– Na posiedzenie Rady Ministrów ma wkrótce trafić projekt ustawy wprowadzający maksymalny pułap uczniów cudzoziemskich w jednej klasie. Nałoży on też na rodziców cudzoziemskich uczniów, którzy mają poważne problemy z integracją w szkole, obowiązek nauki języka włoskiego – powiedziała szefowa włoskiego rządu, która w niedzielę wygłosiła wystąpienie na odbywającym się w Rzymie zjeździe młodzieżówki partii Bracia Włosi.

Giorgia Meloni zaznaczyła, że przygotowywane przepisy wprowadzają także zakaz noszenia burki i nikabu w szkole. Podkreśliła przy tym, że do szkoły trzeba chodzić z odsłoniętą twarzą. – We Włoszech nikt w imię prawdziwej lub rzekomej tradycji nie może decydować o tym, że młoda kobieta ma się zakrywać – mówiła.

Czytaj więcej

Austria zakazuje hidżabów w szkołach. Przepisy obejmą uczennice poniżej 14 lat

Imigranci we włoskich szkołach. Giorgia Meloni: Włoskie dzieci nie mogą być mniejszością

Premier Włoch zaznaczyła, że jeśli w klasie jest jedno dziecko, które nie zna włoskiego, to prawdopodobnie będzie ono w stanie, z pomocą kolegów i nauczycieli, szybko nauczyć się języka i zintegrować się z rówieśnikami. – Jednak kiedy liczba dzieci, które nie rozumieją języka, jest duża czy nawet stanowią one większość, to nie ma już integracji – kontynuowała, oceniając, że taka sytuacja to zaniedbanie.

Meloni oświadczyła, że nie może być mowy o tym, by w klasie we włoskiej szkole włoskie dzieci „czuły się, jakby były w narożniku, bo stały się mniejszością”. – To wykluczone – stwierdziła.

Czytaj więcej

Nawet 3 tys. euro kary za zakrycie twarzy. Prezydent Portugalii podpisał głośną ustawę

Według oficjalnych statystyk, ok. co ósmy uczeń we Włoszech nie jest Włochem – cudzoiemcy stanowią 12 proc. uczniów we włoskich szkołach.

Napięcia na północy Włoch

Kilka dni temu włoskie media donosiły o proteście, jaki zorganizowali rodzice jednej ze szkół w Mestre (przedmieścia Wenecji). W placówce tej znaczną część uczniów stanowią imigranci, głównie z Bangladeszeu. „Wasza integracja jest naszym marginalizowaniem” – głosił transparent rozwieszony przed szkołą.

W tym samym miejscu dochodzi do napięć między lokalną społecznością a imigrantami na tle religijnym. Pracownicy z Bangladeszu stanowią ok. 25 proc. siły roboczej miejscowej stoczni, domagają się oni budowy meczetu. – Jeśli nie pozwolą nam zbudować meczetu, będziemy protestować na ulicach. A jeśli my, Bengalczycy, zaczniemy strajkować w Wenecji, Mestre i Margherze, stocznie Fincantieri zostaną sparaliżowane, podobnie jak restauracje i hotele – powiedział przedstawiciel społeczności z Bangladeszu, cytowany przez „The Telegraph”.