fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Rykoszet Schengen: tracimy zabytki

Od 2011 r. oficjalnie nie skradziono z kraju żadnego zabytku, bo wedle prawa ich wywóz do UE jest legalny.
Zabytkowe marmurowe popiersia, ikony, obrazy i monety. To nasze dobra narodowe, które od początku tego roku zatrzymała na granicy zewnętrznej z Unią Europejską Straż Graniczna. Wewnątrz UE w strefie Schengen kontrole nie są przeprowadzane w ogóle. W efekcie podróżni lekceważą pozwolenia na wywóz polskich antyków.
Olgierd Jakubowski, doktorant Państwowej Akademii Nauk i ekspert Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, przestrzega, że unijna swoboda przepływu towarów stanowi ogromne zagrożenie dla ochrony polskich pozostałości historycznych.

Statystyki kłamią...

Od dwóch lat Straż Graniczna nie zgłosiła żadnej kradzieży ani nielegalnego wywozu zabytku do ich krajowego wykazu, ponieważ polskie zabytki mogą swobodnie podróżować po całym terytorium UE. Według Krajowego wykazu zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem w ciągu ostatnich dwudziestu lat skradziono ponad 8575 zabytkowych dzieł sztuki z polskich zbiorów publicznych i prywatnych. Jeszcze w 2007 r. do rejestru, dostępnego na stronie www.skradzionezabytki.pl zostało wpisanych 278 zabytków, a w 2008 r. już tylko 45. Od 2011 r. oficjalnie nie skradziono żadnego, a prawo zgłoszenia ma każdy.
Eksperci szacują jednak, że nielegalny handel polskimi dobrami kultury jest wart nawet 6 mld dolarów rocznie. Na rynkach światowych utrzymują się wysokie ceny dzieł sztuki, a ich wartość stale rośnie.
Franciszek Trzebski, doktorant Uniwersytetu Warszawskiego, przypomina, że jeszcze w 2009 r. toczyły się dwie burzliwe sprawy o próby nielegalnego wywozu dzieł sztuki. Grek chciał przetransportować z Okęcia zabytkowy obraz olejny „Pejzaż z zamkiem w Pierrefonds" Corota, a Polak nadał paczką do Tajlandii drogocenny obraz Picassa. Oba dzieła zostały zatrzymane na granicy, a ich właściciele posądzeni o usiłowanie nielegalnego wywozu zabytków z terytorium RP. Ostatecznie biegli wykazali, że były to falsyfikaty, a sąd uniewinnił ich posiadaczy. Dzisiaj nie ma już kontroli przy granicach wewnętrznych UE i nikogo nie posądza się o przemyt zabytków.

... bo nie ma kontroli

Olgierd Jakubowski zwraca uwagę, że do czasu przystąpienia Polski do strefy Schengen system ochrony zabytków przed nielegalnym wywozem opierał się właśnie na kontroli granicznej. Po przystąpieniu do niej po pierwsze nie mamy informacji o skradzionych zabytkach, a po drugie drastycznie spadła liczba wydanych pozwoleń na stały wywóz zabytków. W 2006 r. wydano ich 747, w 2007 r. – 306, w 2008 r. – 82, a w 2011 r. tylko dziewięć. Do dziś rokrocznie wpływa tylko kilka wniosków.
– To efekt braku kontroli przy przekraczaniu granicy wewnętrznej Unii Europejskiej, czyli polsko-niemieckiej, polsko-czeskiej, polsko-słowackiej i polsko-litewskiej – uważa Jakubowski.
W praktyce obywatele zaczęli lekceważyć obowiązek posiadania pozwolenia na wywóz.
Po drugiej wojnie światowej obowiązywał w Polsce całkowity zakaz wywozu zabytków. Dopiero od 1962 r. uchwalono ustawę o ochronie dóbr kultury i muzeów. Utrzymano w niej zasadę zakazu wywozu zabytków z Polski na stałe, choć dopuszczono kilka wyjątków. Kolejna ustawa, z 23 lipca 2003 r., wprowadziła zapis pozwalający na wywożenie na stałe zabytków, jeśli nie spowoduje to uszczerbku dla dziedzictwa kulturowego.

Coraz mniej ograniczeń

Ostatnia nowelizacja ustawy z 2010 r. rozluźniła ograniczenia. Lista przedmiotów, których wywóz wymagał pozwolenia, znacznie się skróciła. Są na niej m.in. zabytki archeologiczne, które mają więcej niż 100 lat, zabytki architektury, które są starsze niż 100 lat i warte więcej niż 40 tys. zł, akwarele starsze niż 50 lat i warte minimum 16 tys. zł. Antyczne rzeźby, mozaiki, posągi, fotografie, książki, mapy i kolekcje botaniczne lub środki transportu także wymagają pozwolenia na wywóz, ale gdy mają więcej niż 50 lat.
Według danych Służby Celnej najczęściej znikały dotychczas z kraju obrazy olejne, grafiki, ikony, książki, starodruki, numizmaty, militaria i odznaczenia oraz zegarki. Obecna sytuacja prawna sprawia jednak, że żadne państwowe statystyki nie są w stanie ujawnić skali problemu. Układ z Schengen sprawił, że przewóz zabytków przez granicę przestał być przestępstwem.
– Procedury postępowania po ujawnieniu i weryfikacji zabytków są takie same dla granic zewnętrznych i wewnętrznych Unii Europejskiej. W strefie Schengen ujawnianie tego rodzaju przedmiotów jest jednak utrudnione z powodu braku kontroli granicznej – przyznaje Joanna Rokicka, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej. – Większość przedmiotów, które były zatrzymywane przez służby na granicach przed nowelizacją ustawy o zabytkach w 2010 r., po jej wdrożeniu mogłyby być legalnie wywiezione z kraju.
Straż Graniczna ma ograniczone możliwości. W grę może wchodzić jedynie próba udowodnienia osobie, przy której ujawniono przedmiot zabytkowy, usiłowania jego nielegalnego wywozu.
– Jest to jednak bardzo trudne do przeprowadzenia w procedurze karnej z punktu widzenia dowodowego – zaznacza rzecznik.
Trzy ujawnione próby wywozu monet, ikon, obrazów i marmurowego popiersia w 2013 r. zostały umorzone ze względu na niską wartość przewożonych przedmiotów. Pozostałe przypadki nie wymagały wszczynania procedury karnej, bo właściciele przedmiotów udowodnili, że są dostatecznie młode i mało warte, by móc je wywieźć bez pozwolenia.
Jak zaznacza Franciszek Trzebski, rolę pozwolenia na wywóz przejęła obecnie zwykła faktura zakupu przedmiotu. Przed nowelizacją ustawy pozwolenie musiał wydawać wojewódzki konserwator zabytków.

Nowe przepisy

W Parlamencie Europejskim trwają obecnie prace nad dyrektywą w sprawie zwrotu nielegalnie wywiezionych dóbr kultury. Nowe przepisy mają zwiększyć szanse na możliwość odzyskania polskich zabytków. Wydłużony ma być okres trwania procedur i czas, do kiedy wolno zgłaszać roszczenia o utracone dzieła.
Jadwiga Wiśniewska, poseł PiS, zauważa, że sprawozdania krajowe i oceny Komisji Europejskiej wskazują, że dyrektywa w obecnej formie nie działa. – Utrata obiektów sklasyfikowanych jako narodowe dobra kultury o wartości artystycznej, historycznej lub archeologicznej jest szczególnie dotkliwą formą nielegalnego obrotu własnością kulturową – mówi. – Pozbawia bowiem obywateli ich historii i tożsamości, zagraża zachowaniu dziedzictwa kulturowego państw członkowskich. Założenia nowej dyrektywy mogą znacznie pomóc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA