Wśród najważniejszych rozwiązań w ustawie – Prawo o adwokaturze, przyjętych przez izbę niższą 17 lipca, są objęcie adwokatów ochroną przysługującą funkcjonariuszom publicznym, utworzenie jawnego internetowego rejestru adwokatów oraz kara sięgająca 200 tys. zł za bezprawne posługiwanie się tytułem zawodowym. Nowelizacja ma kompleksowo zmienić prawo o adwokaturze z 1982 r. – reguluje też np. funkcjonowanie i finansowanie samorządu, obowiązki adwokatów i aplikantów oraz odpowiedzialność dyscyplinarną.

Przedstawiciel nauki ma wrócić do komisji

Jedna z przyjętych przez Senat poprawek dotyczy składu komisji kwalifikacyjnej przeprowadzającej egzamin wstępny na aplikację adwokacką. W wersji uchwalonej przez Sejm skład komisji został zmniejszony z 7 do 5 osób i ogranicza się do trzech przedstawicieli ministra sprawiedliwości będących sędziami lub sędziami w stanie spoczynku oraz dwóch przedstawicieli NRA; w komisji nie będzie natomiast zasiadał prokurator.

Czytaj więcej

Profesor nie będzie sprawdzać testów na aplikację. Dziekani przeciw, NRA tłumaczy

Senat pozostawił pięcioosobowy skład, ale zdecydował, że wśród trzech przedstawicieli ministra znajdzie się dwóch sędziów, ale także jeden przedstawiciel nauki. Ma nim być pracownik szkoły wyższej lub instytutu naukowego Polskiej Akademii Nauk, który posiada co najmniej stopień doktora habilitowanego nauk prawnych. Podczas prac komisji senator Adam Bodnar (KO) przekonywał, że tego rodzaju rozwiązanie zwiększy autorytet komisji i wzmocni jej związek z lokalnym środowiskiem prawniczym.

Bodnar uznał też, że udział prokuratora w komisji, co nakazuje obowiązująca obecnie ustawa, nie jest konieczny, tym bardziej, że jego obecność przy kwalifikowaniu przyszłych adwokatów – jak zaznaczył – nie jest „zgrabnym rozwiązaniem”.

Spór o skład komisji rozpoczął się podczas prac sejmowych. Przeciwko usunięciu przedstawiciela nauki zaprotestowali dziekani publicznych uniwersyteckich wydziałów prawa, m.in. z Uniwersytetu Warszawskiego. Oceniali, że osoba niezależna zarówno od resortu sprawiedliwości, jak i od samorządu adwokackiego stanowi czynnik równoważący. Ich stanowisko podzieliło Ministerstwo Sprawiedliwości, które zwróciło także uwagę, że zasady dotyczące komisji egzaminacyjnych dla adwokatów i radców prawnych nie powinny się różnić.

Czytaj więcej

Sejm za reformą adwokatury. Wśród zmian jawny rejestr i grzywna do 200 tys. zł

NRA, która przygotowała projekt reformy, odpowiadała, że komisja kwalifikacyjna nie przygotowuje pytań ani wzorca odpowiedzi i nie ustala zakresu sprawdzanej wiedzy. Jej zadaniem jest prawidłowe przeprowadzenie testu i ustalenie wyników, dlatego udział przedstawiciela nauki nie wpływa na merytoryczny poziom egzaminu. – Nie ma tu pytań ustnych ani uznaniowej oceny kandydata, dlatego mam poważne wątpliwości, czy do wykonywania czynności o charakterze w istocie technicznym konieczna jest obecność np. profesora prawa – mówił „Rz” prezes NRA Przemysław Rosati. Dodał też, że zmniejszenie komisji do pięciu osób obniży koszty i umożliwi organizowanie egzaminów również w mniejszych izbach adwokackich.

Bez kary za tworzenie zestawień

Senat usunął również przepis przewidujący odpowiedzialność karną za nieuprawnione publiczne gromadzenie i udostępnianie danych adwokatów lub aplikantów, a także za prowadzenie rejestrów lub zestawień zawierających wszystkie albo niektóre dane z list prowadzonych przez samorząd. Warunkiem legalności takiego działania miała być zgoda okręgowej rady adwokackiej albo NRA. Senatorowie uznali, że regulacja ta jest zbyt szeroka i mogłaby obejmować także tworzenie rankingów, zestawień lub rekomendacji na podstawie informacji pochodzących z jawnego rejestru.

– Wyobraźmy sobie organizację pozarządową zajmującą się ochroną praw kobiet i ta organizacja publikuje ranking adwokatów, polecając adwokatów, którzy są szczególnie sprawni w tej dziedzinie, korzystając z danych z publicznego rejestru i wychodzi na to, że na podstawie tego przepisu taka działalność byłaby penalizowana. To stanowiłoby przestępstwo, co jest jakimś absurdem – zgodził się z senatorami wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur.

W ustawie pozostaje natomiast przepis, który penalizuje bezprawne posługiwanie się tytułem zawodowym „adwokat”, używanie określeń „kancelaria adwokacka” lub „kancelaria adwokatów”, a także posługiwanie się godłem adwokatury albo strojem urzędowym adwokata. W tym przypadku przewidziano grzywnę od 5 tys. do 200 tys. zł, karę ograniczenia wolności albo obie kary łącznie.

Czytaj więcej

Grzywna do 200 tys. zł za podszywanie się pod radcę prawnego. Wchodzi nowe prawo

Bez prawa do 20 dni wypoczynku

Senatorowie – podobnie jak wcześniej posłowie w Sejmie – nie poparli propozycji wprowadzenia dla adwokatów 20 dni wypoczynku w roku, które można byłoby z wyprzedzeniem oznaczyć w portalu informacyjnym sądów. W tych dniach sąd co do zasady nie mógłby wyznaczać adwokatowi rozpraw, posiedzeń ani innych czynności procesowych, a ponadto nie dokonywano by także doręczeń przez portal.

Poprawka przewidywała wyjątki dla spraw niecierpiących zwłoki i czynności, których skuteczność zależy od dochowania terminu ustawowego. Nie mogła też podważać terminów wyznaczonych przed zgłoszeniem wypoczynku. – Każdy ma prawo do wypoczynku. 20 dni w roku to nie jest jakaś liczba dni, która mogłaby sparaliżować pracę wymiaru sprawiedliwości – przekonywał senator Wadim Tyszkiewicz z klubu Nowa Polska – Centrum.

Przeciwne było Ministerstwo Sprawiedliwości. – Obawiam się, że w razie wprowadzenia takiego rozwiązania otworzymy wrota do możliwej obstrukcji procesowej i będzie to korzystanie z przyznanych prawem uprawnień procesowych w celu realizacji prawa do obrony – mówił Mazur, który przedstawiając się jako sędzia karnista z 27-letnim stażem podał przykłady wieloosobowych procesów karnych z udziałem wielu obrońców.

Czytaj więcej

Szef palestry apeluje do ministra. „Wynagrodzenia nie przystają do realiów rynku”

Inaczej sprawę oceniała Naczelna Rada Adwokacka, której wiceprezes adw. Bartosz Tiutiunik przekonywał, że zgłaszanie dni wypoczynku z dużym wyprzedzeniem nie sparaliżuje postępowań, lecz ułatwi sądom planowanie terminów. – Ta wizja, o której mówi pan minister, rozmija się z rzeczywistością, przynajmniej z moimi doświadczeniami. (...) To nie jest tak, jak obrazuje pan minister, że będzie posiedzenie wstępne czy terminy rozprawy, a adwokaci po kolei zaczną zgłaszać w systemie informatycznym owe terminy, bo one już będą wyznaczone dużo wcześniej. To uporządkuje funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości – mówił.

Zastrzeżenia wobec gwarantowanego ustawą wypoczynku dla adwokatów miała jednak większość senatorów, w tym senator Bodnar. – Jeżeli sobie wyobrazimy, że w tym portalu, nawet nie umawiając się, nawet gdy adwokaci nie będą się koordynować, wszyscy zaczną wskazywać terminy, to ten proces nie ruszy nigdy – ocenił. Jego zdaniem zamiast wiążącego prawa do 20 dni wypoczynku potrzebna jest szersza debata o wakacjach sądowych, obejmująca wszystkie środowiska prawnicze.