fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Sondaż: Prawie co trzeci Polak widzi możliwość koalicji PiS-PSL

Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Czy PSL, który podjął decyzję o starcie w wyborach parlamentarnych w ramach tworzonej przez siebie Koalicji Polskiej, a nie w Koalicji Obywatelskiej tworzonej przez PO, mógłby po wyborach wejść w koalicję z PiS? Takie pytanie zadaliśmy ankietowanym w sondażu przeprowadzonym przez SW Research.

W wyborach do PE PSL wystartował w ramach Koalicji Europejskiej tworzonej - oprócz ludowców - przez PO, SLD, Inicjatywę Polską, Nowoczesną i Zielonych. Szeroka lista opozycji zdobyła w wyborach 38,47 proc. głosów ustępując PiS, które uzyskało 45,38 proc. poparcia. PSL wprowadził do Parlamentu Europejskiego trzech europosłów.

Po wyborach do PE ludowcy uznali, że błędem jest obecność PSL na liście, na której znajdują się również politycy lewicowi - i postanowili wystartować w wyborach z list centroprawicowej Koalicji Polskiej. Jak dotąd w skład tej koalicji nie weszła jednak żadna inna, poza PSL, znacząca siła polityczna (mówiło się o możliwości startu ze wspólnej listy PSL i Kukiz'15, jednak rozmowy w tej sprawie miały zostać zawieszone).

Start PSL w wyborach bez PO doprowadził do pojawienia się spekulacji na temat tego, że po wyborach PSL mogłoby wejść w koalicję z PiS. Eugeniusz Kłopotek pytany o taką koalicję na początku lipca mówił, że "na dziś nie wyobraża sobie koalicji z PiS". - Ale po 20 latach funkcjonowania w dużej polityce moja wyobraźnia się bardzo poszerzyła, choć moje zaufanie się zawęziło - dodał.

Mało kto rozumie grę, jaką podjęło PSL. A jest ona stosunkowo prosta do odgadnięcia. A przy okazji bardzo mądra – przynajmniej z punktu widzenia interesu ludowców. Można bowiem zapowiedź Władysława Kosiniaka-Kamysza tworzenia osobnego bloku, skupionego przy jego partii, rozumieć na dwa sposoby: jako grę negocjacyjną z PO o jak najlepsze miejsca dla swoich ludzi na wspólnej koalicyjnej liście albo jako podjęcie ryzykownej gry o możliwość współtworzenia rządu po wyborach z partią Grzegorza Schetyny lub... Jarosława Kaczyńskiego - pisał w "Rzecz o polityce" Marek Migalski.

Na pytanie o to, czy istnieje możliwość, by po wyborach PSL weszło w koalicję z PiS twierdząco odpowiedziało 28,7 proc. ankietowanych w badaniu SW Research dla rp.pl. Przeciwnego zdania było 37,9 proc. ankietowanych. 33,4 proc. nie miało zdania w tej kwestii.

- Koalicję za możliwą uznaje co czwarta kobieta oraz co trzeci mężczyzna. Wśród osób po 50 roku życia szansę na stworzenie takiej koalicji widzi 35% grupy – to około 10 punktów procentowych więcej niż wśród osób młodszych. Możliwość stworzenia koalicji PiS-PSL dostrzegają częściej osoby z wykształceniem podstawowym/gimnazjalnym (39%), zarabiające nie więcej niż 1000 zł (38%) oraz te mieszkające w miastach 20 – 99 tysięcznych (38%). Takie rozwiązanie za realne najrzadziej oceniają osoby o wykształceniu wyższym (27%), o dochodach w granicach 1001 – 2000 zł (29%) oraz mieszkańcy miast wielkości od 100 do 199 tysięcy mieszkańców (22%) - komentuje wyniki sondażu Piotr Zimolzak z SW Research.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA