fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Kim użyje broni atomowej tylko we własnej obronie

Twitter
- W normalnych warunkach uderzenie atomowe ze strony Pjongjangu jest niezwykle mało prawdopodobne - mówi Andrea Berger, wicedyrektor Royal United Services Institute w Londynie ds. proliferacji broni jądrowej

Rzeczpospolita: Barack Obama osiągnął postęp w eliminacji broni jądrowej na świecie, tzw. Global Zero?

Andrea Berger: Od jego przemówienia w Pradze w 2009 r. udało się pójść do przodu, przede wszystkim dzięki zawarciu przez USA i Rosję nowej umowy Start o ograniczeniu głowic jądrowych oraz porozumieniu o wstrzymaniu irańskiego programu atomowego. Ta ostatnia inicjatywa bardzo wzmocniła zasadę nieproliferacji broni jądrowej. Ale aby osiągnąć Global Zero, kraje, które już mają broń atomową, musiałyby z niej zrezygnować. A tego nie zrobią, bo wciąż jest ona uważana za poważny atut. W każdym razie nic się tu nie wydarzy, dopóki USA i Rosja nie dadzą przykładu i same nie zrezygnują z zasadniczej części swojego atomowego arsenału.

A może przywódcy świata wyciągnęli wnioski z tragicznego doświadczenia Ukrainy, która w 1994 r. zrezygnowała z trzeciego największego arsenału jądrowego w zamian za gwarancje integralności terytorialnej udzielone w memorandum budapeszteńskim przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanią i Rosję. Gdy Rosjanie zajęli Krym i Donieck, Zachód nie zareagował. Wniosek narzuca się sam...

Ukraina oddała swój arsenał jądrowy w bardzo specyficznych warunkach po rozpadzie Związku Radzieckiego. Ukraińcy tego arsenału sami nie zbudowali, tylko go po ZSRR odziedziczyli. Dla przywódców świata jest to więc bardzo specyficzny przypadek, którego nie biorą pod uwagę, zastanawiając się nad własnym uzbrojeniem jądrowym.

Jak duże jest zagrożenie przejęciem przez organizacje terrorystyczne materiałów jądrowych?

Mówimy o brudnej bombie, co nie ma nic wspólnego z bombą jądrową. Jej siła rażenia jest porównywalna z eksplozją klasyczną, tylko przy tej okazji dochodzi do rozprzestrzenienia na znacznym obszarze materiałów radioaktywnych. Ale i to nie jest porównywalne z wieloletnim efektem, jaki miał np. wybuch elektrowni w Czarnobylu. Mimo wszystko brudna bomba może doprowadzić do ogromnej paniki wśród ludności, dlatego jest groźna. Ale zdobycie materiałów radioaktywnych przez terrorystów nie jest łatwe. Utrudniony jest zwłaszcza ich przewóz przez granice. Muszą więc raczej próbować się włamać do gorzej pilnowanych instalacji jądrowych w krajach zachodnich. Stąd tak ważna jest inicjatywa Obamy dotycząca koordynacji zabezpieczeń, wprowadzenia wspólnych norm. Dziś w niektórych krajach nie jest pilnowany czarny rynek obrotu materiałami radioaktywnymi, w innych ich inwentaryzacja w zakładach państwowych.

Poważniejszym zagrożeniem dla świata jest więc program jądrowy Korei Północnej?

To zupełnie inny typ zagrożenia. Tak naprawdę może się urzeczywistnić tylko wtedy, gdy komunistyczny reżim poczuje się bezpośrednio zagrożony i będzie chciał użyć w swojej obronie pocisków jądrowych albo gdy straci nad nimi kontrolę. Ale w normalnych warunkach uderzenie atomowe ze strony Pjongjangu jest niezwykle mało prawdopodobne.

Donald Trump twierdzi jednak, że w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Kim Dzong Una Japonia i Korea Południowa będą chciały zdobyć własną broń jądrową.

W ostatnim roku w Korei Północnej nie wydarzyło się nic, co sprawiłoby, że te dwa kraje poczują się zdecydowanie bardziej zagrożone. Parasol atomowy, jaki nad nimi roztaczają Stany Zjednoczone, pozostaje więc dla nich wystarczający.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA