fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Czasy niepewności

Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
Ostatnie niemal dwa miesiące to okres bezprecedensowej niepewności. Wynika ona oczywiście z politycznej zmiany warty. Nowi rządzący chcą bowiem zmieniać wiele, zasadniczo i szybko.

Niewiele jednak rzeczy bardziej szkodzi przedsiębiorcom i obywatelom niż niepewność. Oznacza bowiem ryzyko. A ryzyko może rodzić niespodziewane koszty. Nie muszą one być tylko finansowe – sądząc po skali niektórych protestów, wywołują również niepokój.

O niepewności biznesu donosimy co chwila. Długo niepewne były banki i ubezpieczyciele, nie wiedząc, jaki właściwie podatek i od czego mają płacić. Niepewne najbliższej przyszłości są branże uzależnione od środków unijnych – zmiana rządu zaszła bowiem na styku dwóch unijnych perspektyw finansowych.

Niepokój udziela się też obywatelom. Jego przejawem może być nagły wzrost (o 40 proc.) liczby sprzedawanych nowych mieszkań, finansowanych głównie gotówką. Wygląda to tak, jakby Polacy bali się tego, że wartość ich oszczędności spadnie, warto więc wydać je na coś, co trzyma wartość, a jednocześnie boją się zaciągać kredyty. Dla gospodarki nie są to optymistyczne informacje.

Z niepokojem spoglądają na nas także zagraniczne instytucje finansowe. Analitycy jednej z trzech największych agencji ratingowych świata, Fitch, swój niepokój wyrazili krótko: „wprowadzenie nieortodoksyjnej i nieprzewidywalnej polityki gospodarczej może zaszkodzić klimatowi biznesowemu w Polsce".

Ekonomistom i analitykom coraz trudniej przewidzieć, jak będzie się rozwijała polska gospodarka, czy złoty się osłabi, czy umocni, czy na giełdę powrócą zwyżki i jakiej rentowności obligacji należałoby się spodziewać.

Wydawałoby się, że szybkie, można nawet rzec gwałtowne, wprowadzanie zmian to recepta na skrócenie okresu niepokoju. Tyle że wiele z tych zmian jest tak głębokich (nowe podatki, nowa polityka społeczna), że trudno przewidzieć, jak gospodarka na nie zareaguje.

Doświadczenie uczy, że prawo stanowione w pośpiechu czy szacowanie wpływów i wydatków budżetu bez oparcia w danych historycznych nie są sprzymierzeńcem jakości. Tymczasem wszystkie strony politycznej rozgrywki zapewniają, że to o jakość życia Polaków właśnie im chodzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA