fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zamachy w Brukseli

Terroryści zaatakowali w sercu Europy

AFP
Bestialski akt terroru zaskoczył Europę w trudnym momencie. Państwo Islamskie znów rzuciło krwawe wyzwanie cywilizowanemu światu.

Tragiczne wydarzenia rozpoczęły się we wtorkowy ranek około godziny 8 na brukselskim lotnisku Zaventem. Doszło tam do dwóch eksplozji, w wyniku których zginęło 14 osób, a 106 jest rannych. Bomby wybuchły w wypełnionej o tej porze ludźmi hali odlotów, jeszcze przed stanowiskami odprawy, na których sprawdza się bagaż pasażerów. Było tam około tysiąca osób. Wybuchy były bardzo silne, na podróżnych spadały kawałki sufitu, raniły ich odłamki szyb. Policja ewakuowała lotnisko i zamknęła drogi dojazdowe, a samoloty przylatujące do Brukseli zostały przekierowane do innych miast.

Trochę ponad godzinę później, o 9.10, doszło do kolejnej eksplozji, tym razem na stacji metra Maalbeek, w sercu dzielnicy europejskiej. Zamachowiec zdetonował ładunek w wagonie metra w momencie, gdy pociąg ruszał ze stacji. Policja informowała o 20 zabitych i 130 rannych, z czego wielu ciężko lub nawet w stanie krytycznym. Terroryści wybrali godziny szczytu, ale pociąg nie był wypełniony. Przedświąteczny czwartek i piątek są w instytucjach unijnych dniami wolnymi od pracy i wielu urzędników zdecydowało się już w ostatni weekend wyjechać na dłuższy wielkanocny urlop.

Policja zamknęła lotnisko i dzielnicę europejską, przez wiele godzin trwały tam poszukiwania kolejnych ładunków. Po południu opublikowano zdjęcie z kamery przemysłowej z lotniska z podobiznami podejrzanych. Na terenie terminalu znaleziono też samobójczy niezdetonowany pas.

Do krwawych zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie. W momencie zamknięcia tego wydania „Rzeczpospolitej" bilans ofiar sięgał 34 zabitych i ponad 230 rannych. MSZ podało, że wśród rannych jest troje Polaków.

Bruksela nazywana jest w mediach kolebką dżihadyzmu, bo to stąd pochodzili autorzy ostatnich zamachów: tragicznego w skutkach w Paryżu w listopadzie 2015 roku oraz tego udaremnionego na superszybki pociąg z Paryża do Brukseli w sierpniu 2015 roku. Ale w samej stolicy Belgii do poważnego zamachu doszło tylko raz, gdy w maju 2014 roku terrorysta zabił trzy osoby w Muzeum Żydowskim. Wtorkowa tragedia przez niektórych jest uznawana za odwet za ujęcie Salaha Abdeslama, organizatora zamachów paryskich. Możliwe, że to zamachy zaplanowane jeszcze przez niego. Ale na razie nikt tych teorii nie potwierdza.

Ataki w Brukseli nastąpiły w trudnym dla Europy momencie. Zawarła właśnie porozumienie z Turcją, które ma zatrzymać falę uchodźców płynących do UE i ocalić strefę Schengen. Jednak ruch bez kontroli granicznej jest coraz większym problemem. Nic więc dziwnego, że po zamachu Francja, Holandia i Niemcy zapowiedziały wzmożone kontrole. Trudniej też będzie przekonać społeczeństwa do przyjmowania uchodźców. Wreszcie atak w Brukseli to paliwo dla populistycznych partii w Europie, których hasłem jest zamknięcie granic dla imigrantów, a przy okazji zniesienie strefy Schengen. Jest też ciosem dla brytyjskiego premiera Davida Camerona, który w referendum zapowiedzianym na 23 czerwca chciał przekonywać rodaków, że bezpieczniej jest pozostać w Unii Europejskiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA