fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Masowy nielegalny wywóz lekarstw z Polski

123RF
Ustawa, która miała ukrócić masowy nielegalny wywóz lekarstw, utknęła w ministerstwach.

Ustalone przez Ministerstwo Zdrowia ceny lekarstw w Polsce potrafią być kilka czy kilkanaście razy niższe niż na Zachodzie. – Leki, które w Niemczech kosztują 100 euro, w Polsce można kupić za 100 zł – tłumaczy Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Efekt? Masowy nielegalny wywóz lekarstw z naszego kraju, co ogranicza ich dostępność dla pacjentów. – Szacujemy, że z Polski ubywa rocznie leków o wartości ok. 1 mld zł – twierdzi Tomków. Pomysłowość przestępców nie zna granic: medykamenty są wywożone za pośrednictwem aptek krzaków, fałszywych przychodni zakładanych tylko po to, by zgłosić zapotrzebowanie na jakąś substancję, czy przez gabinety weterynaryjne. Tylko część z nich to leki refundowane, gdyż ich pozyskanie jest skomplikowane – żeby NFZ zwrócił aptekom różnicę między ceną urzędową a tą, którą płaci pacjent, musi zostać zrealizowana recepta. Jednak stawki są u nas tak niskie, że opłaca się wywozić z Polski nawet lekarstwa bez refundacji. Problem dotyczy głównie leków antynowotworowych i przeciwzakrzepowych, przeciwastmatycznych i nowoczesnych insulin.

Takie leki mogą być zamawiane dla apteczek okrętowych czy gabinetów weterynaryjnych, bo nikt nie kontroluje, czy zwierzak rzeczywiście mógł zażyć dany preparat.

Z kolei fałszywe przychodnie są zakładane na podstawione osoby, tzw. słupy. Taka przychodnia przedstawia we współpracującej z przestępcami aptece podpisane przez lekarza pisemne zapotrzebowanie na dany lek, a apteka go zamawia. Następnie zamiast pacjentom sprzedaje go za granicę, bo tego już nikt nie kontroluje. – Jeżeli apteka zostanie przyłapana na nielegalnym procederze i zamknięta, te same osoby otwierają kolejną za pośrednictwem spółki o innej nazwie. Koncesja kosztuje 8 tys. zł, a na wywozie leków zarabia się miliony – wyjaśnia Tomków.

Państwo od dawna usiłuje zablokować wywóz leków z naszego kraju. Poradziło sobie jednak tylko z wywozem legalnym, który ukróciła w 2015 roku nowelizacja prawa farmaceutycznego nakazująca uzyskanie zgody na wysyłkę lekarstw za granicę.

Pozostał problem wywozu nielegalnego. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało więc podwyżkę cen urzędowych najbardziej chodliwych za granicą leków. Miała ją wprowadzić ustawa o ratunkowym dostępie do technologii medycznych. – Stworzyliśmy mechanizm, który zahamowałby nielegalny wywóz leków – mówi wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda.

Jednak ustawa, która przeszła konsultacje społeczne, utknęła w Ministerstwie Finansów. Resort nie może się zdecydować, czy pozwolić na mechanizm wprowadzający zwiększoną skalę refundacji tej grupy leków. Chodzi o 49 mln zł rocznie.

Sytuację dodatkowo komplikuje wakat na stanowisku głównego inspektora farmaceutycznego. To jedna z kluczowych osób w walce z nielegalnym handlem lekami. Jednak nie wiadomo, kiedy to stanowisko zostanie obsadzone. Konkurs trwa i – jak przyznaje rzecznik GIF – nie wiadomo, kiedy się zakończy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA