszym z tych podmiotów umieściliśmy te rodzaje działalności i te aktywa, które nie są kluczowe dla naszej strategii i których stopniowo będziemy się pozbywać, nawet jeśli są dobre. Doszliśmy bowiem do wniosku, że musimy iść naprzód i działać bardziej strategicznie. Nie możemy oferować wszystkiego, wszystkim i wszędzie. Wiele banków europejskich zaczęło iść w nasze ślady mniej więcej półtora roku temu. Te procesy potrwają jeszcze kilka lat.
A Citigroup jest zainteresowany udziałem w konsolidacji sektora bankowego w Polsce? Gdyby pojawiła się ciekawa oferta, bylibyście potencjalnie zainteresowani przejęciem?
Nigdy nie mówimy „nigdy". Zobaczymy, co się wydarzy na rynku. Tymczasem mamy bardzo solidny plan wzrostu organicznego. Zresztą, taki rozwój Citi trwa już od kilku lat. Jeśli chodzi o przejęcia, w ub.r. kupiliśmy działalność powierniczą w Europie Środkowej i Wschodniej od ING. Zakup ten nie dotyczy Polski. Choć w tego rodzaju działalności jesteśmy bardzo dobrzy, ta transakcja da nam dostęp do nowych klientów i jednego nowego rynku (Bułgarii – red.), na którym nie byliśmy obecni. W tej sytuacji zakup miał sens. Wcześniej (w 2011 r. – red.) przejęliśmy część działalności detalicznej HSBC w Rosji.
Mówi pan o planach rozwoju w Polsce, tymczasem w ub.r. Citi Handlowy ogłosił zamiar zamknięcia 60 placówek i zwolnienia ok. 500 osób.
Rzeczywiście zamknęliśmy niektóre oddziały, co miało związek z rozwojem sytuacji demograficznej. Musieliśmy zamknąć niektóre tradycyjne placówki, lecz będziemy zaspokajać potrzeby naszych klientów, inwestując w innych obszarach, na przykład w technologie, rozwiązania mobilne itp. Proszę zauważyć, że dla Citigroup Polska jest od zawsze bardzo ważnym krajem. Mamy tu Citi Handlowy, ale dodatkowo stworzyliśmy też centra obsługi i laboratorium innowacyjności, które obsługują różne kraje, głównie z regionu, lecz także z innych części świata.
Czyli Citigroup jest zdecydowany kontynuować działalność w Polsce? Handlowy nie jest na sprzedaż, jak się niekiedy spekuluje?
Bezwzględnie jestem za rozwojem działalności w Polsce. Mówię to bardzo wyraźnie: zostajemy w Polsce.

CV

James C. Cowles jest prezesem Citigroup na Europę, Bliski Wschód i Afrykę od stycznia. Wcześniej był m.in. dyrektorem operacyjnym banku w tym regionie i jego szefem w Europie Zachodniej oraz globalnym dyrektorem ds. rynku akcji. Karierę w sektorze finansowym rozpoczął w 1979 r. w domu maklerskim Smith Barney, który pod koniec lat 80. został wchłonięty przez jedną ze spółek, które połączyły się z czasem w Citigroup.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA