fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport morski

Niemiecki spór o polski port kontenerowy

Rozbudowa portu w Świnoujściu może być ekonomiczną szansą dla całego regionu, po polskiej i niemieckiej stronie granicy
shutterstock
Nowy terminal w Świnoujściu podzielił Niemców: jedni widzą zagrożenie dla turystyki, inni szansę na rozruszanie regionu po obu stronach granicy.

Port kontenerowy w Świnoujściu przeładował w ub.r. 30 mln ton towarów. Daleko mu do takich potentatów, jak Hamburg (126,3 mln ton) czy największy w Polsce tego typu port w Gdańsku (48 mln ton). Aby umożliwić rozwój, zarząd portów Szczecin i Świnoujście postanowił zbudować w Świnoujściu głębokowodny port zewnętrzny, który będzie mógł obsłużyć jednocześnie dwa duże statki.

Po niemieckiej stronie wyspy Uznam, ok. 10 km od planowanej lokalizacji portu, leży kurort Heringsdorf, składający się z miejscowości Ahlbeck, Bansin i Heringsdorf. To ważny ośrodek turystyczny. W graniczącym z Polską landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie 75 proc. noclegów przypada na wybrzeże.

Po upublicznieniu planów rozbudowy portu w Świnoujściu po niemieckiej stronie granicy trwa dyskusja na jego temat. Część lokalnej społeczności z Uznam podchodzi krytycznie do projektu. W lutym po raz pierwszy wypowiedział się o nim minister landu ds. transportu Christian Pegel z rządzącej landem partii socjaldemokratycznej.

– Przewiduje się, że planowana budowa głębokowodnego portu kontenerowego w Świnoujściu będzie miała transgraniczne skutki środowiskowe dla kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie, ale konkretnych zagrożeń nie można na razie wymienić ze względu na brak dostępu do dokumentacji tego projektu – powiedział Pegel. Dodał, że wystąpiono już do odpowiednich organów w Polsce.

Przeciwnicy portu obawiają się, że przez zmiany w cyrkulacji wody wywołane w trakcie budowy, a potem eksploatacji nowego portu, mogłoby dojść do erozji wybrzeża w niemieckich kurortach na Uznam. To może zagrozić branży turystycznej na wyspie – przekonują krytycy. Obawy o jakość wody to kolejny element dyskusji. Chodzi o niebezpieczeństwo awarii statku i zanieczyszczenia wód ropą. Poruszany jest także temat jakości powietrza, które będzie bardziej zanieczyszczone z powodu większego ruchu statków.

Regionalna gazeta „Ostsee-Zeitung" skierowała do prezydenta Świnoujścia Janusza Żmurkiewicza zapytanie o analizy możliwych skutków dla strony niemieckiej oraz o przygotowanie środków kompensacyjnych dla mieszkańców terenów, którzy mogliby zostać poszkodowani, gdyby doszło do zniszczenie środowiska naturalnego.

Jednak w Niemczech słychać też inne głosy. – Dostęp do portu kontenerowego to możliwe korzyści dla całego regionu transgranicznego, o ile dotrzymane będą wszystkie reguły prawne – powiedział Patrick Dahlemann, parlamentarny sekretarz stanu, współpracownik Manueli Schwesig, premier landu Meklemburgia-Pomorze Przednie.

Zastrzeżenia najgłośniej wyrażają lokalni politycy z leżącej na wyspie Uznam gminy Heringsdorf. Boją się konsekwencji dla branży turystycznej i rybołówstwa. Jednak w samych Niemczech jest interesujący przykład korzystnej koegzystencji między turystyką plażową i portem kontenerowym. W Lubece/Travemünde mieści się największy niemiecki port nad Bałtykiem. Rocznie przeładowuje blisko 20 mln ton towarów. Port w Lubece przeładowuje np. papier z Finlandii i Szwecji. Inwestuje od paru lat ponad 40 mln euro w infrastrukturę, m.in. dla jednego z najważniejszych producentów papieru na świecie, szwedzkiej firmy Stora Enso, która będzie mogła liczyć na większe hale składowe. Pobliskim kurortom port nie przeszkadza. Najważniejsze z nich – Timmendorfer Strand i Niendorf – z roku na rok biją rekordy liczby udzielonych noclegów, a samo miasto Lubeka jest niezmiennie jedną z głównych atrakcji na niemieckim wybrzeżu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA