fbTrack

Za granicą

Jak kupić mieszkanie w Moskwie: bez papieru od psychiatry ani rusz

Dom mieszkalny w regionie Jużnoportowym w Moskwie
Bloomberg
Wartość rocznych transakcji na moskiewskim rynku nieruchomości sięga 29 mld dolarów. Ale to wcale nie oznacza, że na tym rynku jest łatwo sprzedać, bądź kupić mieszkanie - pisze James Hill, moskiewski korespondent „New York Times".

Moskiewskie nieruchomości nie są tanie. Agencje proponują 5-6 pokojowe mieszkanie za 12 mln dol., 2 pokojowe za 1,4 mln i kawalerki za 300 tysięcy.

Rynek jest dziki, a na sprzedających bądź kupujących czekają zasadzki nieuczciwych deweloperów, którzy do perfekcji opanowali sztuczki pozbawiania własności właścicieli mieszkań. Ich działalność ułatwia między innymi spadek po poprzednim systemie, który gwarantował każdemu obywatelowi dach nad głową. W efekcie dzisiaj w centrum Moskwy znajduje się wiele zaniedbanych mieszkań, których właściciele nie mają środków na ich remont i utrzymanie, więc chcąc się przenieść na tańsze przedmieścia bądź wręcz wyjechać ze stolicy, zyskując na tym jeszcze zapas gotówki. To oni właśnie stają się najczęstszymi ofiarami nieuczciwych deweloperów, a czasami nawet bezwzględnych przestępców.

Moskiewskie "chruszczoby"
Bloomberg

James Hill opisuje przypadki, kiedy mieszkanie zostało sprzedane, nowy nabywca za nie zapłacił, ale pośrednicy pędzą do sądu i przekonują, że transakcja powinna być unieważniona, ponieważ osoba pozbywająca się nieruchomości nie była świadoma tego, co robi. Oczywiście osoba oszukana (czyli nabywca) może protestować, pozwać nieuczciwych właścicieli i agenta. Tyle, że takie sprawy trwają w Moskwie latami, a zdarzają się również przypadki w których sędziowie współdziałają z przestępcami. Oszukany nabywca jest w sytuacji bez wyjścia, ponieważ prawo z zasady broni właścicieli mieszkania.

Wszelkie przekręty ułatwiają sądy, które są słabe, a rozprawy przeciągają się latami. To dlatego właśnie władze wymyśliły, że każdy sprzedający nieruchomość w Moskwie musi przedstawić zaświadczenie od psychiatry stwierdzające jego poczytalność podczas podpisywania dokumentów legalizujących transakcję .I nie ma żadnego znaczenia, że dana osoba nigdy nie cierpiała w przeszłości z powodu chorób psychicznych.

Moskiewskie "chruszczoby" do wyburzenia
Bloomberg

Jak pisze James Hill podczas takiego badania lekarz wydaje właścicielowi nieruchomości kilka prostych poleceń, np. żeby sam ocenił swoje największe wady i zalety, bądź narysowanie zegara i zaznaczenie na nim konkretnej godziny, czy też stwierdzenie jakie wspólne cechy mają ze sobą stół i krzesło (odpowiedzią poprawną jest to, że obydwa przedmioty są meblami ). Całe badanie trwa ok 20 minut. Dokument musi nosić stempel lekarza, który badanie przeprowadził.

Ofiarami nieuczciwych deweloperów są także kupujący mieszkania, którzy dają się skusić na wyjątkowo korzystne warunki kupna nieruchomości i niską przedpłatą. Bardzo często zdarza się że kiedy przedpłaty już wpłyną na konto dewelopera, ten ogłasza bankructwo, a odzyskanie pieniędzy jest tak mozolne, że niemal niemożliwe. Rosyjskie ministerstwo budownictwa przyznało że tylko od stycznia do sierpnia 2018 roku było ponad 34 tys. takich przypadków.

Nowoczesne apartamenty w Moskwie
Bloomberg

W efekcie w Rosji, ale przede wszystkim w Moskwie ludzie często obawiają się podjąć pracę w innym mieście, bo nie wiedzą na kogo trafią sprzedając mieszkanie i czy uda im się z sukcesem przeprowadzić całą transakcję. Słabe prawo regulujące rynek nieruchomości powoduje, że banki z trudnością są w stanie ocenić ryzyko udzielając kredytów hipotecznych, bo trudno jest zagwarantować, że transakcja zostanie przeprowadzona do końca.

Zdaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego taka sytuacja z kolei powoduje poważne zagrożenie dla samych banków.

Ekonomiści uważają że to właśnie korupcja i biurokracja powodują kłopoty rosyjskiej gospodarki. - Krytykują władze, że zamiast wziąć się za reformę sądownictwa, wprowadzają nowe wymagania wobec obywateli. To nieprawda, że sankcje i taniejąca ropa naftowa są głównym powodem naszych kłopotów gospodarczych - mówi prof. Jewgienij Gontamacher z londyńskiej LSE. - Żeby wrócił wzrost trzeba zreformować sądy i przedsiębiorstwa państwowe i na poważnie wziąć się za agencje zajmujące się regulacjami - dodaje.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL