fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Umowa Kurdów z Syryjczykami nie powstrzyma Erdogana

AFP
Wczoraj Kurdowie zawarli porozumienie z Damaszkiem. Wojsko Baszara el-Asada ma im pomóc w obronie przed tureckimi wojskami. Ankara dziś zapowiedziała, że będzie kontynuowała swoją operację na północy Syrii.

Żołnierze syryjskiej armii weszli dziś do Tel Tamer, miasta w północno-wschodniej Syrii na terenach kontrolowanych przez Kurdów. Miasto jest strategicznie położone - w jego pobliżu przebiega droga M4, która przebiega wzdłuż granicy Syrii z Turcją.

Popierani przez Turków syryjscy rebelianci będą kontynuować plan zajęcia kluczowego miasta w północnej Syrii - poinformował dziś prezydent Recep Tayyip Erdogan. Oznacza to, że umowa zawarta między siłami kurdyjskimi a Damaszkiem może nie powstrzymać tureckiego ataku.

Prezydent Turcji ogłosił, że jego rząd rozmawiał z Kremlem, największym zagranicznym sojusznikiem prezydenta Baszara el-Asada o przyszłości miasta Manbidż. Erdogan powiedział, że miasto musi być oczyszczone z "kurdyjskich organizacji terrorystycznych". - Prawdziwi właściciele, nasi arabscy bracia, tam wejdą - zapowiedział.

Wypowiedź Erdogana pojawiła się chwilę po ogłoszeniu, że syryjska armia mobilizuje jest na przedmieściach miasta. Rzecznik Departamentu Spraw Zagranicznych kurdyjskiego Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) Kamal Akif zapowiedział, że zgodnie z ustaleniami, armia syryjska będzie w każdym zagrożonym pogranicznym regionie. Ruch wojsk Asada będzie nadzorować Rosja.

- Naszym priorytetem jest powstrzymanie tureckiego ataku - powiedział Akif. 

Ankara liczy się również z sankcjami ze strony Stanów Zjednoczonych. Władze Turcji tłumaczą, że ich celem są kurdyjskie grupy terrorystyczne, jednak w ostatnich dniach pojawiły się doniesienia, że w atakach zginęło wielu cywilów, a około 200 tys. osób było zmuszonych do ucieczki.

Syryjskie media państwowe poinformowały, że armia Asada szybko przemieszcza się na północ. Wojska miały wkroczyć m.in. do miasta Ajn Isa, gdzie swoją siedzibę ma SDF.

Zdaniem analityków Turcja będzie chciała uniknąć bezpośredniego starcia z wojskami syryjskimi, które popierane są przez Rosję i Iran. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że dziś kontynuowane były starcia w miastach Tall Abjad i Ras al-Ajn, gdzie walki trwały od początku ofensywy.

Mark Esper, sekretarz obrony USA, powiedział, że inwazja turecka dotarła głębiej na północny wschód Syrii niż się spodziewano, narażając na niebezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy.

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina poinformował, że rozmowy między z przedstawicielami Turcji "są w toku".

Źródło: Financial Times
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA