fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Artur Soboń: Dopracować pod ziemią aż do emerytury

Rzeczpospolita/ Robert Gardziński
Nigdy nie mówiliśmy, że w 2049 roku w ogóle nie będzie węgla w polskim miksie - mówi Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych.

Czy porozumienie pomiędzy rządem a górnikami będzie trwałe?

Ono jest początkiem drogi. Długoterminowym końcem tej drogi jest rok 2049, kiedy z polskich kopalń nie wyjedzie już żadna tona węgla. A początkiem tej drogi jest połowa grudnia, na kiedy zaplanowaliśmy przygotowanie szerokiego porozumienia społecznego, które będzie musiało być notyfikowane przez Komisję Europejską, ze względu na propozycję uruchomienia w tym zakresie pomocy publicznej.

Komisja Europejska się na taką pomoc zgodzi?

Mam wrażenie, że jeśli mamy wypracowaną zgodę społeczną i sprawiedliwą transformację górnictwa, to nie ma powodu, dla którego Komisja Europejska miałaby odmówić.

A jeśli tej zgody nie będzie, to wtedy porozumienie trzeba będzie renegocjować?

Wtedy tak. Oznaczać to będzie konieczność kosztownej restrukturyzacji i transformację. Nie tylko ze społecznego punktu widzenia, ale również bolesną dla niektórych samorządów, bo oznaczającą dużo szybszą ścieżkę do likwidacji zakładów górniczych, które są skoncentrowane w niektórych miastach, takich jak Ruda Śląska. Byłoby to powodem różnych turbulencji i konieczności szybkich działań osłonowych. Byłaby to na pewno gorsza droga od tej, którą zaproponowaliśmy.

Skąd wzięła się data: 2049 rok?

W państwowej energetyce postawiliśmy na datę 2040, jednocześnie wskazując na to, że w zależności od ceny praw do emisji to będzie wariant, kiedy węgla będzie więcej albo wariant, w którym węgla będzie dużo mniej, czyli owe 11 proc., które przebiło się do opinii publicznej. Ale nigdy nie mówiliśmy, że 2040 to rok w którym w polskim miksie energetycznym już w ogóle nie będzie węgla. Stąd ta racjonalna data, by kolejna dekada służyła technologicznie, ekonomicznie i społecznie temu, aby z węgla wychodzić. Są też granice opłacalności i terminów, które wynikają z koncesji.

Jakie będą kolejne kroki w sprawie górnictwa w Polsce?

Do 15 grudnia zobowiązaliśmy się, iż przygotujemy dużą umowę społeczną, która będzie określała wszystkie szczegóły, i nad tą umową rozpoczynamy pracę.

A co znaczą w praktyce osłonowe programy dla górników?

Chcielibyśmy, aby każdy, kto dzisiaj pracuje pod ziemią, miał szansę dopracować do emerytury. To jest możliwe przez alokowanie pracowników do innych zakładów górniczych albo innych spółek górniczych. Gdyby to nie było możliwe, to będzie propozycja ustawowa, ale niczym się nie będzie różnić od postanowień, które znają górnicy.

Na ile realna jest sprawiedliwa transformacja energetyczna, szczególnie na Śląsku?

Śląsk ma olbrzymi potencjał jako ośrodek przemysłowy. Zarówno jeśli chodzi o pracowników, jak i o zdolności różnych przedsiębiorstw. Mamy przedsiębiorstwa „okołogórnicze”, które produkują dziś specjalistyczne maszyny czy sprzęt na potrzeby górnictwa, ale ich możliwości adaptacji do tego, żeby kompetencje tych osób wykorzystać do produkcji sprzętu na potrzeby przemysłu, są gigantyczne. Z tego punktu widzenia Śląsk może być przykładem transformacji terenów pogórniczych, ale wymaga to długiego i planowego okresu, czyli wykorzystania wszystkich środków po to, aby przygotować Śląsk do tego, aby przeszedł taką transformację.

Myśli pan, że podpisanie tego porozumienia oddali perspektywę górniczych protestów?

Jest to jeden z punktów podpisanego porozumienia. Porozumienie kończy akcję protestacyjną pod ziemią.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA