fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Leki znikną ze stacji benzynowych i sklepów

Fotorzepa, Guzik Piotr
Pacjenci mają płacić za wydanie leków. W aptekach nie kupimy już kosmetyków.

„Rzeczpospolita" dotarła do założeń nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne.

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda wypowiada bowiem wojnę nie tylko koncentracji aptek w danym regionie.

Z aptek mają też zniknąć szampony i inne kosmetyki, dziś ważne zródło zarobku wielu farmaceutów prowadzących własne apteki.

Ze względu na niskie marże i ustawową konieczność zabezpieczenia na stanie drogich leków zmagają się oni z coraz większymi problemami finansowymi. Rekompensatą miałaby być tzw. opłata dyspensyjna, czyli stała kwota otrzymywana za wydanie opakowania medykamentu, pokrywana przez samych pacjentów. Ministerstwo nie chciało na razie określić, jak wysokie miałyby to być opłaty.

Dyspensa dla dzieci

Nawet jeśli resort wyłączy z opłaty grupy wrażliwe społecznie – seniorów, dzieci, kobiety w ciąży i osoby niepełnosprawne – powinna ona stanowić poważny zastrzyk finansowy.

– Ale to wymaga szczegółowych konsultacji ze środowiskiem aptekarzy, bo może się okazać, że te opłaty nie pokryją strat związanych z zakazem sprzedaży innych produktów niż leki i wyroby medyczne – zauważa dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego.

I dodaje, że taki zapis ma sens, jeśli doprowadzi się do ograniczenia sprzedaży leków na stacjach benzynowych i w hipermarketach.

Minister Łanda przewiduje taką możliwość. Chciałby ograniczyć liczbę substancji sprzedawanych w obrocie pozaaptecznym.

Farmaceuci mieliby się też zająć opieką farmaceutyczną.

Resort zaznacza jednak, że nie będą wyręczać lekarzy i pielęgniarek np. w przepisywaniu leków, lecz sporządzać tzw. przeglądy lekowe, czyli przeprowadzać z pacjentami szczegółowe wywiady, które leki przyjmuje i w jakich dawkach. Na ich podstawie sporządzaliby raporty dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Takie rozwiązania sprawdziły się na Zachodzie i funkcjonują tam od lat.

Zdaniem dr. Gryglewicza opieka farmaceutyczna w warunkach polskich mogłaby się jednak nie sprawdzić:

– Najpierw dobrze by było przeprowadzić pilotaż, by wykluczyć konflikt interesów. Farmaceuta, który służy pacjentowi jako doradca, a jednocześnie jest sprzedawcą leków, może mieć silną pokusę polecania substancji, dzięki którym zarobi – tłumaczy dr Gryglewicz.

Sami farmaceuci do pomysłu podchodzą z entuzjazmem, twierdząc, że ich wiedza i wykształcenie nareszcie zostaną dobrze wykorzystane.

Przyszłość sieciówek

Ministerstwo podtrzymuje zapowiedzi antykoncentracyjne. Jeden właściciel nie będzie mógł już prowadzić w danym województwie kilku punktów, nawet zarejestrowanych na różne podmioty. To ograniczy też możliwości aptek sieciowych, które bronią się, że takie ograniczenia narażą klientów na wyższe opłaty, bo dziś, dzięki większej sile nabywczej, mogą negocjować z hurtowniami niższe ceny leków.

– Na rynku jest miejsce dla wszystkich – zarówno małych aptek, jak i sieci, które są jedynym narzędziem wywierania presji cenowej na dostawców – hurtowników i producentów. To dzięki sieciom ceny leków nierefundowanych są utrzymywane na niskim poziomie – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA