fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Wybór nowego szefa KE: Blokada na szczytach Unii Europejskiej

AFP
Polska i Włochy nie dopuściły do wyboru Fransa Timmermansa na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Pakiet wysokich stanowisk przełożony na wtorek.

Negocjacyjny maraton w Brukseli zakończył się fiaskiem. Po ponad 19 godzinach nieprzerwanych spotkań w poniedziałek w południe Donald Tusk podjął decyzję o przerwie i zaprosił przywódców na kolejne spotkanie we wtorek o 11. Nie udało się przeforsować pakietu, w którym centralna pozycja została przyznana Fransowi Timmermansowi. Holenderski socjalista, obecnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, miał zostać przewodniczącym Komisji Europejskiej.

Czytaj także:

Szułdrzyński: Unia nowej prędkości

Jednak zdecydowanie przeciwne były kraje Grupy Wyszehradzkiej, czyli Polska, Węgry, Czechy i Słowacja, a także Włochy. Kilka innych państw Europy Środkowo-Wschodniej nie wypowiadało się wprost przeciwko tej kandydaturze, ale też nie było jej entuzjastami. Ostatecznie przywódcy zdecydowali, że pakiet zbudowany wokół Timmermansa byłby zbyt konfliktogenny. Choć teoretycznie miał on szansę na akceptację w głosowaniu, w którym potrzeba 21 z 28 państw, zamieszkanych przez przynajmniej 65 procent ludności UE, to jednak został wstrzymany

Porażka Merkel

– Poparcie 65,1 proc. i 21 krajów nie byłoby dla mnie satysfakcjonujące – powiedziała niemiecka kanclerz Angela Merkel. Wyrażała wątpliwości, czy w zamieszkanej przez 512 mln ludzi Unii powinno się przegłosować kraje zamieszkane przez około 100 mln ludzi. Przekonywała, że w najbliższych latach UE stoi przed wyzwaniami i państwa członkowskie powinny o siebie dbać. To w praktyce wyklucza Timmermansa, bo skoro przez kilkanaście godzin nie udało się przekonać mniejszości do poparcia tej kandydatury, to trudno sobie wyobrazić argumenty na jego korzyść w najbliższych godzinach.

– Musimy wybierać ludzi, którzy potrafią budować kompromis. Pierwotna propozycja (Timmermans – red.) nie odpowiada takiemu kryterium – powiedział Mateusz Morawiecki. Również premier Włoch Giuseppe Conte powiedział, że nie poprze Holendra, bo jest zdecydowanie przeciwko zasadzie tzw. kandydatów wiodących, czyli zobowiązania Rady Europejskiej do wybrania szefa Komisji spośród dwóch nazwisk przedstawionych przez Parlament Europejski: chadeka Manfreda Webera oraz socjalisty Fransa Timmermansa.

Ale rezygnacja z Timmermansa nie była spowodowana tylko oporem Polski i Włoch. Przynajmniej równie ważna była nieoczekiwana rebelia w Europejskiej Partii Ludowej, która pokazała słabnące wpływy Angeli Merkel. To niemiecka kanclerz, razem z Manfredem Weberem, niemieckim szefem chadeków w Parlamencie Europejskim, oraz Josephem Daulem, francuskim szefem Europejskiej Partii Ludowej, przekonała do tej propozycji kluczowych przywódców UE: prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premiera Holandii Marka Rutte, premiera Hiszpanii Pedro Sancheza i samego Tuska.

Do porozumienia w tym gronie doszło na szczycie G20 w Osace i z gotowym pakietem cała piątka przyleciała w niedzielę do Brukseli. Merkel i Tusk poszli najpierw na spotkanie premierów Europejskiej Partii Ludowej i ze zdumieniem stwierdzili, że praktycznie wszyscy są przeciwni. – Być może nie wykazaliśmy się wystarczającą pracowitością w tym procesie – przyznała niemiecka kanclerz.

Tusk umywa ręce

Sam Tusk nie rozmawiał z dziennikarzami po szczycie, ale dyplomaci w UE próbowali zrzucać odpowiedzialność na innych. – To nie był jego pakiet – powiedział nam nieoficjalnie dyplomata w unijnej Radzie. Tusk miał uwierzyć Merkel i trójce pozostałych przywódców i nie konsultował już kandydatury z przedstawicielami EPL. W praktyce więc, mimo że to on organizuje proces obsadzenia wysokich stanowisk, zachował się jak kurier przekazujący propozycję innych. I pod ich wpływem nie zrezygnował z niej nawet wtedy, gdy przed szczytem UE było już wiadomo, że nie popierała go część EPL, a także Grupa Wyszehradzka i Włochy. Zdaniem unijnego dyplomaty teraz jednak sytuacja jest jaśniejsza, w czasie dyskusji pojawiły się też inne nazwiska i na następnym spotkaniu będzie już dyskusja nad pakietem Tuska.

Obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zaproponowanie kandydata chadeków na szefa KE. W dyskusji pojawiły się dobrze znane nazwiska, jak Bułgarka Kristalina Georgijewa, Francuz Michel Barnier, ale też być może Irlandczyk Leo Varadkar. Na inne wysokie stanowiska – przewodniczących Rady, Parlamentu i wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa – wymieniano m.in. liberałów: Belga Guya Verhofstadta, Dunkę Margrethe Vestager. Niewykluczone, że w grze pojawi się znów Timmermans, ale np. na stanowisko wysokiego przedstawiciela. Wśród chadeków wskazywano też na Andreja Plenkovicza, premiera Chorwacji, czy Klausa Iohannisa, prezydenta Rumunii. W pakiecie najważniejsze i najtrudniejsze do obsadzenia jest stanowisko szefa KE, bo wymaga ono większości głosów w dwóch unijnych instytucjach: Radzie i Parlamencie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA