fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybór przewodniczącego RE

Szułdrzyński: Tusk ma wiele wad. Ale jest potrzebny

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Zarówno PiS, jak i sam Jarosław Kaczyński mają prawo nie lubić Donalda Tuska.

Był szefem rządu, który z niereformowania Polski uczynił oficjalną doktrynę. Nie bardzo potrafił też pilnować najwyższych standardów. Chlebowski, Drzewiecki, Nowak, Biernat – to nazwiska jego współpracowników, którzy odchodzili w atmosferze skandalu. Nietraktowanie serio państwa zgubiło później Tuska i PO. To za ich rządów doszło do najtragiczniejszej katastrofy w polskiej polityce po 1989 roku. Ale problemem było nie tylko nieprzestrzeganie procedur. To błędy popełnione tuż po Smoleńsku przez Tuska i jego otoczenie doprowadziły do tego, że śledztwo wyglądało tak, jak wyglądało, dając pożywkę spiskowym teoriom.

Były premier ponosi też polityczną odpowiedzialność za to, że podsłuchiwanie przez dwóch kelnerów pod nosem służb najważniejszych osób w państwie doprowadziło do przegranej jego formacji w wyborach.

Tusk nie jest też idealnym szefem Rady Europejskiej (RE). Jego niektóre wypowiedzi zdradzają, że przesiąkł już brukselskimi salonami, które coraz bardziej oddalają się od tego, jak Unię widzą zwykli obywatele. Błędem byłego premiera było również to, że kilka razy wypowiadał się o Polsce, jakby wciąż czuł się głównym przeciwnikiem PiS, nie zaś teoretycznie bezstronnym szefem RE.

Ale czym innym jest krytyczna ocena niektórych działań Donalda Tuska, a czym innym upór, który prezentuje Prawo i Sprawiedliwość. PiS oskarża Tuska, że dla Polski nic nie zrobił. Sęk w tym, że nie jest on drugim przedstawicielem Polski w RE, lecz kimś, kto ma wypracowywać konsensus szefów rządów w najważniejszych sprawach Unii.

Mimo to Tusk na stanowisku szefa Rady może być dla polskiego interesu kluczowy z czterech powodów. Po pierwsze, we władzach UE jest przedstawicielem naszej części Europy, jej interesów i jej punktu widzenia. Paradoksalnie Europa Środkowo-Wschodnia – wbrew PiS – uważa Tuska za swojego przedstawiciela. Po drugie, to Tusk przekonywał unijnych przywódców do utrzymania ostrego kursu wobec Rosji. Podtrzymanie sankcji w obecnej sytuacji międzynarodowej jest dla naszego kraju bardzo ważne – doprowadziło bowiem do pewnej zmiany myślenia na Zachodzie, czego efektem jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Po trzecie, również w sprawach bezpieczeństwa energetycznego Tusk prezentował punkt widzenia, który leży w interesie Polski. I wreszcie, po czwarte, sprzeciwiając się rozpadowi obecnej wspólnoty na unie różnych prędkości, Tusk – pod rękę z Angelą Merkel – działa na rzecz strategicznego interesu naszego kraju. Gdyby na stanowisku szefa RE zasiadł przedstawiciel lewicy lub prorosyjskiej prawicy, Polska znalazłaby się w znacznie trudniejszej sytuacji.

Jacek Saryusz-Wolski to oczywiście polityk cieszący się świetną opinią w Europie i dobrze znający realia Unii. Ale nie zmienia to faktu, że nie ma on szans zostać szefem RE. W dodatku PiS, zabraniając oficjalnie rządowi popierania Donalda Tuska i wystawiając własnego kontrkandydata, robi to, o co oskarżał opozycję: wynosi wewnętrzny spór z Polski na arenę międzynarodową.

Rozpętywanie awantury na całą Europy tylko po to, by zaszkodzić Tuskowi, świadczy źle nie tylko o prezesie PiS, ale również o jego partii, w której nikt nie miał odwagi powiedzieć głośno, że Kaczyński czyni polską politykę zakładnikiem osobistych urazów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA