fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Chorwacko-włoska bitwa o wino

Bloomberg
W nieco ponad miesiąc po przystąpieniu do Unii Europejskiej Chorwaci już mają przedsmak tego, co ich czeka we Wspólnocie.
Produkcja wina w ich kraju została nie tylko wystawiona na konkurencję masowych producentów z Francji i Włoch, ale i zagrożona jest nazwa winiarskiej chluby tego kraju - słodkiego Proska.
Włoscy winiarze uznali, że Prosek zbytnio przypomina nazwą ich słynnego wina musującego - prosecco. I jeżeli Chorwaci nie zmienią nazwy dobrowolnie, to i tak  będą musieli to zrobić, kiedy  nakaże im Komisja Europejska. Nie ma znaczenia, że  te trunki są zupełnie inne, Prosek jest słodki, przypomina francuski sauterne, bądź muscat. Natomiast prosecco  to wino musujące, najczęściej wytrawne, bądź półwytrawne produkowane podobnie jak hiszpańska cava metodą szampana. I najchętniej pite, jako aperitif.
Chorwaci nie rozumieją jak to jest, że nagle coś co produkowali od stuleci, a  przepisy na  najlepszy Prosek były przekazywane w winiarskich rodzinach z pokolenia na pokolenie, musi zmienić nazwę. Przecież dodawany jest do wielu potraw, w tym do słynnych pierniczków ( szklanka wina na kilogram mąki). Jednocześnie starają się udowodnić, że Prosek ma zupełnie inny smak, niż prosecco i nie ma żadnej możliwości, że pomylić te dwa całkowicie różne trunki. Włosi nie przyjmują tych argumentów. Giancarlo Vettorello, dyrektor w Consorzio Tutela Congeliano Valdobbiadene Prosecco Superiore zaperza się i twierdzi, że nie może  pozwolić, aby jakikolwiek produkt miał tak podobną nazwę, która wprowadza klientów w błąd. Przy tym Consorzio w wydanym oświadczeniu przekonuje, że przy produkcji prosecco wynoszącej 300 mln butelek rocznie  i zatrudnieniu tysięcy pracowników nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek zagrożenie.
Chorwaci, jakby się nie bronili, są  w  tym sporze  znacznie mniej doświadczeni od Włochów.Teraz będą musieli nauczyć się co to jest lobbying w Brukseli oraz co  oznacza ochrona znaków towarowych i produktów regionalnych.
Sprawa Proska zresztą  nie jest jedyna. Na cenzurowanym jest także  czerwone wino Teran. Tutaj  zapowiada się spór ze Słoweńcami, którzy w 2009 roku zarejestrowali swoje Terrano. Słoweńcy już poinformowali Chorwatów, że muszą zmienić nazwę swojego Terana. Chorwaci z kolei  nie mogą  ich zrozumieć. — W żadnym wypadku nie oczekiwaliśmy takiego przyjęcia w UE, zwłaszcza od naszych słoweńskich sąsiadów - mówił w BBC Gianfranco Kozlovic reprezentujący 120 niewielkich producentów Terana.
Ale w takich sprawach Bruksela jest bezlitosna i to nie tylko wobec nowych  krajów członkowskich. Włochom  niedawno zabroniła używania nazwy Tocai dla wytrawnego białego  wina produkowanego pod Wenecją. I nie miało znaczenia,że znajdujący się pod  unijną ochroną węgierski Tokaji jest słodki i w niczym, poza nazwą nie przypomina włoskiego wina.
Dlatego Prosek, tak samo jak zapewne i Teran stoją na z góry przegranej pozycji, chociaż Chorwaci nie przyjmują do wiadomości, że mogłoby się tak stać. — To może powinniśmy pozmieniać również nazwy krajów, bo Słowenia, Słowacja i Slawonia (wschodnia część Chorwacji)  są do siebie takie podobne - szydzi Ivica Kovaceic, prezes Vino Dalmacie, stowarzyszenia dalmatyńskich producentów  Proska.
To wino jest częścią kultury  tego regionu. Praktycznie jest pędzone w każdym domu, a  baryłka tego trunku tradycyjnie jest zakopywana do ziemi kiedy rodzi się dziecko i ponownie wykopywana na jego wesele.
Przy tym Prosek, aromatyczny,słodki, pachnący  owocami doskonale się sprzedaje i większość turystów odwiedzających ten kraj wywozi przynajmniej jedną butelkę wracając z wakacji.
Niestety przepisy unijne są nieubłagane i Chorwaci wstępując do UE zdawali sobie sprawę,że ich niektóre wina będą miały kłopoty. Teraz już wiadomo, że Prosek i Teran  teraz poszły na pierwszy ogień.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA