fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Gdy posiadacz pojazdu podwójnego przeznaczenia nie ma polisy OC - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
O tym, czy pojazd służący np. do prac ziemnych był w ruchu, decyduje cel wykorzystywania w chwili wypadku.

To sedno najnowszego, precedensowego wyroku Sądu Najwyższego. Rozstrzygnięcie to jest istotne dla poszkodowanych w wypadkach, a także przy likwidacji szkód, gdy posiadacz pojazdu podwójnego przeznaczenia nie ma polisy OC. Chodzi o koparki, spychacze, walce drogowe, a wypadków z nimi nie brakuje.

Zgodnie z art. 34 ust. 1 ustawy o Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym na funduszu tym ciąży obowiązek wypłaty ubezpieczenia (za uszkodzenia ciała lub rozstrój zdrowia), gdy posiadacz pojazdu nie był ubezpieczony od OC, pod warunkiem że szkoda została wyrządzona w związku z ruchem tego pojazdu.

Tak było w tej sprawie. Zbigniew P., poszkodowany dość poważnie na zdrowiu, wraz z Ryszardem C. wykonywał roboty zabezpieczające ściany wykopu pod wielorodzinny budynek mieszkalny. Mężczyźni wykorzystywali koparko-ładowarkę należącą do Beaty C., a w chwili wypadku koparka nie była ubezpieczona od OC.

Nieszczęśliwe zdarzenie miało następujący przebieg: Ryszard C. podjechał do studzienki tyłem, rozstawił podpory, a wysięgnik z łychą uniósł nad studzienką w celu przyłączenia do niego linami kręgu betonowego studzienki. Gdy wyłączył silnik, by coś zamocować, spadło ciśnienie w hydraulice koparki i siłą grawitacji opadł tylny wysięgnik, przygniatając powoda.

Czytaj także:

Koparka była sprowadzona przez Ryszarda C. z innej posesji, przy okazji przywiózł nią z pobliskiego placu budowy deski do wykonania prac zabezpieczających wykop, i poruszała się wtedy po drodze publicznej.

Na tej podstawie Sąd Rejonowy, a następnie Okręgowy w Radomiu uznały żądanie powoda o zadośćuczynienie i odszkodowania (co do zasady, a więc na razie bez wskazywania konkretnych kwot) za zasadne w stosunku do wszystkich pozwanych, w tym Funduszu Gwarancyjnego.

W ocenie obu sądów koparko-ładowarka spełnia kryteria pojazdu mechanicznego, gdyż porusza się na kołach przy pomocy silnika, którym uruchamia również łychę koparki, a ubezpieczenie pojazdu obejmuje całą maszynę, nie tylko mobilny nośnik. Koparka była w czasie wypadku wykorzystywana w celach komunikacyjnych, służyła bowiem ze swej istoty do przemieszczania towaru.

Fundusz nie dał jednak za wygraną i odwołał się do Sądu Najwyższego.

SN sięgnął po orzecznictwo TSUE, wskazując, że wynika z niego, że – przy zachowaniu szerokiej definicji „pojazdu w ruchu" – odpowiedzialność posiadacza (ubezpieczyciela) zależy od funkcji, jakiej służył pojazd w chwili wypadku, i nie powstaje ona, gdy w takiej chwili pojazd nie był wykorzystywany jako środek transportu, ale jako narzędzie pracy.

– Ten czynnik, a więc funkcja, jaką pełnił pojazd w momencie zdarzenia, nie był dotychczas w orzecznictwie polskim uznawany za istotną przesłankę odpowiedzialności – wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Mirosława Wysocka. – W okolicznościach konkretnej sprawy należy zatem ocenić, czy do wypadku doszło w ramach używania pojazdu jako środka transportu. Nie bez znaczenia jest określenie normalnej funkcji pojazdu: czy chodzi o pojazd, którego zasadniczą funkcją jest komunikacja, czy o pojazd specjalistyczny do konkretnych prac, z tym zastrzeżeniem, że ostatecznie decydujące jest konkretne przeznaczenie pojazdu w chwili zdarzenia – wskazała sędzia Wysocka.

Sygnatura akt: IV CSK 292/18

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego

Wyrok Sądu Najwyższego potwierdza obserwowaną ostatnio zmianę linii orzeczniczej, według której pojęcie ruchu pojazdu było rozumiane bardzo szeroko, gdyż opierało się na założeniu, że odpowiedzialność zakładów ubezpieczeń i Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego następowała po stwierdzeniu, że źródło niebezpieczeństwa tkwi w samym pojeździe, a nie w zamontowanych z nim razem innych urządzeniach. Sądy przyjmowały, że to nie urządzenia złączone z pojazdem stanowią zagrożenia, ale sam ruch pojazdu silnikowego. To zawężające podejście SN do tego pojęcia, może nieść więc poważne ryzyko ograniczenia odpowiedzialności spowodowanej ruchem takich wielofunkcyjnych pojazdów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA