fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Uczciwość ważniejsza od stanu posiadania - Krzysztof Izdebski o oświadczeniach majątkowych

123RF
Na podstawie informacji zawartych w oświadczeniach majątkowych, możemy zajrzeć do kieszeni naszych przedstawicieli, by trochę pozazdrościć lub po prostu podpatrzeć jak żyją inni. Ale czy rzeczywiście budowanie takich skojarzeń z oświadczeniami majątkowymi, służy przeciwdziałaniu korupcji i przejrzystości życia publicznego?

Najbogatszy poseł, najbiedniejszy minister, najbardziej zadłużony radny i prezydent miasta posiadający najwięcej mieszkań. Takie zestawienia i rankingi cieszą się sporym zainteresowaniem mediów i opinii publicznej tuż po wyborach i mniej więcej w połowie każdego roku. Na podstawie informacji zawartych w oświadczeniach majątkowych, możemy zajrzeć do kieszeni naszych przedstawicieli, by trochę pozazdrościć lub po prostu podpatrzeć jak żyją inni. Ale czy rzeczywiście budowanie takich skojarzeń z oświadczeniami majątkowymi, służy przeciwdziałaniu korupcji i przejrzystości życia publicznego?

W związku ze złożoną w październiku 2017 r. propozycją nowych regulacji w zakresie oświadczeń majątkowych, udało się zainteresować Polaków nieco bardziej systemowym podejściem do tego tematu. Projekt ustawy o jawności życia publicznego, który w swoim pierwotnym założeniu miał obowiązywać od 1 stycznia 2018 r., zatrzymał się na razie na etapie prac Komitetu Stałego Rady Ministrów, ale jak zapewnia jej autor Maciej Wąsik to tylko przejściowe kłopoty i możemy się spodziewać, że proponowane przepisy wejdą w życie jeszcze w tej kadencji parlamentu.

Czego nie wiemy o oświadczeniach majątkowych?

System oświadczeń majątkowych, bez wątpienia, wymaga dogłębnej reformy, bo jak w przypadku większości regulacji w Polsce, cechuje go silosowość, brak kompleksowego podejścia i jakby małe przekonanie czemu w zasadzie ma on służyć. Nie wiadomo nawet ile osób jest zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Dane przedstawione w Ocenie Skutków Regulacji projektu ustawy wskazywały, że jest to obecnie około 500 tysięcy osób, choć można się spotkać z informacjami, że już teraz składa je ok. 600 czy nawet 800 tysięcy. Dokonanie dokładnych obliczeń jest problematyczne z uwagi na uregulowanie obowiązku składania oświadczeń w kilkudziesięciu aktach prawnych, przy użyciu ponad 30 różnych wzorów. Oświadczenia – jeśli już są publikowane, bo zasada jawności nie dotyczy wszystkich osób zobowiązanych do ich wypełnienia, w tym ministrów, którzy każdorazowo wyrażają zgodę na ich upublicznienie – znajdują się na stronach internetowych poszczególnych instytucji. Sposób ich publikacji pozostaje również dosyć dowolny, więc nie ma gwarancji szybkiego ich odnalezienia.

O ile stworzenie centralnej bazy oświadczeń majątkowych wiąże się z poniesieniem pewnych kosztów, to zupełnie niezrozumiałe jest w roku 2018, w którym słowo e-administracja odmieniana jest przez wszystkie przypadki, że wypełniane są ręcznie, a następnie skanowane. Taki sposób prezentacji danych o majątku utrudnia ich rzetelną analizę. Świadczą o tym chociażby wyniki działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które rocznie kontroluje zaledwie ok 600-700 oświadczeń, co stanowi ok. 0.1 % wszystkich oświadczeń. Tymczasem np. w Macedonii nie dość, że oświadczenia są publikowane w formacie HTML to znajdują się na centralnym portalu. Podobnie jest w Serbii i w Ukrainie.

Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało w marcu 2017 r. Generator Oświadczeń Majątkowych, który miał wspierać składanie oświadczeń pracowników samorządowych poprzez wypełnianie formularza wzoru w sposób elektroniczny, ale by je prawidłowo złożyć i tak należało je wydrukować, podpisać i następnie zeskanować. Nawet i tak okrojone narzędzie nie cieszyło się popularnością i usługa została bardzo szybko wyłączona.

Jak utrudnić kontrolę społeczną?

Rozwiązania zaproponowane w projekcie ustawy o jawności życia publicznego sprawiały wrażenie, że rząd zamierza wreszcie systemowo podejść do zagadnienia, choć trzeba przyznać, że nie było to podejście nowatorskie. Podobne, a nawet lepsze, propozycje pojawiły się w 2014 roku gdy ówczesny Minister Sprawiedliwości Marek Biernacki opublikował projekt ustawy o oświadczeniach o stanie majątkowym osób pełniących funkcje publiczne. W przeciwieństwie do obecnego projektu, tamten zakładał elektroniczną formę wypełniania oświadczeń. To co je łączy to ujednolicenie formularza oświadczeń, co nie tylko usprawniłoby analizę, ale ułatwiło by ich wypełnianie osobom, które z uwagi na zmiany swoich funkcji w ciągu roku miałyby pewność, które oświadczenie składać i jakie informacje w nim zawrzeć. W żadnym z dotychczasowych projektów nie skorzystano jednak z szansy wprowadzenia centralnej bazy oświadczeń majątkowych, połączonej z publikowaniem danych w otwartych formatach. To wydatek, który się opłaca. Aby móc dokonać rzetelnych analiz systemu oświadczeń majątkowych w Polsce, pozostają więc żmudne badania, takie jak np. prowadzone kiedyś cyklicznie przez Centrum Aktywności Społecznej Pryzmat monitoringi realizacji obowiązku składania oświadczeń majątkowych przez funkcjonariuszy szczebla województwa samorządowego w Polsce czy wydane przez Fundację im. Stefana Batorego opracowanie Samorządowe unie personalne, gdzie analizie poddano 8786 oświadczeń z 475 samorządów wszystkich szczebli. Takie działania prowadzone są jednak sporadycznie i uzależnione są od pozyskania istotnych funduszy, nie mówiąc już o potrzebnym nakładzie pracy. Przy założeniu autorów projektu ustawy o jawności życia publicznego, że liczba składanych oświadczeń osiągnie 800 tysięcy, a jak wskazują niektórzy nawet ponad milion, brak elektronizacji systemu spowoduje, że ograniczy się on wyłącznie do wyspowych kontroli wybranych oświadczeń, co zawsze będzie rodzić podejrzenia o rzetelność takiej metodologii. To budzi częściej wątpliwość o uczciwość kontrolujących, a nie kontrolowanych.

Co musi się zmienić?

Elektronizacja oświadczeń majątkowych zwiększa również prawdopodobieństwo, że mniej będziemy skupiać się na majątku osoby pełniącej funkcje publiczne, a częściej będzie można uzyskać informację o potencjalnych konfliktach interesów, czy prześledzić zmiany w posiadanym majątku w poszczególnych latach. Jak do tej pory, postulaty elektronizacji oświadczeń majątkowych nie spotkały się z dobrym odbiorem wśród polityków. Od ponad roku rozpatrywania jest przez Sejm petycja Fundacji ePaństwo w tej sprawie. Ten opór polityków potwierdza, że dostarczenie możliwości systemowych analiz oświadczeń jest dla nich groźne. I nie chodzi tu wcale o to, że obywatele będą mogli szybciej zapoznać się z rankingiem najbogatszych posłów i ministrów, ale o to, że oświadczenia majątkowe wreszcie zaczną spełniać swoje cele. Posłużą ujawnieniu konfliktu interesów czy poprawie przeciwdziałania korupcji. Na razie można liczyć na to, że wśród nieczytelnego charakteru pisma i niezliczonej liczby stron, na których oświadczenia są publikowane, najbardziej istotne informacje pozostaną faktycznie w ukryciu.

Reformy wymaga również system oceny oświadczeń majątkowych przez odpowiednie służby, bo jeśli niewpisanie do oświadczenia samolotu lub stodoły przerobionej na luksusowe miejsce spotkań uznawane jest jako niewinna pomyłka to, ani nie wzrośnie poczucie odpowiedzialności polityków, ani obywatele nie będą darzyć zaufaniem państwa i jego instytucji. I nie mamy też pewności jaki naprawdę jest majątek tego najbogatszego posła czy ministra. Ale przede wszystkim nie wiemy czy jest on uczciwy. A to w polityce powinna być najważniejsza wartość. Trzeba mieć tylko instrumenty by ją skutecznie mierzyć.

Krzysztof Izdebski – dyrektor programowy Fundacji ePaństwo

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA