fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Połowiczny sukces PPK. Partycypacja miała być wyższa

Adobe Stock
Mniej niż co trzeci pracownik firm, które utworzyły PPK, przystąpił do tego programu. Nawet jeśli doliczyć do tego uczestników PPE, to daje to 32,6 proc.

Polski Fundusz Rozwoju podsumował w środę proces wdrażania pracowniczych planów kapitałowych.

Okazuje się, że do programu przystąpiło jedynie 28,8 proc. pracowników firm, które uruchomiły go u siebie. Jeśli doliczyć do tego firmy, które uruchomiły alternatywne do PPK pracownicze programy emerytalne, to odsetek pracowników oszczędzających w nich na czas emerytury rośnie do 32,6 proc. W sumie w PPK i PPE oszczędza dziś 2,9 mln osób.

Czytaj także: Niechęć pracodawców szkodzi programowi PPK

Największy odsetek pracowników, bo 41 proc., zapisał się do PPK w największych firmach. W mniejszych waha się on między 21 a 22 proc. Partycypacja byłaby jeszcze niższa, gdyby PFR wziął pod uwagę wszystkich pracowników uprawnionych do udziału w programie, czyli 11–11,5 mln, a nie tylko tych z firm, które uruchomiły PPK. Z danych PFR wynika, że ponad 680 tys. spośród niemal 939 tys. firm nie uruchomiło programu. W większości były to najmniejsze firmy, które zatrudniają od jednego do dziewięciu pracowników. Większość z nich zrobiła to przy tym zapewne zgodnie z prawem, bo PPK można nie uruchamiać, jeśli przeciwni temu są wszyscy pracownicy. PFR będzie to sprawdzał.

PPK trafił na wyjątkowo niesprzyjający czas. Wdrożenie programu w mikro-, małych i średnich firmach odbywało się w czasie pandemii, gdy większość przedsiębiorców miała na głowie walkę o przetrwanie, a nie uruchamianie programu emerytalnego dla pracowników. Pracownicy obawiali się zaś utraty pracy lub obniżenia dochodów.

– Sukces jest połowiczny, bo liczyliśmy na wyższą partycypację – przyznał Paweł Borys, prezes PFR. Zaraz dodał jednak, że ma nadzieję, że w przyszłości liczba uczestników programu będzie szybko rosła. – Potrzebne do tego są stabilne przepisy dotyczące PPK, odbudowa zaufania do długoterminowego oszczędzania, wreszcie poprawa stosunku pracodawców do tego programu – mówił szef PFR. Jego zdaniem programowi będą też sprzyjać wyniki funduszy PPK, które jak dotąd są bardzo dobre. Jeśli dodać do nich wpłaty od pracodawców i państwa, to uczestnicy programu mogą liczyć nawet na podwojenie swoich oszczędności.

PFR zapowiada dalszą kampanię informacyjną i edukacyjną w zakresie PPK. Przypomina, że w 2023 r. nastąpi ponowny automatyczny zapis pracowników do tego programu (będzie powtarzany co cztery lata) i ma nadzieję, że wtedy kolejna duża ich grupa zdecyduje się na pozostanie w PPK.

Wszystko to ma doprowadzić do sytuacji, w której w 2025 r. liczba uczestników programu sięgnie 4–6 mln, co będzie oznaczać partycypację na poziomie 40–50 proc. Cel długoterminowy to udział w programie 6–8 mln pracowników i partycypacja w przedziale 50–75 proc. – Także w innych krajach, które wprowadzały programy podobne do naszego, udział pracowników rósł stopniowo z upływem czasu – mówił Borys.

Szef PFR spodziewa się konsolidacji wśród instytucji finansowych dopuszczanych do zarządzania PPK. To dlatego, że 6–7 z 19 takich instytucji zebrało znaczące udziały w rynku. Część tych, którym się to nie udało, przy niskich opłatach za zarządzanie (na średnim poziomie 0,35 proc.) może mieć problem z utrzymaniem rentowności biznesu.

– Dziś aktywa PPK przekraczają już 5 mld, na koniec tego roku może to być 8 mld, na koniec następnego 15 mld, a za 10 lat – 100 mld zł. To olbrzymi rynek – mówił Paweł Borys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA