Zdrowie

Indie: Ugotuj, obierz albo zapomnij

Jedzenie uliczne mimo złych warunków sanitarnych ma taki plus, że jest zazwyczaj gotowane lub smażone.
shutterstock
Niezrobienie szczepień przed wyjazdem do Indii jest jak gra w rosyjską ruletkę. Stawką może być nawet życie.

Tropikalny klimat w połączeniu z brakiem standardów higienicznych to idealne warunki do rozprzestrzeniania się chorób. Przed niektórymi z nich najlepszą ochroną są profilaktyczne szczepienia. W przypadku innych jedynie przestrzeganie zasad ostrożności może zmniejszyć ryzyko.

Najlepiej na kilka tygodni przed wyjazdem wybrać się do lekarza medycyny podróży, który indywidualnie dobierze pakiet szczepień i udzieli wskazówek, jak unikać zagrożeń. Ochrona w dużej mierze zależy od tego, do której części Indii się wybieramy i o jakiej porze roku. – Zawsze trzeba wziąć pod uwagę długość i charakter podróży, konkretne miejsca, w których będziemy przebywać. Ogromne znaczenie ma też stan zdrowia osoby podróżującej, jej wiek, przebyte choroby, historia szczepień, alergie, choroby przewlekłe – przekonuje doktor Milena Dorosz, uczestniczka misji medycznych w Azji Południowej, globtroterka, specjalistka medycyny podróży.

 

Czytaj też: Radość tropików, czyli bezpieczne wakacje z dziećmi pod palmami

Do najczęstszych problemów w Indiach należą zakażenia drogą pokarmową. – Ryzyko zarażenia się zapaleniem wątroby typu A, czy durem brzusznym (tyfusem) na subkontynencie indyjskim należy do największych na świecie – mówi dr Dorosz. Większość przypadków zawlekanego do Europy tyfusu pochodzi właśnie z Indii. Przeciwko tym chorobom na szczęście są szczepienia i właśnie one należą do tych najczęściej zalecanych przed wyjazdem.

Osobom, które wybierają się do Indii na dłużej, zaleca się również szczepienie przeciwko wściekliźnie. Bezdomne psy, śpiące na ulicach razem z ludźmi to powszechny widok nawet w największych miastach. – W Indiach notuje się nawet 20 tys. przypadków zachorowania na wściekliznę rocznie – mówi dr Dorosz. Informuje jednocześnie, że jeśli zostaniemy ugryzieni przez bezpańskiego czworonoga, to nawet fakt zaszczepienia się przeciwko wściekliźnie przed wyjazdem nie uchroni nas od konieczności przyjęcia zastrzyków. Zmniejszy się jednak liczba dawek, a poza tym nie będzie już konieczności przyjęcia surowicy przeciwko wściekliźnie. – To istotne, bo w Indiach może być problem z jej dostępnością, nawet w dużych miastach – mówi dr Dorosz. Zwraca przy tym uwagę, że warto mieć ubezpieczenie, które obejmuje transport do kraju innego lub rodzimego w celu uzyskania pełnej profilaktyki poekspozycyjnej w przypadku podejrzenia zarażenia wścieklizną.

Biegunka w pakiecie

Jeśli planujemy spędzić w Indiach powyżej jednego miesiąca, warto też rozważyć szczepienie przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu. – To wirusowa choroba przenoszona przez komary. Większe ryzyko zachorowania jest od maja do października, czyli w porze monsunowej, a także wtedy, gdy trasa podróży prowadzi przez obszary wiejskie, w okolicy pól ryżowych czy ferm świń.

Jeśli natomiast planujemy pobyt w obszarze północnych Indii, warto powtórzyć szczepienie przeciwko polio, czyli chorobie Heinego-Medina. – Co prawda Indie uznano oficjalnie za kraj wolny od polio dzięki masowym szczepieniom – punkty szczepień dzieci organizowano nawet na dworcach kolejowych – ale w pobliskim Pakistanie cały czas obserwuje się dużo zachorowań – tłumaczy dr Dorosz.

Ryzyko zachorowania na biegunkę podróżnych w Indiach podczas standardowego dwutygodniowego pobytu sięga 50 procent. Ostrożne wybieranie tego, co jemy i pijemy zmniejszy ryzyko sensacji żołądkowych czy nawet zatrucia pokarmowego, ale niestety nie da stuprocentowej gwarancji, że ich unikniemy.

Podstawowa zasada, którą trzeba się kierować, to: „Ugotuj, obierz albo zapomnij". – Posiłki powinny być poddane obróbce termicznej: gotowane, smażone, a owoce i warzywa umyte i koniecznie własnoręcznie obrane ze skórki, samo mycie nie wystarczy – wylicza dr Dorosz. Nie jedzmy żadnych surowych warzyw i owoców, które ktoś obrał, bo często polewane są wodą, by wyglądały na świeższe. Pamiętajmy, że surowe jedzenie jest ryzykowne zarówno w ulicznych barach, jak i w eleganckiej restauracji.

– Street food mimo bardzo złych warunków sanitarnych ma taki plus, że dania są przygotowywane na bieżąco i zazwyczaj gotowane lub smażone – zauważa dr Dorosz. – Oczywiście nie zapominajmy o higienie rąk – myjmy je często i dokładnie, a także stosujemy żele antybakteryjne na bazie alkoholu.

Malaria mniej groźna niż kiedyś

Ryzyko zarażenia się w Indiach malarią w ciągu ostatnich lat zmalało, w związku z tym zmodyfikowano zalecenia odnośnie profilaktyki przeciwmalarycznej. – Malaria występuje przede wszystkim na obszarach położonych poniżej 2000 m n.p.m., dlatego podejmując decyzję o zastosowaniu leków przeciwmalarycznych należy uwzględnić trasę podróży – wyjaśnia dr Dorosz. Podkreśla też, że niezależnie od obszaru należy chronić się przed komarami, ponieważ mogą przenosić wirusy innych groźnych chorób, takich jak denga czy chikungunya, a nie ma przeciw nim ani leków profilaktycznych, ani szczepionek. Warto wiedzieć, że aktywność komarów roznoszących dengę i chikungunyę jest większa w ciągu dnia, odwrotnie niż komarów malarycznych, i są one często spotykane w miastach. Objawy wywoływanych przez nie chorób to najczęściej gorączka, bóle głowy, mięśni, stawów (nasilone zwłaszcza przy chikunguni), bóle gardła, kaszel, zapalenie spojówek, wysypka, nudności, wymioty, chociaż zdarza się też, że choroby te przebiegają bezobjawowo.

Tatuaż? Zły pomysł

Lekarze stanowczo odradzają wykonywanie w czasie podróży do Indii zabiegów kosmetycznych, tatuaży, piercingu, akupunktury itd., jeśli nie mamy pewności co do sterylności sprzętu.

Ryzyko zarażenia się wirusem zapalenia wątroby typu B, C czy HIV jest w takim przypadku wysokie. Co prawda szczepienie przeciwko WZW B jest dostępne i zalecane przy wyjeździe do Indii, ale nie ma szczepień przeciwko dwóm pozostałym wirusom, dlatego nawet osoby zaszczepione powinny unikać wszelkich procedur, w których przekłuwa się skórę.

– Ryzyko zarażenia się wyżej wymienionymi wirusami niosą ze sobą również przygodne kontakty seksualne. Możemy w ten sposób wrócić z wakacji z niechcianą pamiątką na całe życie – przestrzega lekarz medycyny podróży.

Zalecana rozwaga i tolerancja

Zdaniem doświadczonych podróżników Indie to jeden z tych kierunków, gdzie do wyjazdu warto się przygotować, także mentalnie. – Dla osób, które pierwszy raz odwiedzają kraj rozwijający się, gdzie bogactwo i przepych przeplatają się z nędzą i głodem, podróż do Indii może być źródłem kulturowego szoku – mówi dr Milena Dorosz. – Warto nastawić się psychicznie na to, że ogromny tłok, hałas, wysoka temperatura, wszechobecny brud, kurz, sterty śmieci, krowy na ulicach, nawoływania z każdej strony, mogą być bardzo męczące i będziemy potrzebowali kilku dni na adaptację do nowych warunków.

Hindusi są bardzo zaciekawieni podróżującymi. Często proszą o wspólne zdjęcia, przysłuchują się naszym rozmowom, obserwują, zagadują, a to jest dla wielu Europejczyków irytujące, krępujące, niepokojące. Zdarza się, że jeśli wejdziemy na ulicy w bliższy, choćby chwilowy kontakt z jedną czy dwiema osobami, w ciągu paru minut zostajemy otoczeni przez grupę nawet kilkudziesięciu osób, co obiektywnie może już być mniej bezpieczne.

– Z własnego doświadczenia wiem, że do Indii albo się wraca wielokrotnie, albo nigdy więcej się nie chce już jechać. Ja wracam – podsumowuje dr Milena Dorosz. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL