fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Trzaskowski: Rząd PiS nie ma nic do zaproponowania Europie

Fotorzepa / Robert Gardziński
- Cały kapitał, który miał polski rząd i Grupa Wyszehradzka, został użyty nie do tego, żeby forsować pewne rozwiązania, które będą dobre dla promocji polskiego interesu czy dla promocji dobrych kandydatów z naszej części Europy, a został zużyty do tego, żeby zablokować jedną osobę, która i tak będzie pełniła to samo stanowisko - mówił w TVN24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, komentując przebieg szczytu UE, na którym osiągnięto porozumienie ws. kandydatów na najważniejsze stanowiska w UE.

Polska i inne państwa Grupy Wyszehradzkiej w czasie szczytu sprzeciwiły się kandydaturze Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. Ostatecznie z wariantu takiego zrezygnowano, a nową szefową KE ma zostać obecna minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen. Timmermans ma pozostać wiceszefem KE (funkcję tę pełnił już w latach 2014-2019).

Trzaskowski zarzucił PiS, że ten pojechał do Brukseli "tylko z agendą negatywną, żeby kogoś zablokować".

- Kiedyś Polska decydowała o tym, kto będzie nominowany na te stanowiska. Miała głos w tym, że Jerzy Buzek był przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej, że byli promowani inni kandydaci, którzy myśleli w sposób podobny do naszego. Dzisiaj, niestety, to się skończyło - przypomniał Trzaskowski odnosząc się do czasu, gdy Polską rządziła koalicja PO-PSL.

O samej von der Leyen Trzaskowski powiedział, że to "dobry wybór", bo niemiecka minister jest "politykiem proeuropejskim i życzliwym naszemu krajowi". Dodał jednak, że "ma złą wiadomość dla PiS-u, bo Ursula von der Leyen też będzie broniła praworządności i każdy z tych polityków, którzy zostali wybrani na te stanowiska, będzie równie nieprzejednany i twardy, jeżeli chodzi o przestrzeganie unijnych wartości (jak Timmermans - red.)". 

Prezydent Warszawy wyraził też "zaniepokojenie" tym, że wśród kandydatów do objęcia najważniejszych stanowisk w UE"nie ma ani jednego istotnego polityka z naszej części Europy". - Na pozycjach europejskich są Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Włosi, a nie ma nikogo z Polski, nie ma nikogo z naszego regionu - mówił obwiniając PiS o "brak pozytywnej agendy" w czasie szczytu.

Trzaskowski dodał, że gdyby krajem rządziła Platforma i wróciła "z takim rezultatem (szczytu UE - red.)", to "PiS próbowałby roznieść ją na strzępy".

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA