Rozmowa z Joachimem Brudzińskim w audycji "Gość Radia ZET" dotyczyła m.in. dymisji byłego już szefa SOP gen. Tomasza Miłkowskiego, który według mediów doprowadził do największego kryzysu tej służby.
Brudziński z krytyczną oceną pracy Miłkowskiego się nie zgadza. Jego zdaniem były szef SOP przeprowadził "bardzo trudny proces reorganizacji BOR-u w SOP".
Dlaczego w takim razie został zwolniony? - Podał się do dymisji, ja tę dymisję przyjąłem i ciszej nad tym tematem - skwitował krótko Brudziński.
Czytaj także: Gosiewska: Tarczyński? Polityczny globtroter, kolega Giertycha
Zapewnił jednocześnie, że darzy wyjątkowym szacunkiem funkcjonariuszy SOP, którzy "niejednokrotnie kosztem własnego zdrowia, czasami życia, tak jak miało to miejsce w wypadku tragedii smoleńskiej, chronią najważniejsze osoby w państwie".
Szef MSWiA "bardzo serdecznie" zaapelował też do byłych funkcjonariuszy BOR na kierowniczych stanowiskach, by "odkolegowali się" od Służby Ochrony Państwa. Swój apel skierował do tych, "za kadencji których dochodziło do tragedii wręcz niewyobrażalnych, za kadencji których zginął prezydent RP, a dzisiaj są uzdrowicielami, mają setki pomysłów, jak uzdrowić SOP".
"Gdybym chciał doposażyć rodzinę, trafiłbym do spółki SK"
Joachim Brudziński pytany był również o swój start w wyborach do Europarlamentu.
Na pytanie, dlaczego wiceszef PiS i "numer 2" w tej partii ma zamiar zająć się polityką europejską, stwierdził, że "czuje się osobą absolutnie lojalną wobec swojego lidera, swojego szefa Jarosława Kaczyńskiego", a decyzję tę podjął komitet polityczny partii.
Pytany o własne pobudki odpowiedział, że na pewno nie są to względy finansowe, bo gdyby "chciał doposażyć rodzinę, to nie byłby parlamentarzystą, tylko by trafił do zarządu jakiejś dużej spółki Skarbu Państwa".