fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Firmy przystopują wyścig płac

Adobe Stock
Pracodawcy planują, że skala podwyżek pensji w 2019 r. będzie niższa niż w tym roku. Może w tym pomóc większa dbałość o ograniczenie rotacji kadr, która podbija budżety płacowe.

Pomimo niskiego bezrobocia, które według Ministerstwa Pracy wynosi 5,8 proc., a według Eurostatu zaledwie 3,4 proc., firmy wcale nie szykują się do nowej wojny na podwyżki płac. Wręcz przeciwnie – liczą, że w przyszłym roku zamierzają ją ograniczyć.

Mediana planowanych na 2018/2019 rok podwyżek (część firm wprowadza je w grudniu, inne w styczniu) to tylko 3,7 proc., czyli nawet mniej niż te zrealizowane w tym roku (4,1 proc.) – wynika z udostępnionego „Rzeczpospolitej" raportu firmy doradczej Korn Ferry Hay Group (KFHG), który powstał na podstawie danych z ponad 750 przedsiębiorstw, głównie dużych polskich i zagranicznych spółek.

Hojne banki

Nieco mniejszy ma być też zasięg podwyżek; o ile w tym roku pensje podwyższało 96 proc. pracodawców, to na przyszły rok planuje 93 proc. badanych. W bankach i w handlu detalicznym – wszyscy, ale i oni nie będą szarżować.

– Firmy nie pozwalają sobie na duże przekroczenie obecnego budżetu wynagrodzeń, licząc, że poprawa całkowitej oferty dla pracownika; w tym lepsza oferta benefitów, rozwój ścieżki kariery, powstrzyma ludzi przed odejściem. Dzięki temu unikną kosztownej walki o kandydatów – twierdzi Norbert Matusiak, ekspert KFHG. Zastrzega jednak, że faktyczna skala i zasięg podwyżek będzie zależała od koniunktury w gospodarce, bo inny istotny czynnik – demografia sprzyja pracownikom.

Efekt dobrej koniunktury i presji na płace widać tym roku, gdy przeciętny wzrost budżetu podwyżkowego (4,1 proc.) wyraźnie przewyższył plany (3 proc.). Nawet bez awansu, który podwyższa pensję średnio o jedną ósmą, wielu Polaków mogło liczyć w tym roku na wzrost wynagrodzenia. I to częściej i na większą skalę niż w 2017.

Według danych KFHG w tym roku 70 proc. pracowników dostało podwyżkę – przeciętnie 6,7-proc. (budżety wzrosły o 4,1 proc., bo obejmują też tych, których pensja nie wzrosła). Liderem była bankowość – gdzie pensje 84 proc. pracowników wzrosły przeciętnie o 10 proc. – i handel detaliczny(8,3 proc.). Jak ocenia Norbert Matusiak, w skali makro polskie firmy nadal mają spore rezerwy na większy wzrost wynagrodzeń, lecz dotyczy to głównie dużych przedsiębiorstw. W małych i średnich firmach, które dominują w polskiej gospodarce, przestrzeń do wzrostu kosztów kurczy się, tym bardziej że w górę idą ceny energii elektrycznej i paliw.

Zdaniem Łukasza Komudy, eksperta rynku pracy, presję płacową ogranicza w Polsce słabość związków zawodowych i niechęć pracowników do prób negocjacji podwyżki. Jednak to wpływa na dużą rotację w firmach – wyższej pensji Polacy wolą często poszukać u innego pracodawcy.

Szersze widełki

Raport KFHG dowodzi jednak, że ubiegłoroczne podwyżki wpłynęły na lekkie ograniczenie rotacji pracowników, do 15 proc. z 17 proc. w 2017 r. Odejścia dobrowolne zmniejszyły się z 11 do 10 proc., choć w części sektorów – na czele z handlem detalicznym i centrami usług – nadal są wysokie (16–17 proc.).

Eksperci HR zwracają uwagę, że na spadek rotacji wpływa także większa dbałość firm o dobry klimat pracy, o poprawę całościowej oferty dla pracownika. Magdalena Warzybok z firmy doradczej AON Hewitt przypomina, że jej zeszłoroczne badanie wykazało duży spadek zaangażowania polskich pracowników. To przekładało się na dużą rotację, a więc na duże koszty zdobycia kandydatów, których często trzeba było podkupić z innej firmy. Teraz wielu pracodawców stara się ten trend odwrócić – szczególnie ci, którzy w ostatnich latach zwiększali zatrudnienie i mocno odczuli problem odejść nowych pracowników.

– Dopóki firmy nie doświadczą trudności z utrzymaniem pracowników, trudno je skłonić do większej dbałości o ludzi, w tym do znaczącego zwiększania wynagrodzeń – przyznaje Warzybok. Jak zaznacza, o ile dla wielu osób mniej ważny jest awans stanowiskowy, to nadal istotny jest awans finansowy. Firmy sięgają więc po mechanizm szerokich widełek płac, by mieć przestrzeń do większych podwyżek na danym stanowisku.

Opinia

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Sytuacja na rynku pracy zdecydowanie działa na rzecz szybszego wzrostu płac, na który jednak w wielu firmach nie ma wiele przestrzeni. Tym bardziej że od IV kw. 2017 r. widzimy, że chociaż firmy sprzedają coraz więcej, to ich rentowność maleje. Nie mogą sobie bowiem rekompensować rosnących kosztów poprzez wyższe ceny, co pokazuje bardzo niski, niespełna 1-proc. wskaźnik inflacji bazowej. W tej sytuacji wiele firm nie jest w stanie sobie pozwolić na dodatkowe koszty i wycofuje się z rynku – rezygnują z części zamówień i z zatrudniania nowych pracowników, gdyż wydatki na ich rekrutację są głównym motorem kosztów płac. Sytuacja może się zmienić, gdy pęknie bariera konkurencji na rynku. Może na to wpłynąć duży wzrost cen energii elektrycznej dla przedsiębiorstw, który przełoży się na wzrost cen, uruchamiając spiralę inflacyjną. Wtedy płace szybciej pójdą w górę, choć część ich wzrostu zje inflacja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA