fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Dodatkowe pieniądze dla szpitali na podwyżki dla diagnostów laboratoryjnych i fizjoterapeutów

www.sxc.hu
Podwyżki ryczałtu dla najmniejszych placówek pozwolą uniknąć protestów pomijanych dotąd pracowników.

Cierpliwość diagnostów laboratoryjnych i fizjoterapeutów jest na wyczerpaniu. Choć niektórzy dostali cząstkowe podwyżki, wielu wciąż pracuje za stawki zbliżone do minimalnych. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", groźba odejścia od stanowisk pracy jest nadal aktualna. Resort stara się temu przeciwdziałać.

Czytaj też:

Dyrektorzy wątpią

Jeszcze tej jesieni do szpitali na I i II poziomie w sieci, a więc tych, które borykają się z największymi problemami finansowymi, trafią dodatkowe 344 mln zł. Placówki na tzw. pierwszej linii zabezpieczenia medycznego, leczące w podstawowych oddziałach (interna, chirurgia ogólna, położnictwo i ginekologia oraz ortopedia) dostaną od 50 tys. do 3,4 mln zł. Ryczałt dla szpitali na I poziomie wrośnie o 4, a na II poziomie o 3 proc., łącznie 344 mln zł. Pieniądze zostaną wypłacone za wrzesień z wyrównaniem za cały 2019 r.

W sumie w tym roku do placówek na niższych poziomach sieci trafią 802 mln zł (wiosenne podwyżki pochłonęły 458 mln zł).

Jak tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" minister zdrowia Łukasz Szumowski, dodatkowe środki dyrektorzy szpitali będą mogli przeznaczyć właśnie na podwyżki dla przedstawicieli zawodów medycznych, których w przeciwieństwie do lekarzy i pielęgniarek nie objęły podwyżki ustawowe.

Dyrektorzy wątpią jednak, by starczyło im na podwyżki dla pracowników pominiętych w ustawie, bo presja płacowa ze strony diagnostów czy techników elektroradiologii to niejedyne ich zmartwienie.

Jak mówi Janusz Boniecki, wiceprezes Polskiej Federacji Szpitali i szef Szpitala Powiatowego w Ostródzie, większość dyrektorów wykorzysta nadwyżkę do łatania sporych deficytów budżetowych, związanych ze wzrostem kosztów zewnętrznych (catering, ochrona, sprzątanie) i kosztów pracy.

To nie wina sieci

I choć minister zapewnia, że podwyżki dla lekarzy w trakcie specjalizacji, czyli rezydentów, oraz pielęgniarek resort oraz NFZ pokrywają 1:1, dyrektorzy wskazują na podwyżki stawek za dyżury lekarskie (są zależne od pensji podstawowej, a ta, ustawowo, wzrosła dla części lekarzy specjalistów do 6,75 tys. zł). Skarżą się też, że podwyżki dla etatowców wymusiło zwiększenie kontraktów dla lekarzy zatrudnionych w oparciu o umowy cywilnoprawne.

Część szefów winą za kłopoty finansowe placówek obarcza wejście jesienią 2017 r. sieci szpitali i zmianę finansowania na ryczałtowe.

Minister zdrowia nie zgadza się z tym zarzutem: – Ostatni raport NIK pokazał, że sieć nie zmieniła sytuacji finansowej placówek – nie poprawiła jej, ale także nie pogorszyła. Świadczy o tym także fakt, że na koniec 2018 r. liczba samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej posiadających zobowiązania wymagalne zwiększyła się jedynie o 6 w stosunku do 2017 r. – mówi minister Szumowski.

Zgadza się z nim Janusz Boniecki: – W mojej opinii sieć zwiększyła płynność finansową. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuację szpitali powiatowych unormowałyby dodatkowe 4 mld zł, a nie 344 mln – podkreśla wiceprezes Polskiej Federacji Szpitali.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich ds. legislacji, były wiceminister administracji i cyfryzacji

Zastrzyk finansowy dla szpitali I i II poziomu sieci to zaledwie kropla w morzu potrzeb, która nie rozwiąże globalnych problemów jednostek, które z trudem utrzymują się na powierzchni. Jeśli trzymać się adekwatnych dla sieci porównań morskich, to sytuację lecznic można porównać do kutra rybackiego wysłanego na ocean bez zapasów jedzenia i słodkiej wody. Z tego rejsu wrócą nieliczni, a i oni będą długo dochodzić do siebie. Wszystko przez falstart, jaki popełniono, uruchamiając sieć – ryczałty na ostatni kwartał 2017 r. wyliczono na podstawie wycen z 2015 r. Za ten błąd płacimy do dzisiaj i nie naprawimy go bez gruntownych zmian systemowych.

Komentarz eksperta

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich ds. legislacji, były wiceminister administracji i cyfryzacji

Zastrzyk finansowy dla szpitali I i II poziomu sieci to zaledwie kropla w morzu potrzeb, która nie rozwiąże globalnych problemów jednostek, które z trudem utrzymują się na powierzchni. Jeśli trzymać się adekwatnych dla sieci porównań morskich, to sytuację lecznic można porównać do kutra rybackiego wysłanego na ocean bez zapasów jedzenia i słodkiej wody. Z tego rejsu wrócą nieliczni, a i oni będą długo dochodzić do siebie. Wszystko przez falstart, jaki popełniono, uruchamiając sieć – ryczałty na ostatni kwartał 2017 r. wyliczono na podstawie wycen z 2015 r. Za ten błąd płacimy do dzisiaj i nie naprawimy go bez gruntownych zmian systemowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA