fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Hołownia: Prezydent powinien być bezpartyjny

- Media publiczne stały się prywatnymi mediami Jarosława Kaczyńskiego - uważa Szymon Hołownia
Rzeczpospolita/ Darek Golik
Wygrana Trzaskowskiego to komisarz Patryk Jaki w Warszawie - uważa Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta RP.

Czy nominacja PO dla Rafała Trzaskowskiego na kandydata na prezydenta RP to koniec snu Szymona Hołowni o prezydenturze?

Bzdura! Oczywiście, że nie koniec i nie snu, ale rzeczywistości. To, co udało nam się zbudować przez te kilka miesięcy, ruch liczący ponad 10 tysięcy zaangażowanych aktywistów, ta zbiórka obywatelska z tysiącami wpłat, te kilkadziesiąt tysięcy e-maili, na które odpowiedzieliśmy, ten cały ekspercki think tank, którego do tej pory nie zrobiła żadna partia w Polsce, to jest rzeczywistość. Jedna z partii politycznych wymieniła swoją kandydatkę na innego kandydata, my twardo trzymamy się tego, że Polsce potrzebny jest prezydent bezpartyjny spoza układu PO-PiS. Prezydent z PO czy PiS nie przyniesie żadnej zmiany, to będzie powrót do przeszłości.

Sondaże pokazują, że traci pan poparcie, a Rafał Trzaskowski już pana wyprzedził.

To zależy, jakie sondaże, ja tych sondaży w ostatnim czasie widziałem cztery i w dwóch rzeczywiście mnie wyprzedza o punkt procentowy, ale w dwóch to ja go wyprzedzam o 3–4 proc. Zobaczymy, jak to się ułoży w trendzie, bo teraz działa efekt nowości na korzyść Trzaskowskiego. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało za dwa, trzy tygodnie. Najgorsze, co my moglibyśmy zrobić, to orientować się na czyjąś kampanię. Nie zmieniam startegii wyborczej pod wpływem Trzaskowskiego. Będziemy robić swoje i jestem przekonany, że skończy się to moim wejściem do II tury. Nie wierzę, że efekt, który tutaj powstaje, to znaczy atakowanie PiS, jest tym, co wystarczy Polakom. Widzę efekt konsolidacyjny wokół PO w tej chwili, tylko ja mam ten kłopot, że PO od pięciu lat buduje wszystko na jednym haśle: „odsuniemy PiS od władzy”. A na razie od 2015 r. PO przegrała z PiS pięć razy. Nie widzę żadnego powodu, dla którego najbliższych miałaby nie przegrać, w sytuacji kiedy wybory wygrywa się w II turze, a wtedy trzeba zassać nie tylko betonowych wyborców PO albo niezadowolonych z PiS, ale także tych, którzy są gdzieś pomiędzy, i tych, którzy mogą nie pójść na wybory, jeśli będą mieli do wyboru przedstawicieli partii.

A może to jeden silny kandydat opozycji powinien stanąć przeciwko Andrzejowi Dudzie?

Nie stanę teraz przed Trzaskowskim na zasadzie: „stańmy wszyscy kołem i uderzmy przed nim czołem”, dlatego że jest kandydatem PO. Miejsce PO jest w Sejmie, tak samo PSL i innych partii. Jako prezydent będę bardzo chętnie nominował kandydatów na premierów i ministrów z tych partii, natomiast od samego początku głęboko wierzę, że mamy do zrobienia swoją robotę. Partie powinny być w Sejmie, a w Polsce, w tej chwili, prezydent powinien być bezpartyjny. Trzaskowski nie spędza mi snu z powiek.

Wypowiada się pan negatywnie na temat partii politycznych. W przyszłości nie stworzy pan własnej?

Dojrzali ludzi nie używają słowa „nigdy”, bo wiedzą, jak skomplikowane i złożone jest życie. Nie jestem obsesyjnie antypartyjny i nie mówię, że partie to zło. Mówię tylko, że partie, które są solą demokracji, zaszły za daleko w Polsce. Trzeba zrobić wszystko, żeby znowu przywrócić świadomość obywatelom, że Polska dzieje się nie wśród 30 osób zgromadzonych na piątym piętrze kamienicy na Wiejskiej (siedziba PO – przyp. red.) albo 20 osób, które są zgromadzone na Nowogrodzkiej (siedziba PiS – przyp. red.), albo jeszcze innego gremium partyjnego. Polska polityka to jest coś, co dotyka nas wszystkich i w czym wszyscy powinni uczestniczyć. Założymy ruch, który będzie absolutnie nowatorski, jeżeli chodzi o strukturę i formę działania.

Który później zostanie przekształcony w partię?

Jeżeli będzie taka potrzeba, to być może kiedyś będzie przekształcona jakaś jego część, na pewno nie całość. Mnóstwo ludzi, którzy są z nami z tych 10 tysięcy aktywistów, część ma pragnienie działania społecznego, a część ma w sobie żyłkę polityczną.

Czyli jeżeli okaże się, że to Trzaskowski ma lepsze od pana notowania, to nie wycofa się pan z wyborów i nie poprze kandydata PO?

Z całą pewnością nie wycofam się w I turze. Za dużo ludzi nam zaufało i za bardzo jesteśmy przekonani do swoje wizji niepartyjnej prezydentury, żeby teraz oddawać poparcie kandydatowi partyjnemu. Jest radykalna większość ludzi w Polsce, którzy nie są betonowym elektoratem tych czy tamtych.

Czy Rafał Trzaskowski oszukał warszawiaków?

Trudno mi to ocenić, bo nie głosowałem na Rafała Trzaskowskiego, ponieważ nie jestem zameldowany w Warszawie. Widzę tu pewną niekonsekwencję, jeżeli ktoś mówi, że nie zostawi warszawiaków, bo się z nimi umawiał, a później zostawia, bo jednak się z nimi inaczej umawia. Trzaskowski ma kłopot z byciem konsekwentnym. Tym bardziej że PiS niezależnie od koronawirusa chce iść po samorządy. Od wielu miesięcy powtarzałem, że samorządowcy będą następni po sędziach. Samorządowcy, z którymi rozmawiałem, już raportują, że spadki z dochodów samorządów oznaczają, że za chwilę zaczną balansować na granicy reguły wydatkowej, a to jest moment, w którym PiS może myśleć o wprowadzeniu swoich komisarzy do samorządów. To może spotkać nie tylko Warszawę. Jeśli Rafał Trzaskowski wygra wybory prezydenckie, to Patryk Jaki może zostać komisarzem w stołecznym ratuszu. Zapewniam, że Jarosław Kaczyński nie zmarnuje takiej okazji do upokorzenia warszawiaków, jak wyznaczenie np. komisarza Patryka Jakiego, żeby im pokazać, kto tu rządzi. To może być element szerszego problemu, takiego, że samorządy zaczną tracić autonomię przez cyniczne traktowanie ich przez rząd w środku epidemii, to jest bardzo realny problem.

Rafał Trzaskowski powiedział, że należałoby zlikwidować media publiczne, takie jakie są teraz. Nie powinno być TVP Info i publicystyki w TVP?

Trzaskowski niczym Kononowicz mówi: zróbmy tak, by nie było niczego. Jak się idzie do polityki, to trzeba mieć ze sobą nie tylko buldożer, ale też projekt i ekipę budowlaną, która będzie wiedziała, co chce uzyskać. Usuwanie czegokolwiek to żadne rozwiązanie. Po latach trzeba mieć w końcu pomysł, jak te media publiczne ułożyć i jak już będziemy mieć ten pomysł, to trzeba się zastanowić, jak do niego dojść. To, że zmiana jest konieczna, to jest oczywiste, sama TVP od 30 lat miała 15 prezesów i 6 pełniących obowiązki prezesa, z czego tylko czterech nie było politykami, więc jest to choroba, która toczy ten system od bardzo dawna, PiS doprowadziło tylko do apogeum. Trzeba zmienić od podstaw cały system, a nie usuwać wiadomości, tylko sprawić, by ludziom, którzy tam pracują, znowu opłacało się uczciwe relacjonować rzeczywistość i żeby wiedzieli, że rzeczywiście są niezależni, a nie tak jak teraz traktowani w sposób przedmiotowy.

Jest pan przeciwny likwidowaniu publicystyki w TVP?

Jestem za głęboką reformą mediów publicznych, nad którą trzeba usiąść natychmiast. Wiem, jak to powinno wyglądać i mam na to pomysł od strony finansowania i od tego, jak wygląda pozycja mediów w XXI wieku. Nie uważam, że słusznym postulatem jest zniszczyć i zamknąć. Co dalej?

Trzaskowski mówi: zbudować od nowa.

To niech najpierw powie, jak zbudować i wtedy będziemy mieć płaszczyznę do dyskusji.

Może TVP powinna zostać sprywatyzowana?

Nie, chociaż TVP i tak już jest w części sprywatyzowana przez partie polityczne, czyli prywatyzacja polityczna. Oczywiście, że nie powinna być sprywatyzowana, tylko być miejscem, które realizuje zadania z zakresu misji publicznej i edukacji. To trzeba zrobić za pomocą specjalnej metody finansowania, funduszu misyjnego, z którego mogłyby też korzystać media komercyjne.

Światowe media piszą o tym, że w Polsce wraca cenzura po tym, co się dzieje w Trójce. Podziela pan te opinie?

Media publiczne dawno przestały być publiczne i stały się rządowe. To nawet nie ma co mówić, że wraca cenzura, tylko są to po prostu prywatne media Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście to, co się dzieje w Trójce, i to, co się wydarza w mediach publicznych, woła o pomstę do nieba, to jest głęboki PRL. Czasami mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński i politycy starszego pokolenia po prostu zapatrzyli się w komunistów w czasach, w których z nimi walczyli i teraz robią to jak oni.

Kiedy byłoby najbezpieczniej, żeby obyły się wybory?

Powinniśmy myśleć w innym trybie, to znaczy powinniśmy myśleć, kiedy one mogą się odbyć w sposób bezpieczny, ale też powszechny, niebudzący żądnych wątpliwości co do tajności i przygotowania. Powinny być nadzorowane przez Państwową Komisję Wyborczą, a więc powinny odbyć się jak najszybciej, w trybie, w którym nie mielibyśmy w Polsce bezkrólewia, a kadencja Andrzeja Dudy nie byłaby w sposób bezprawny przedłużana. Myślę, że powinny się odbyć między 28 czerwca a połową lipca. Na miejscu PO nie spieszyłbym się z wyrejestrowywaniem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, bo PiS będzie robiło wszystko, żeby nowy kandydat PO nie mógł teraz zarejestrować swojego komitetu. Ja będę walczył o to, żeby Rafał Trzaskowski mógł w godnym terminie zebrać podpisy pod swoją kandydaturą i zarejestrować komitet, bo jeżeli umówiliśmy się na nowe wybory, to musimy zachowywać się po rycersku. A wiem, że po drugiej stronie stoją ludzie bezwzględni, oszuści ustrojowi, którzy chcieli zorganizować wybory sasinowe, dla których wybory prezydenckie są kwestią życia i śmierci.

Czyli nadrzędnym celem opozycji jest niedopuszczenie do reelekcji Andrzeja Dudy?

Tak. Duda to nie jest żaden prezydent, tylko marionetka Kaczyńskiego. Jest „niezależnym” prezydentem, bo nic od niego nie zależy.

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA