fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Ule, pasieki - gdzie mogą stać

123RF
Samorządy określają warunki dla pasiek. Ule nie mogą stać byle gdzie.

Pszczelarze apelują o uchwalenie ustawy, która jednoznacznie określiłaby zasady dotyczące pasiek. Dziś każda gmina ma swoje regulacje.

– A gminy czasem wiedzą, jak takie sprawy regulować, a czasem nie – mówi Tadeusz Sabat, prezydent Zarządu Polskiego Związku Pszczelarskiego. – Zamiast nakazać np. trzymetrowe ogrodzenia pasiek, usuwają pszczoły nawet z obrzeży miejscowości w obawie przed oskarżeniami o użądlenia.

Wstęp wzbroniony

Pszczoły hoduje w Polsce ok. 55 tys. pszczelarzy. Większość uli stoi na terenach wiejskich, ale są też w miastach. Radni ustanawiają przepisy dla pszczelarstwa w regulaminach czystości i porządku w gminie.

Taki regulamin uchwaliła m.in. gmina Masłów w woj. świętokrzyskim. Radni zmienili w ubiegłym roku obowiązującą dotychczas uchwałę z 2012 r. Dodany przepis przewidywał, że ule należy ustawić co najmniej 10 m od uczęszczanej drogi publicznej, sąsiedzkich budynków mieszkalnych, inwentarskich i gospodarskich, a także od granicy sąsiedniej nieruchomości. Hodować można jedynie łagodne gatunki, z obniżoną agresywnością. Pasieki należy ogrodzić, np. siatką, a przy wejściu umieścić tablicę z napisem: „Uwaga, pszczoły! Nieupoważnionym wstęp wzbroniony!" oraz nazwisko i kontakt do właściciela pasieki.

Uchwała miała uporządkować lokalizację pasiek i zapobiec sytuacjom konfliktowym w relacjach pszczelarz–mieszkańcy. Wojewoda świętokrzyski stwierdził jednak jej nieważność. W jego opinii uchwalone warunki hodowli pszczół wykraczają poza delegację ustawową, którą daje organom samorządowym ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Sprawy tego rodzaju są bowiem prawem sąsiedzkim, określonym w art. 144 kodeksu cywilnego.

Potrzebne lobby

Gmina Masłów złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach i wygrała. Sąd uchylił rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody. Stwierdził m.in., że skoro pszczoła miodna zalicza się do zwierząt gospodarskich, to zgodnie ze wspomnianą ustawą rada gminy może określać wymagania dotyczące chowu i ograniczać ich utrzymywanie na określonych terenach. Nie ma natomiast podstaw do uznania, że to art. 144 k.c. określa obszary, na których nie można hodować zwierząt gospodarskich, czy też, że reguluje warunki ich utrzymywania.

– Pszczelarze muszą się więc stosować nie tylko do prawa zwyczajowego, czyli do kodeksu etyki pszczelarzy, który określa m.in. zasady ustawienia, odległości i oznakowania pasieki – mówi Wiesław Sochacz, prezes Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy. – Rzecz w tym, że nie wszyscy się do tego stosują, a z kolei wymogi określone w regulaminach bywają rozmaite. Wywołują spory sądowe i ingerencje wojewodów.

Pszczelarstwo nie doczekało się odrębnej ustawy, mimo prób czynionych jeszcze w okresie międzywojennym i kilku opracowanych projektów. Wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich Stanisław Jastrzębski, wójt gminy Długosiodło w woj. mazowieckim, uważa, że taka ustawa jest potrzebna. Nie widzi powodów za tym, a by każdy samorząd określał inne warunki chowu pszczół. W obliczu zagrożenia tego gatunku konieczne są jednolite rozwiązania w skali całej Polski, może nawet Unii Europejskiej.

Podobne zdanie ma Anna Grygierek, burmistrz gminy Strumień w woj. śląskim. Mówi, że pszczoły są dobrem ogólnokrajowym, któremu ochronę powinny zapewniać jednoznaczne przepisy.

Tadeusz Sabat zwraca jednak uwagę, że regulacja ustawowa powinna dotyczyć generalnie utrzymywania zwierząt gospodarskich w miastach.

– Nie może to zależeć od widzimisię radnych. Jest to skomplikowana sprawa, wymagająca mocnego lobby – mówi. – W poprzedniej kadencji Sejmu go nie było. W tej kadencji Związek przekazał do sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi nasze propozycje regulacji prawnej. Zależy nam na tym, żeby to było rozwiązanie jednolite dla całego kraju.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA