fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Rosja i Turcja próbują podzielić Syrię

AFP
Prezydenci Erdogan i Putin chcą zapełnić lukę po wycofaniu USA znad Eufratu.

Obaj zapewniali w czasie środowego spotkania na Kremlu, że będą działać wspólnie. Ale tuż po nim Ankara poinformowała, że gotowa jest ingerować w Syrii sama, nie zważając na nikogo.

– Nie mamy z Rosją żadnych konfliktów w tej sprawie, ponieważ wskazane tereny będą oczyszczone z terrorystów – zapewniał wcześniej prezydent Erdogan. Na Kremlu rozmawiano bowiem o utworzeniu kolejnej tureckiej strefy buforowej na terenach syryjskich.

Ankara próbuje obecnie objąć protektoratem ziemie leżące na wschód od Eufratu, skąd będą się wycofywać amerykańscy żołnierze. Turcy chcieliby uniemożliwić przejęcie ich przez kurdyjskich peszmergów – główną siłę zbrojną antyterrorystycznej koalicji, dzięki którym zniszczono potęgę Państwa Islamskiego.

Ale Kurdowie nie chcą widzieć u siebie armii tureckiej, która nie ukrywa, że chce rozbić ich oddziały. W dodatku zwolennicy Baszara Asada coraz częściej podnoszą zarzuty, że Ankara zachowuje się w już zajętych przez siebie okolicach jak zdobywca: zarządzane są przez tureckich urzędników, otwierane są tam tureckie szpitale, szkoły i filie tureckich uniwersytetów. W Damaszku rośnie zaniepokojenie częstym ostatnio przypominaniem przez prezydenta Erdogana „osmańskiej wielkości” (czasów Imperium Ottomańskiego, w skład którego wchodziła m.in. Syria).

Dla porzuconych przez USA syryjskich Kurdów naturalnym sprzymierzeńcem jest Moskwa, z którą łączy ich długa współpraca (jeszcze od lat 40. ubiegłego wieku) i która wspiera ich irackich rodaków.

Kreml ochrania też obecne władze w Damaszku i wolałby, by Syria pozostała w całości pod władzą Asada. Dlatego chce, by Erdogan uznał go w końcu za jedynego władcę kraju i przestał wspierać Wolną Armię Syrii.

Jednocześnie jednak rosyjscy przywódcy próbują osłabić związki Ankary z USA. Ponieważ większa współpraca na terenie Syrii niebyt się udaje, wabią Erdogana możliwością okazyjnego kupna najnowszych rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400. „Broń powinna być dostarczona do końca roku, a Turcja już zapłaciła zadatek” – informuje turecka sekcja BBC.

„Po nieudanym puczu w 2016 r. Putin ujrzał możliwość wciągnięcia Turcji w swoją orbitę” – zauważył „Financial Times”. W zeszłym roku obaj prezydenci spotykali się osiem razy, obecny rok rozpoczęli również od spotkania. Dlatego pewnie USA w ostatniej chwili zaproponowały Ankarze zakup swoich systemów przeciwlotniczych Patriot, co wstrzymało na razie realizację kontraktu Turcji z Rosją, choć nie przerwało rozmów obu państw o tym, co robić z Syrią.

Ale „Rosja nie ma najmniejszego zamiaru ustępować z pozycji zdobytych w czasie wojny w Syrii”, zauważył jeden z ekspertów. Trzeci interwent w tym kraju – Iran – również skłania się raczej do popierania Moskwy niż Ankary. Choć obserwatorzy przestrzegają, że na Bliskim Wschodzie tego rodzaju sojusze są nietrwałe, to zdaje się, iż prezydent Erdogan wyjechał z Moskwy z przekonaniem, że jeśli sam czegoś nie zdobędzie, to nikt mu tego nie da.

– Turcja jest w stanie sama stworzyć strefy bezpieczeństwa w Syrii i jest gotowa to zrobić – oświadczył dzień po rozmowach prezydentów szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu. Jednocześnie przypomniał, że za stworzeniem takiej strefy opowiadał się już prezydent Donald Trump.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA