Jacek Nizinkiewicz: PiS ma problem. Z Jarosławem Kaczyńskim już nie wygra, bez niego się rozpadnie

Utrata poparcia po przegranych wyborach jest czymś oczywistym. Ale już nie błędny kurs partii, której polityka jest nastawiona tylko na konsolidację wokół jej lidera, który nie chce rozliczeń i podziałów w swojej formacji. PiS skazuje się na porażkę.

Publikacja: 20.02.2024 18:35

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że w wieku 75 lat ustąpi i przestanie przewodzić PiS. Mało kto w to

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że w wieku 75 lat ustąpi i przestanie przewodzić PiS. Mało kto w to wierzy.

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

PiS idzie śladami Donalda Trumpa. Po utracie władzy zmierza do maksymalnej polaryzacji z hasłami na sztandarach o końcu demokracji i wolności. W Stanach Zjednoczonych polityka destabilizacji, kontrowersji, robienia ciągłego zamieszania i składania hiperobietnic oraz uderzania w narodowe tony przynosi rezultat. Trump ma szansę wrócić do Białego Domu. W Polsce partia Jarosława Kaczyńskiego nie przekuwa taktyki na sukces.

Nowak, Ardanowski, Mastalerek nie chcą Kaczyńskiego

Krytyka prezesa PiS idzie ze strony jego własnego środowiska. Ledwie po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych, które –przypomnijmy – PiS wygrało, szef Kancelarii Prezydenta Marcin Mastalerek powiedział, że Kaczyński powinien odejść na emeryturę. To, że były poseł PiS i bliski współpracownik Beaty Szydło ma niezałatwione interesy z prezesem, to jedno, ale ważniejsze, że od słów rzecznika nie dystansuje się sam prezydent. Andrzej Duda frontalnie Kaczyńskiego nie atakuje, ale robił to tyle razy jego rzecznik, że nikt nie ma złudzeń, że bez zgody prezydenta na taką krytykę nie mógłby sobie pozwolić.

Czytaj więcej

Przemysław Prekiel: Magdalena Biejat rywalką Rafała Trzaskowskiego. Czy prezydent Warszawy przegra jak kiedyś Komorowski?

Na prezesie PiS suchego włosa nie zostawia też poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, który w radiu RMF FM powiedział: „Jarosław Kaczyński nie ma pełnego rozeznania w złożoności polskich spraw. Jest dość skutecznie izolowany przez kierownictwo od faktycznych informacji”. Krytyka z ust posła PiS nie jest niczym nowym, ale ciekawe, że Ardanowskiego nikt w partii nie upomina. A rysuje on fatalny obraz relacji w partii: – Kiedy byliśmy w opozycji, były wewnętrzne dyskusje. Ostatnia kadencja to było wykonywanie poleceń mitycznego kierownictwa – tłumaczył. I stwierdził też, że „podejmowanie decyzji przez prezesa Kaczyńskiego w dużej mierze opierało się na nieprecyzyjnych danych dostarczanych przez otoczenie”.

– Jarosław Kaczyński, niestety, nie sprostał już tej wielkiej odpowiedzialności, którą sam na siebie przyjął – pisze z kolei na łamach dwumiesięcznika „Arcana” prof. Andrzej Nowak. Według historyka i autorytetu prawicowego „lista błędów i zaniechań” prezesa PiS umożliwiła powrót do władzy Donalda Tuska, a Kaczyńskiego powinni zastąpić młodsi.

Prezes traci posłuch i szacunek w PiS

Jarosław Kaczyński chce odwołania polskiego komisarza, pochodzącego z PiS Janusza Wojciechowskiego. Ten jednak nie reaguje pozytywnie na apele prezesa i do dymisji podawać się nie zamierza. W partii nieoficjalnie politycy narzekają na konfrontacyjny kurs prezesa i są przekonani, że Kaczyński prowadzi ich do kolejnych porażek w wyborach samorządowych, europejskich i prezydenckich. W przyszłym roku będzie kongres partii i wtedy może dojść do zmiany lidera partii. Czy dojdzie? Kaczyński zapowiedział, że w wieku 75 lat ustąpi i przestanie przewodzić partii. Mało kto w to wierzy.

Czytaj więcej

Jacek Sasin: Jarosław Kaczyński to atut PiS, porywa za sobą tłumy

 – Nie widzę powodu, żeby teraz Kaczyński miał przestać być prezesem PiS – powiedział „Rzeczpospolitej” Jacek Sasin. Jednak w zdaniu wygłoszonym przez byłego wicepremiera i ministra aktywów państwowych kluczowe jest słowo „teraz”. W PiS biorą pod uwagę, że zmiana lidera może być nieunikniona, jeśli partia będzie przegrywać kolejne wybory i lawinowo tracić poparcie. Tym bardziej że na to gra koalicja rządząca. Rafał Trzaskowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjawia, jaki jest plan rządzących: „to kolejny etap odzyskiwania demokracji oraz że wygranie tych wyborów będzie szansą na kompletną dezintegrację PiS i środowisk populistycznych. PiS jest tak nastawiony na posady i pieniądze, że jeśli we wszystkich regionach i w większości miast i miasteczek oraz na polskiej wsi wygra dzisiejsza koalicja rządowa i kandydaci niezależni, to PiS zacznie się sypać. Mobilizacja w dużych miastach da nam tak potrzebnego wiatru w żagle”. A są małe szanse na to, żeby PiS nie przegrało nadchodzących wyborów.

Szyld PiS staje się obciążeniem w wyborach

Politycy partii Jarosława Kaczyńskiego zdają sobie sprawę, że PiS jest na równi pochyłej. A będzie jeszcze gorzej po kolejnych efektach prac komisji śledczych, prokuratury oraz wypowiedziach prezesa i awanturach przedstawicieli partii. PiS zdaje sobie sprawę, że popełnia błędy, i stara się korygować taktykę. Jacek Sasin zadeklarował w programie „Rzecz o polityce”: „Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie podejmą kolejnych prób wejścia do Sejmu. Zostali zablokowani. Prawnie będą dochodzić swoich praw. Nie jest naszą intencją, żeby wzniecać bijatyki. Nie jesteśmy awanturnikami”. Problem w tym, że skorygowanie kursu partii może nie wystarczyć, jeśli jej lider będzie awanturował się publicznie, zarzucał władzy „autorytaryzm” i „tortury” oraz „zabójstwa polityczne”, prowokujących go ludzi będzie nazywał „zasranymi gnojami”. A prezes nie wytrzymuje ciśnienia i pokazuje się od najgorszej strony coraz częściej. Poruszając się po parlamencie niczym zwyczajny poseł, będzie coraz częściej wybuchał, zamiast odpowiadać na pytania dziennikarzy. Nie wytrzymuje również podczas obrad Sejmu, gdy wdziera się kolejny raz na mównicę „bez żadnego trybu” i obraża w niewybrednych słowach przeciwników politycznych. To nie jest obraz silnego lidera, ale człowieka słabego, któremu rzeczywistość coraz częściej ucieka. A Kaczyńskiemu w partii nikt nie ma odwagi powiedzieć, że błądzi. Stąd próby ratowania się przez PiS przed wyborami samorządowymi i ucieczką spod szyldu partyjnego, jak robią to chociażby kandydaci na prezydenta Warszawy Tobiasz Bocheński czy Bydgoszczy Łukasz Schreiber.

Przed wyborami samorządowymi i europejskimi buntu w PiS nie będzie

Partia już trzeci raz przekłada termin „kongresu sił patriotycznych”, licząc na to, że 2 marca w Katowicach narzuci ton, konsolidując wokół siebie siły prawicowe. Tyle że kto będzie chciał się jednoczyć z PiS? Suwerenna Polska i stowarzyszenie Marcina Ociepy OdNowa już współpracują z PiS, ale połączyć się z partią na wzór Republikanów Adama Bielana nie chcą. Konfederacja chce się wzmacniać słabością PiS i współpracuje z Bezpartyjnymi Samorządowcami przed wyborami samorządowymi.

Czytaj więcej

Konwencja samorządowa KO. Partia Donalda Tuska chce utrzymać impet

Przed wyborami samorządowymi i europejskimi rozłamu w PiS nie będzie. Każdy liczy na dobre miejsca na listach i posady. Ci, których Kaczyński będzie marginalizował w PiS, będą korygować politykę prezesa kontrolowanymi przeciekami do mediów. Stawka obu rozdań jest dla PiS duża. Jeśli Kaczyński sromotnie przegra, to po wyborach europejskich dojdzie do secesji w partii i każdy będzie w swoją stronę rwał swój kawał partyjnego sukna.

Jeżeli na ścianie wisi strzelba, to musi ona w końcu wystrzelić. I u Kaczyńskiego wystrzeli po trzecich wyborach, które okażą się dla PiS porażką. Problem w tym, że jeśli Kaczyńskiego zabraknie u sterów władzy, to partia się podzieli i rozpierzchnie, na co liczy konkurencja. Podziały na prawicy zawsze były dla niej zabójcze. Jednak z takim liderem, który jest niereformowalny, partia może już tylko trwać, ale nie wygrywać.

Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Rada Ministrów Plus, czyli „Bezpieczeństwo, głupcze”
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Pan Trump staje przed sądem. Pokaz siły państwa prawa
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Janik: Twarz, mobilizacja, legitymacja, eskalacja
Opinie polityczno - społeczne
Bogusław Chrabota: Śląsk najskuteczniej walczy ze smogiem
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: My, stare solidaruchy