fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Lewica rzuca wyzwanie Platformie Obywatelskiej

Fotorzepa / Magdalena Pernet
Łączy nas przyszłość - to hasło bloku Lewicy, który w sobotę zaprezentował swój program. Kierunek jest jasny: Lewica chce pokazać się jako siła polityczna w odniesieniu zarówno do PiS, jak i Platformy.

- Nie ma powrotu do przeszłości - mówił lider Razem Adrian Zandberg. To dla Platformy wyzwania. Tworzona przez PO Koalicja w ostatnich dniach jest kojarzona z wzmocnieniem na prawej stronie, od Pawła Kowala po Kazimierza Michała Ujazdowskiego. To ma być próba zawalczenia o konserwatywnego, mieszczańskiego wyborcę.

PO ma w tej kampanii jednak spójną konkurencję z lewej strony. Grzegorz Schetyna zapewne po cichu liczył, że do takiej współpracy ostatecznie nie dojdzie, a lewica pójdzie do wyborów podzielona.  Tak się nie stało. Czy teraz PO będzie w stanie nawiązać rywalizację na dwóch płaszczyznach? Historia pokazuje, że wojny na dwóch frontach bywają trudne do wygrania.

Lewica przedstawiła w sobotę pakiet programowy nieco w stylu PiS. Krótkie hasła i chwytliwe postulaty. Od leków na receptę po 5 zł przez podwyższenie płacy minimalnej do 2700 zł po milion tanich mieszkań i 200 tysięcy miejsc w żłobkach, 7 proc. PKB na zdrowie. Wymogi współczesnej kampanii powodują, że bez takich postulatów nie da się budować swoich opowieści ani w mediach tradycyjnych, ani w mediach społecznościowych, ani tym bardziej wyborcom. Tu Lewica odrobiła lekcję.

W wyborach samorządowych Katarzyna Lubnauer i Barbara Nowacka mówiły, że rząd obalą kobiety. Teraz jako pierwsze wystąpiły dziś trzy kobiety: Anna-Maria Żukowska, Beata Maciejewska i Marcelina Zawisza. Z jasnym przesłaniem dotyczącym praw kobiet, edukacji i świeckiego państwa. To wszystko ma sprawić, że kobiety przejdą do Lewicy. Zwłaszcza wielkomiejski, liberalny elektorat. Lewica ma przed sobą wyzwanie: utrzymanie i mobilizacja tej grupy wyborców w nieuchronnej rywalizacji z PO.

PO była dziś punktem odniesienia na wielu płaszczyznach. O pułapce modernizacji tylko przez infrastrukturę mówił dziś Adrian Zandberg. Ale i nawiązał do tego, że Lewica “nie zdradzi” sfery budżetowej i nauczycieli. To nawiązanie bez wątpienia do wiosennego strajku nauczycieli i postawy Platformy, która nawet przez wielu protestujących wtedy belfrów została uznana za kunktatorstwo i zdradę. Efektem porażki strajku była demobilizacja elektoratu przed majowymi wyborami.

O PO mówił też Włodzimierz Czarzasty, który zapewnił, że Lewica nie stchórzy i postawi Zbigniewa Ziobrę przed Trybunałem Stanu. Ale Czarzasty poszerzył też definicję obrony konstytucji. Do tej pory to był temat niemal w wyłącznej domenie PO. Lider SLD mówił jednak o socjalnych i demokratycznych zapisach ustawy zasadniczej, których gwarantem ma być Lewica - takich jak służba zdrowia czy kwestie pracy. To nowy aspekt debaty konstytucyjnej, przynajmniej w tej kampanii.

Lewica wyciągnęła też wniosek z kampanii europejskiej, w której Platforma próbowała zamknąć Roberta Biedronia w dwóch tematach: świeckim państwie i obronie społeczności LGBT. Biedroń zauważył w końcu, że sam jest twarzą, a nawet symbolem tej społeczności i dodatkowe polityczne “przegrzewanie” sprawy Lewicy nie służy. Dlatego wątek związków partnerskich czy równości małżeńskiej pojawił się w jego przemówieniu, ale nie był jego rdzeniem.

Kampania wyborcza od soboty toczy się w nowych warunkach. Lewica ma swoją propozycję programową, która stawia ją na kursie kolizyjnym z PO i Koalicją Obywatelską, a potencjalnie - na rozbiór jej elektoratu. Jak odpowie Grzegorz Schetyna?

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA