Reklama

Czy koronawirus może być w workach z odpadami

Śmieci z kwarantanny oraz od zakażonych Covid-19 wywozi się wraz ze wszystkimi innymi.
Czy koronawirus może być w workach z odpadami

Foto: Adobe Stock

Nieliczne miasta stawiają pod blokami pojemnik z literą C oraz kłódką. Większość traktuje odpady osób na kwarantannie i chorych tak samo jak inne. Eksperci uważają to za błąd. Niektórzy chcą zmian. Inni uważają, że na to za późno. Za duży bałagan.

Są wytyczne, ale...

– Nie ma przepisów ani wytycznych sanepidu dotyczących odbioru śmieci od osób chorych lub w izolacji mieszkających w blokach – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Łukasz Machałowski, wiceburmistrz Przasnysza.

Czytaj także: Koronawirus: jak wyrzucać śmieci - wytyczne GIS

– Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyszło zapewne z założenia, że zawsze znajdzie się życzliwy sąsiad lub ktoś z rodziny, który weźmie śmieci z wycieraczki i wyniesie do kosza pod blokiem. Tymczasem nie zawsze tak jest. Wiele osób chętnie robi zakupy, ale wynosić śmieci już nie chce, bo się zwyczajnie boi, co jest zrozumiałe – wyjaśnia Łukasz Machałowski.

Dla samorządów ta sytuacja to jednak duży problem.

Reklama
Reklama

– Początkowo pomagali mieszkańcom pracownicy miejskiego ośrodka pomocy społecznej, ale wynoszenie śmieci nie należy do ich kompetencji. Zatrudniliśmy więc osobę, wyposażyliśmy ją w odpowiednie środki ochronne. Ale to kosztowało. Zdecydowaliśmy się więc zlecić to zadanie spółce komunalnej – dodaje Łukasz Machałowski.

W Przasnyszu przed blokami postawiono ponadto pojemniki na śmieci z literą C. Niewiele gmin to jednak robi, bo to kosztuje, a poza tym stygmatyzuje chorych. Samorządy nie mają także informacji, pod jakimi adresami mieszkają chorzy.

– Na wiosnę pojemniki z literą C budziły obawy. Teraz mamy 600 przypadków zachorowań w całym powiecie i nikogo już nie dziwią – uspokaja wiceburmistrz Przasnysza.

W podwarszawskich Markach uważa się inaczej i przypominają obawy sprzed pół roku o prywatność chorych.

– Nie wiemy dokładnie, gdzie mieszkają chorzy. Nie chcemy ich także stygmatyzować. Śmieci pomagają wyrzucać pracownicy MOPS pod warunkiem oczywiście, że dana osoba zadzwoni i poprosi o pomoc – wyjaśnia Jacek Orych, burmistrz Marek. Przyznaje, że są wytyczne głównego inspektora sanitarnego dotyczące zabezpieczania tego rodzaju odpadów.

– Wynika z nich, że tego rodzaju śmieci mają być wyrzucane do pojemnika z literą C zamykanego na kłódkę. Powinny natomiast trafiać do podwójnego worka, a ten zewnętrzny być oznaczony literą C. To jednak tylko zalecenia, nie nakaz. Nie ma więc obowiązku ich stosowania – podkreśla burmistrz Orych.

Reklama
Reklama

Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami, twierdzi, że podobnie postępuje większość samorządów.

– Z informacji, jakie posiadam od członków związku, wynika, że gminy są niechętnie nastawione do takiej zmiany umów, by odpady pochodzące z gospodarstw domowych osób chorych odbierać osobnymi transportami i zagospodarowywać inaczej niż pozostałe odpady komunalne. Zazwyczaj więc gminy nie stawiają osobnych pojemników z literą C ani też nie zapewniają ich odbioru osobnym transportem. Ekipa śmieciarki odbiera je zwykle wraz z innymi odpadami, nie wiedząc nawet, że w danej lokalizacji znajdują się odpady covidowe. Tymczasem mamy coraz więcej zachorowań. Tego rodzaju odpady powinny być więc szczególnie traktowane. Trafiać do odrębnych pojemników i być wywożone osobnym transportem. Ale to kosztuje. Dlatego samorządy są temu niechętne – tłumaczy Karol Wójcik.

Zdaniem Karola Wójcika takie podejście samorządu jest błędne. I potrzebna jest zmiana przepisów.

– Warto ustanowić regulacje, na wypadek gdyby na skutek pandemii wyłączone zostały instalacje do sortowania odpadów. Decyzją wojewody odpady w danym przypadku mogłyby trafić wprost na składowisko bądź do spalarni. Takie przepisy obowiązywały latem, ale wygasły. Były optymalne – z jednej strony przewidywały ścieżkę postępowania z odpadami w przymusowej sytuacji pominięcia łańcucha przetwarzania, z drugiej – filtr w postaci decyzji wojewody uniemożliwiał masowe składowanie odpadów komunalnych pod pretekstem pandemii.

System dla chorych?

Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie, nie ma natomiast złudzeń.

– Odrębny system dla chorych to utopia. Nie mam wiedzy o osobach chorych w spółdzielni. Co najwyżej mogę liczyć na zdrowy rozsądek chorujących, że pakują swoje odpady w podwójne worki. Miasto nie dostarczyło odrębnych pojemników. Poza tym teraz pandemia tak się rozprzestrzeniła, że do końca już nie wiadomo, kto jest zdrowy, a kto nie. A takie pojemniki by tylko piętnowały. Jest już zresztą taki chaos, państwo jest tak niewydolne, że trudno byłoby stworzyć system odbioru odpadów od chorych – uważa Dariusz Śmierzyński.

Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama